HC Bobři Valašské Meziříčí

8 sierpnia, 2009 (15:03) | PLH | By: Wojciech Świerkot

valValašské Meziříčí, uro­cze mia­steczko na po­łu­dniu Czech, znane jest m.in. z bar­dzo ład­nego ob­ser­wa­to­rium astro­no­micz­nego. To rów­nież sie­dziba klubu ho­ke­jo­wego HC Bobři Valašské Meziříčí. Początki hi­sto­rii tej dru­żyny się­gają po­czątku lat dwu­dzie­stych ubie­głego wieku, lecz pierw­sza data jaką mo­żemy łączyć z ze­spo­łem ho­ke­jo­wym w Valašské Meziříčí to 12 grud­nia 1931. Wtedy też zo­stał za­re­je­stro­wany klub SK Valašské Meziříčí. Do końca lat sie­dem­dzie­sią­tych za­wod­nicy SK (a na­stęp­nie VTJ Dukla) grali na za­mar­z­nię­tym sta­wie. Dopiero w roku 1977 zbu­do­wano sztuczne lo­do­wi­sko. Pięć lat póź­niej do­bu­do­wano try­bunę dla ki­bi­ców, z nie­zbęd­nym za­ple­czem. Niestety, w la­tach dzie­więć­dzie­sią­tych, lo­do­wi­sko nie było pod­da­wane re­no­wa­cji, co po­skut­ko­wało za­ka­zem gry w dru­giej li­dze. Sytuacja dia­me­tral­nie zmie­niła się w 2003 roku. Lodowisko grun­tow­nie prze­bu­do­wano, a za­wod­nicy z Valašské Meziříčí wy­grali roz­grywki w swoim re­gio­nie (IV po­ziom roz­gry­wek w Czechach) i awan­so­wali do ba­raży o II ligę. Co nie udało się w se­zo­nie 2002/2003, udało się rok póź­niej. Mieszkańcy Valašské Meziříčí mo­gli cie­szyć się z awansu ich dru­żyny do III po­ziomu roz­gryw­ko­wego w Czechach. Pierwszego stycz­nia 2006, klub TJ Valašské Meziříčí zmie­nił na­zwę na HC Bobři Valašské Meziříčí. Pod no­wym szyl­dem, za­wod­nicy tej dru­żyny na­dal grają w II li­dze (która po­dzie­lona jest na dwie grupy — wschod­nią i za­chod­nią). W ubie­głym se­zo­nie za­jęli wy­so­kie, dru­gie miej­sce w gru­pie wschod­niej. Pozwoliło im to na grę w roz­gryw­kach play­off o awans do I ligi. Niestety, od­pa­dli w pół­fi­na­łach z HC Orlova prze­gry­wa­jąc ry­wa­li­za­cję do trzech zwy­cięstw 1–3.

W ubie­głym se­zo­nie naj­lep­szym za­wod­ni­kiem HC Bobři Valašské Meziříčí był 37-letni Dalibor Sochorek, który w swo­jej ka­rie­rze za­li­czył także epi­zod na pol­skich lo­do­wi­skach (w se­zo­nie 1999/2000 w 27 me­czach re­pre­zen­to­wał barwy GKS Tychy zdo­by­wa­jąc 11 goli i asy­stu­jąc przy 9). W Polsce mo­gli­śmy oglą­dać także tre­nera “Bobrów”, Romana Sedláka, który na po­czątku XXI wieku (lata 2000–2002) grał w Polonii Bytom i Zagłębiu Sosnowiec (obie dru­żyny grały wtedy na za­ple­czu na­szej ekstraklasy).

Zastanawiacie się pew­nie dla­czego pi­sze o tej sym­pa­tycz­nej dru­ży­nie? Ano z jed­nego po­wodu — kilka dni temu POKONALI ONI (7–5) jed­nego z głów­nych kan­dy­da­tów do me­dalu w PLH — Zagłębie Sosnowiec! To po­ka­zuje jak wielka jest prze­paść mię­dzy na­szym ho­ke­jem a cho­ciażby Czechami. To także zimny ku­beł wody dla wszyst­kich, któ­rzy na­ma­wiają do tego, aby pol­skie dru­żyny brały udział w roz­gryw­kach ligi cze­skiej… Na extra­ligę i pierw­szą ligę je­ste­śmy za słabi (śred­niak z I ligi, Havirov, po­ko­nał ostat­nio mi­strza Polski 5–4…) — a grać na III po­zio­mie roz­gry­wek to wstyd. Nie ukry­wam, że je­stem zde­gu­sto­wany kie­run­kiem w jaki zmie­rza ten piękny sport w Polsce.… Szkoda że “sze­fo­wie” w ho­ke­jo­wej cen­trali po­dej­mują dzia­ła­nia, które jesz­cze bar­dziej po­głę­biają ten stan…

Wojciech Świerkot

Wojciech Świerkot


rocz­nik ’85, z wy­kształ­ce­nia po­li­to­log i dzien­ni­karz, za­wo­dowo zaj­muje się mar­ke­tin­giem, a jego naj­więk­szą pa­sją jest .….… ho­kej na lo­dzie — to tak w wiel­kim skró­cie. Prywatnie ki­bi­cuję KH Sanok i Toronto Maple Leafs.