Puchar w tym sezonie nie dla nas

25 sierpnia, 2009 (10:53) | PLH | By: Wojciech Świerkot

Choć wy­da­wało się, że droga do tur­nieju fi­na­ło­wego o Puchar Polski jest w tym se­zo­nie naj­ła­twiej­sza z moż­li­wych, dru­żyna z Sanoka od­pa­dła z roz­gry­wek. Sanoczanie prze­grali wczo­raj na wła­snym lo­do­wi­sku ze Stoczniowcem Gdańsk 1–3. Przegrali także z kon­tu­zjami, i nieco nie­od­po­wie­dzial­nym za­cho­wa­niem dzia­ła­czy oraz trenera.

Dlaczego kon­tu­zje? Już przed me­czem wia­domo było że nie za­gra trzech pod­sta­wo­wych na­past­ni­ków — Robert Kostecki, Paweł Połącarz oraz Marek Strzyżowski. Kontuzjowany był rów­nież obrońca Artur Zieliński. Na lo­dzie nie po­ja­wił się także ro­syj­ski na­past­nik Aleksander Golc. W pierw­szej ter­cji urazu do­znał ko­lejny de­fen­sor, Tomasz Demkowicz, a kare me­czu otrzy­mał Marcin Ćwi­kła. Jakby tego było mało, sę­dzia ode­słał na 10 mi­nut do bo­sku kar Jewgienija Afonina, tak więc przez pe­wien okres spo­tka­nia, Sanoczanie grali w 13, z czego 3 gra­czy to ju­nio­rzy któ­rzy do­piero po­znają smak do­ro­słego ho­keja. Stoczniowiec to zbyt do­bry ze­spół, aby nie wy­ko­rzy­stać ta­kiej sytuacji.

Wspominałem wcze­śniej o nie­od­po­wie­dzial­nym za­cho­wa­niu dzia­ła­czy i tre­nera… Jestem zwo­len­ni­kiem obec­nego za­rządu Ciarko KH Sanok, rów­nież bar­dzo mocno po­pie­ram tre­nera Jakimova — jed­nak są mo­menty gdy pewne sprawy mnie rażą. W ga­ze­cie “Nowiny” (po­nie­dział­kowe wy­da­nie) uka­zał się krótki wy­wiad z pre­ze­sem, który stwier­dził iż Sanok “musi wy­grać” z Gdańskiem. Jak wi­dać nie wy­grał, a mi w gło­wie wciąż sie­dzi myśl — czy zro­biono wszystko aby zmak­sy­ma­li­zo­wać szansę na suk­ces? Moim zda­niem nie. Jeżeli Puchar jest (a w za­sa­dzie był) dla nas ważny w tym se­zo­nie, pewne rze­czy po­winny zo­stać zro­bione ina­czej. Po pierw­sze, kwe­stia ob­co­kra­jow­ców. W tej chwili można chyba śmiało po­wie­dzieć, że Rosjanie (oprócz Afonina — so­lidny gracz) to wielki za­wód. Dziś w Sanoku pierw­szy raz na lo­dzie po­jawi się czwórka te­sto­wa­nych gra­czy zza po­łu­dnio­wej gra­nicy — niby wszystko faj­nie, ale je­żeli chcie­li­śmy wal­czyć o Puchar, to jest to przy­naj­mniej 10 dni za późno. Dla mnie ja­snym jest, że ce­lu­jąc w Puchar Polski, roz­grywki te po­win­ni­śmy roz­po­czy­nać z do­pię­tym na ostatni gu­zik skła­dem — naj­moc­niej­szym na jaki nas stać. Trzeba się zde­cy­do­wać — albo gramy o wy­nik, albo te­stu­jemy za­wod­ni­ków. Dwóch srok za ogon zła­pać się nie da. Kolejna sprawa — jaki był cel roz­gry­wa­nia spa­ringu z Toruniem w pią­tek? Trzy me­cze w pięć dni… to nie mo­gło przy­nieść nic do­brego. Polska to nie NHL, za­wod­nicy mają swoje ogra­ni­cze­nia. Na tle “świe­żego” Gdańska było to aż nadto widoczne.

Nie zmie­nia to jed­nak faktu, iż Sanoczanie zmar­no­wali mi­ni­mum 5–6 tzw. “se­tek”. Przemysław Odrobny to bar­dzo do­bry bram­karz, ale trzeba przy­znać że sa­noccy na­past­nicy mocno uła­twili mu wczo­raj za­da­nie. Skuteczność, a w za­sa­dzie jej brak, to chyba naj­więk­szy man­ka­ment Ciarko KH w me­czu ze Stoczniowcem.

No nic, ki­bic ma to do sie­bie, że szybko za­po­mina o po­raż­kach i da­lej wie­rzy w ze­spół. Jeżeli wczo­raj­szy mecz z Gdańskiem, był kro­kiem na dro­dze do cze­goś lep­szego — ok, niech tak bę­dzie. W za­sa­dzie, gdyby ktoś za­dał mi py­ta­nie — “co wy­bie­ram, pierw­szą “szóstkę” czy Puchar Polski?”, chyba zde­cy­do­wał­bym się na pierw­szą opcję. I oby tak było.

Wojciech Świerkot

Wojciech Świerkot


rocz­nik ’85, z wy­kształ­ce­nia po­li­to­log i dzien­ni­karz, za­wo­dowo zaj­muje się mar­ke­tin­giem, a jego naj­więk­szą pa­sją jest .….… ho­kej na lo­dzie — to tak w wiel­kim skró­cie. Prywatnie ki­bi­cuję KH Sanok i Toronto Maple Leafs.