W AHL nie próżnują
Wszyscy zachwycamy się znakomitymi meczami finałowymi w NHL, tymczasem na bezpośrednim zapleczu tej ligi, w American Hockey League, także trwają finały. Awansowały do nich “farma” Washington Capitals czyli Hershey Bears oraz “farma” Vancouver Canucks, czyli Manitoba Moose. Po trzech spotkaniach prowadzą Bears 2–1.
Wczorajszy pojedynek, wygrany 3–0 przez drużynę z Hershey, to show bramkarza gospodarzy Michala Neuvirtha. Czeski goalkeeper Hershey, obronił 28 strzałów, i po raz czwarty w tegorocznych palyoff zanotował shutout. W barwach Bears wystąpiło kilku zawodników, których mieliśmy już okazję obserwować na taflach NHL. Są to m.in. młode nadzieje Capitals — Karl Alzner, Oskar Osala i Chris Bourque.
Wśród rywali, nieco zawiódł typowany na gwiazdę ligi NHL Cody Hodgson. Ten urodzony w Toronto 18-latek oddał jedynie dwa strzały na bramkę Neuvirtha. Bardzo aktywny był pochodzący z Austrii skrzydłowy Michael Grabner, ale żaden z jego pięciu strzałów nie znalazł drogi do bramki strzeżonej przez Michala Neuvirtha. Gospodarzom udało się skutecznie ograniczyć poczynania pierwszej formacji Moose w składzie Jaffray — Krog — Grabner, która w dotychczaswoych spotkaniach playoff zdobyła 25 goli.
Dzięki zwycięstwu we wczorajszym meczu, Hershey Bears poprawili swój bilans spotkań playoff w Giant Center, i aktualnie wynosi on 8–1. Kolejny mecz już dzisiaj, także na lodowisku Bears. Przypomnę, że w AHL, podobnie jak w NHL, drużyny grają serię “best of seven”. Zwycięzca zostaje zdobywcą Calder Cup.
