Puchar w tym sezonie nie dla nas
Choć wydawało się, że droga do turnieju finałowego o Puchar Polski jest w tym sezonie najłatwiejsza z możliwych, drużyna z Sanoka odpadła z rozgrywek. Sanoczanie przegrali wczoraj na własnym lodowisku ze Stoczniowcem Gdańsk 1–3. Przegrali także z kontuzjami, i nieco nieodpowiedzialnym zachowaniem działaczy oraz trenera.
Dlaczego kontuzje? Już przed meczem wiadomo było że nie zagra trzech podstawowych napastników — Robert Kostecki, Paweł Połącarz oraz Marek Strzyżowski. Kontuzjowany był również obrońca Artur Zieliński. Na lodzie nie pojawił się także rosyjski napastnik Aleksander Golc. W pierwszej tercji urazu doznał kolejny defensor, Tomasz Demkowicz, a kare meczu otrzymał Marcin Ćwikła. Jakby tego było mało, sędzia odesłał na 10 minut do bosku kar Jewgienija Afonina, tak więc przez pewien okres spotkania, Sanoczanie grali w 13, z czego 3 graczy to juniorzy którzy dopiero poznają smak dorosłego hokeja. Stoczniowiec to zbyt dobry zespół, aby nie wykorzystać takiej sytuacji.
Wspominałem wcześniej o nieodpowiedzialnym zachowaniu działaczy i trenera… Jestem zwolennikiem obecnego zarządu Ciarko KH Sanok, również bardzo mocno popieram trenera Jakimova — jednak są momenty gdy pewne sprawy mnie rażą. W gazecie “Nowiny” (poniedziałkowe wydanie) ukazał się krótki wywiad z prezesem, który stwierdził iż Sanok “musi wygrać” z Gdańskiem. Jak widać nie wygrał, a mi w głowie wciąż siedzi myśl — czy zrobiono wszystko aby zmaksymalizować szansę na sukces? Moim zdaniem nie. Jeżeli Puchar jest (a w zasadzie był) dla nas ważny w tym sezonie, pewne rzeczy powinny zostać zrobione inaczej. Po pierwsze, kwestia obcokrajowców. W tej chwili można chyba śmiało powiedzieć, że Rosjanie (oprócz Afonina — solidny gracz) to wielki zawód. Dziś w Sanoku pierwszy raz na lodzie pojawi się czwórka testowanych graczy zza południowej granicy — niby wszystko fajnie, ale jeżeli chcieliśmy walczyć o Puchar, to jest to przynajmniej 10 dni za późno. Dla mnie jasnym jest, że celując w Puchar Polski, rozgrywki te powinniśmy rozpoczynać z dopiętym na ostatni guzik składem — najmocniejszym na jaki nas stać. Trzeba się zdecydować — albo gramy o wynik, albo testujemy zawodników. Dwóch srok za ogon złapać się nie da. Kolejna sprawa — jaki był cel rozgrywania sparingu z Toruniem w piątek? Trzy mecze w pięć dni… to nie mogło przynieść nic dobrego. Polska to nie NHL, zawodnicy mają swoje ograniczenia. Na tle “świeżego” Gdańska było to aż nadto widoczne.
Nie zmienia to jednak faktu, iż Sanoczanie zmarnowali minimum 5–6 tzw. “setek”. Przemysław Odrobny to bardzo dobry bramkarz, ale trzeba przyznać że sanoccy napastnicy mocno ułatwili mu wczoraj zadanie. Skuteczność, a w zasadzie jej brak, to chyba największy mankament Ciarko KH w meczu ze Stoczniowcem.
No nic, kibic ma to do siebie, że szybko zapomina o porażkach i dalej wierzy w zespół. Jeżeli wczorajszy mecz z Gdańskiem, był krokiem na drodze do czegoś lepszego — ok, niech tak będzie. W zasadzie, gdyby ktoś zadał mi pytanie — “co wybieram, pierwszą “szóstkę” czy Puchar Polski?”, chyba zdecydowałbym się na pierwszą opcję. I oby tak było.
