Duma Fredericton

8 czerwca, 2009 (08:15) | NHL | By: Wojciech Świerkot

W ra­mach prze­no­sze­nia ar­ty­ku­łów ze sta­rego bloga, dziś kilka słów o jed­nym z wielu prze­ło­mo­wych mo­men­tów w hi­sto­rii NHL. Był 18 Stycznia 1958, dru­żyna Boston Bruins sta­nęła na­prze­ciwko Montreal Canadiens. Niby zwy­kła sprawa, mecz jak każdy inny — nie­prawda! W bar­wach Bruins po raz pierw­szy wy­stą­pił Willie O’Ree. Co czy­niło tego za­wod­nika tak wy­jąt­ko­wym? Otóż ko­lor jego skóry — O’Ree był pierw­szym afro­ame­ry­ka­ni­nem który za­grał w li­dze NHL!

O’Ree uro­dził się w roku 1935, w ma­łym, ka­na­dyj­skim mia­steczku Fredericton. Tam tez sta­wiał swoje pierw­sze kroki w ho­keju na lo­dzie. Już jako dwu­la­tek uczył się jazdy na łyż­wach. Będąc w wieku szkol­nym — drogę od domu do szkoły po­ko­ny­wał na łyż­wach. Młodego za­wod­nika do­strze­gli łowcy ta­len­tów i dali mu szansę wy­stę­pów w niż­szych li­gach. O’Ree wy­stę­po­wał m.in. w Kitchener Canucks i Quebec Aces. Co cie­kawe, wło­da­rze Boston Bruins ofe­ru­jąc mu miej­sce w swoim ze­spole nie wie­dzieli, że O’Ree wi­dzi prak­tycz­nie jed­nym okiem. Zbadano jego re­fleks, kon­cen­tra­cję, wy­dol­ność płuc, ale nie wzrok. Jego prawe oko po­zo­sta­wało w 95% nie­wi­dome (efekt kon­tu­zji od­nie­sio­nej w trak­cie ka­riery ju­nior­skiej). Szybki skrzy­dłowy już w pierw­szym me­czu miał oka­zję zdo­być bramkę, ale nie udało mu się po­ko­nać le­gen­dar­nego bram­ka­rza Jacquesa Plante. Na pierw­szego gola w NHL, O’Ree mu­siał po­cze­kać jesz­cze trzy lata. Po dwóch wy­stę­pach w se­zo­nie 1957/1958 zo­stał po­now­nie ode­słany do dru­żyn z niż­szych lig. W se­zo­nie 1960–1961 O’Ree po raz ko­lejny za­ło­żył ko­szulkę Boston Bruins. Tym ra­zem jego przy­goda z NHL trwała nieco dłu­żej. Zagrał w 43 spo­tka­niach, zdo­by­wa­jąc 4 bramki i asy­stu­jąc przy 10 in­nych. Na ławce kar spę­dził 26 mi­nut. To był ostatni se­zon O’Ree w li­dze NHL. Kolejne lata to gra m.in w Los Angeles i San Diego — oczy­wi­ście w niż­szych li­gach. Karierę za­wo­dową za­koń­czył w se­zo­nie 1975/1976 re­pre­zen­tu­jąc barwy San Diego Hawks w Pacific Hockey League.

O’Ree nie był ty­pem bru­tala, choć ni­gdy nie da­wał so­bie pluć w ka­szę. Dla wielu in­nych za­wod­ni­ków jego obec­ność na lo­do­wi­sku byłą szo­kiem, co da­wali mu od­czuć w do­syć brzydki spo­sób. Sam O’Ree ni­gdy jed­nak nie roz­po­czął walki ze względu na ra­si­stow­skie do­cinki. Po la­tach wspominał:

“I let them go in one ear and out the other — other­wise I’d be fi­gh­ting all the time”

W trak­cie me­czu z Chicago Blackhawks, je­den z ry­wali wy­bił mu kilka zę­bów. O’Ree ze sto­ic­kim spo­ko­jem wstał z lodu i od­je­chał w kie­runku swo­jego boksu. Gdy wspo­mniany za­wod­nik po raz ko­lejny pró­bo­wał za­ata­ko­wać Williego, ten zdzie­lił go ki­jem w głowę, czym na­ra­ził się lo­kal­nej pu­blicz­no­ści — po me­czu mu­siał zo­stać nieco dłu­żej w szatni, aby nie zo­stać po­bi­tym przez ki­bi­ców Blackhawks.

Willie O’Ree dla wielu za­wod­ni­ków sta­no­wił wzór do na­śla­do­wa­nia. Mike Marsen, drugi afro­ame­ry­ka­nin, który po­ja­wił się na lo­do­wi­skach NHL, tak wspo­mina lata dziecięce:

“I re­mem­ber wat­ching Willie O’Ree play as a child and say­ing to my fa­ther, ‘That’s go­ing to be me someday,’”

Obecnie, Willie O’Ree mieszka w Kaliforni ze swoją żoną Deljeet O’Ree. Czesto po­dró­żuje po kraju, po­ma­ga­jąc li­dze NHL pro­mo­wać ją wśród dzieci i mło­dzieży. Choć sam się do tego nie przy­znaje, umniej­sza­jąc nieco swoje osią­gnię­cie — O’Ree prze­ła­mał nie­wi­dzialną ba­rierę, która aż do po­łowy XX wieku cią­żyła nad National Hockey League. Docenili to wło­da­rze Boston Bruins, któ­rzy w tym se­zo­nie (19 stycz­nia) uho­no­ro­wali swo­jego by­łego za­wod­nika. Wkład O’Ree w hi­sto­rię ho­keja oraz wła­snego mia­sta do­ce­nili także miesz­kańcy Fredericton, któ­rzy jego imie­niem na­zwali lo­do­wi­sko w swoim mieście.

Wojciech Świerkot

Wojciech Świerkot


rocz­nik ’85, z wy­kształ­ce­nia po­li­to­log i dzien­ni­karz, za­wo­dowo zaj­muje się mar­ke­tin­giem, a jego naj­więk­szą pa­sją jest .….… ho­kej na lo­dzie — to tak w wiel­kim skró­cie. Prywatnie ki­bi­cuję KH Sanok i Toronto Maple Leafs.