Duma Fredericton
W ramach przenoszenia artykułów ze starego bloga, dziś kilka słów o jednym z wielu przełomowych momentów w historii NHL. Był 18 Stycznia 1958, drużyna Boston Bruins stanęła naprzeciwko Montreal Canadiens. Niby zwykła sprawa, mecz jak każdy inny — nieprawda! W barwach Bruins po raz pierwszy wystąpił Willie O’Ree. Co czyniło tego zawodnika tak wyjątkowym? Otóż kolor jego skóry — O’Ree był pierwszym afroamerykaninem który zagrał w lidze NHL!
O’Ree urodził się w roku 1935, w małym, kanadyjskim miasteczku Fredericton. Tam tez stawiał swoje pierwsze kroki w hokeju na lodzie. Już jako dwulatek uczył się jazdy na łyżwach. Będąc w wieku szkolnym — drogę od domu do szkoły pokonywał na łyżwach. Młodego zawodnika dostrzegli łowcy talentów i dali mu szansę występów w niższych ligach. O’Ree występował m.in. w Kitchener Canucks i Quebec Aces. Co ciekawe, włodarze Boston Bruins oferując mu miejsce w swoim zespole nie wiedzieli, że O’Ree widzi praktycznie jednym okiem. Zbadano jego refleks, koncentrację, wydolność płuc, ale nie wzrok. Jego prawe oko pozostawało w 95% niewidome (efekt kontuzji odniesionej w trakcie kariery juniorskiej). Szybki skrzydłowy już w pierwszym meczu miał okazję zdobyć bramkę, ale nie udało mu się pokonać legendarnego bramkarza Jacquesa Plante. Na pierwszego gola w NHL, O’Ree musiał poczekać jeszcze trzy lata. Po dwóch występach w sezonie 1957/1958 został ponownie odesłany do drużyn z niższych lig. W sezonie 1960–1961 O’Ree po raz kolejny założył koszulkę Boston Bruins. Tym razem jego przygoda z NHL trwała nieco dłużej. Zagrał w 43 spotkaniach, zdobywając 4 bramki i asystując przy 10 innych. Na ławce kar spędził 26 minut. To był ostatni sezon O’Ree w lidze NHL. Kolejne lata to gra m.in w Los Angeles i San Diego — oczywiście w niższych ligach. Karierę zawodową zakończył w sezonie 1975/1976 reprezentując barwy San Diego Hawks w Pacific Hockey League.

O’Ree nie był typem brutala, choć nigdy nie dawał sobie pluć w kaszę. Dla wielu innych zawodników jego obecność na lodowisku byłą szokiem, co dawali mu odczuć w dosyć brzydki sposób. Sam O’Ree nigdy jednak nie rozpoczął walki ze względu na rasistowskie docinki. Po latach wspominał:
“I let them go in one ear and out the other — otherwise I’d be fighting all the time”
W trakcie meczu z Chicago Blackhawks, jeden z rywali wybił mu kilka zębów. O’Ree ze stoickim spokojem wstał z lodu i odjechał w kierunku swojego boksu. Gdy wspomniany zawodnik po raz kolejny próbował zaatakować Williego, ten zdzielił go kijem w głowę, czym naraził się lokalnej publiczności — po meczu musiał zostać nieco dłużej w szatni, aby nie zostać pobitym przez kibiców Blackhawks.
Willie O’Ree dla wielu zawodników stanowił wzór do naśladowania. Mike Marsen, drugi afroamerykanin, który pojawił się na lodowiskach NHL, tak wspomina lata dziecięce:
“I remember watching Willie O’Ree play as a child and saying to my father, ‘That’s going to be me someday,’”

Obecnie, Willie O’Ree mieszka w Kaliforni ze swoją żoną Deljeet O’Ree. Czesto podróżuje po kraju, pomagając lidze NHL promować ją wśród dzieci i młodzieży. Choć sam się do tego nie przyznaje, umniejszając nieco swoje osiągnięcie — O’Ree przełamał niewidzialną barierę, która aż do połowy XX wieku ciążyła nad National Hockey League. Docenili to włodarze Boston Bruins, którzy w tym sezonie (19 stycznia) uhonorowali swojego byłego zawodnika. Wkład O’Ree w historię hokeja oraz własnego miasta docenili także mieszkańcy Fredericton, którzy jego imieniem nazwali lodowisko w swoim mieście.
