Co nowego w najlepszej lidze świata?
Sezon NHL zbliża się wielkimi krokami, a mnie czeka przerwa w pisaniu bloga — no cóż, bywa i tak. W weekend wybieram się z dziewczyną na weselę, natomiast na początku przyszłego tygodnia muszę załatwić kilka spraw.… W związku z tym, chyba nie będzie czasu na dodawanie nowych postów. Z drugiej strony, “nigdy nie mów nigdy”… W każdym bądź razie, gdyby na 3x20 zapanowała cisza — nie potrwa dłużej niż do środy. To tyle słowem wstępu. Przejdźmy do rzeczy, czyli ostatnich wydarzeń z NHL. A działo się sporo.
Jedna z największych gwiazd ligi przełomu XX i XXI wieku, Peter Forsberg, po raz kolejny postanowił wznowić karierę. Znakomity Szwed podpisał krótki kontrakt (1 tydzień) z MoDo Ornskoldsvik, drużyną w której stawiał pierwsze hokejowe kroki. Forsberg trenował z MoDo od początku sierpnia, lecz jego forma nie byłą zadowalająca. Jak sam przyznał, myślał o tym aby dać sobie spokój — lecz jego dyspozycja w ostatnich dniach znacznie się poprawiła, tak więc postanowił spróbować raz jeszcze. MVP ligi NHL w sezonie 2002/2003, ostatnie lata “przeznaczył” głównie na walkę z kontuzjami. W najlepszej lidze świata rozegrał 857 spotkań zdobywając w nich 1056 punktów. Jak na razie, jego powrót do gry jest całkiem udany, bowiem w swoim pierwszym meczu tego sezonu zdobył gola. Zobaczymy czy przedłuży kontakt w Szwecji, czy spróbuje swoich sił kolejny raz za oceanem, czy też w końcu powiesi łyżwy na kołku.
Wayne Gretzky przez wielu kibiców uznawany jest za najlepszego hokeistę w historii. Może to i prawda. Trzeba jednak przyznać, że trener z niego marny. A i zachować się za bardzo nie potrafi… Dowodem na to są jego ostatnie tygodnie w Phoenix Coyotes — czyli drużynie, której był współwłaścicielem oraz pierwszym trenerem. Do wczoraj. Oficjalnie motywuje swoją decyzję trudną sytuacją Coyotes i takie tam.…bla bla bla chciałoby się powiedzieć. Moim zdaniem “The Great One” nie miał pomysłu na tą drużynę i był po prostu znużony pracą z Coyotes. Takie sytuacje się zdarzają, ale wtedy trzeba postawić sprawę jasno. Zachowanie Gretzky’ego nieco odbiegało od szeroko przyjętych norm.… no bo który trener nie pojawia się na obozie przygotowawczym swojej drużyny?! Jego następcą mianowany został Dave Tippet, który w latach 2002–2009 prowadził Dallas Stars. Największy sukces tego jegomościa to awans do finałów konferencji w sezonie 2007-08. W Phoenix będzie pracował z ciekawą grupą młodych zawodników — myślę, że ta współpraca może przynieść korzyści obu stronom. Teraz pora by włodarze Coyotes + liga NHL + potencjalni kupcy wreszcie uporządkowali sprawy organizacyjne…
Wayne Gretzky nie sprawdził się jako szkoleniowiec drużyny w NHL. Doskonale w tej roli czuje się natomiast Alain Vigneault, trener Vancouver Canucks. Szefowie Canucks zaoferowali mu przedłużenie kontraktu na kolejne trzy sezony, a Vigneault zgodził się na proponowane warunki. W trakcie pierwszych trzech lat pracy z kanadyjskim zespołem, osiągnął bilans 133–86-27, po drodze ustanawiając rekord w ilości zdobytych punktów w jednym sezonie (2006/2007). Z odsetkiem wygranych spotkań bliskim 60%, jest najlepszym trenerem w 39-letniej historii Canucks. W Vancouver nadchodzą naprawdę niezłe czasy. Uważam, że w tym sezonie jest to drużyna na pierwszą “czwórkę” ligi.
Vigneault pozostanie w lidze przez trzy najbliższe sezony (przynajmniej taki jest plan), natomiast w NHL nie zobaczymy już znakomitego obrońcy, Patrice Brisebois. Brisebois to ostatni członek mistrzowskiej ekipy Canadiens z 1993 roku, który wciąż występował w lidze. W trakcie 18 lat gry w NHL, aż przez 16 sezonów związany był z Canadiens. Jego rozłąka z Montrealem trwała jedynie dwa sezony — podczas których grał w Colorado Avalanche. Dla wielu zawodników jest wzorem skutecznego defensora, oraz zawodnika który w 100% poświęca się drużynie. Włodarze Montreal Canadiens zapowiedzieli, że przed spotkaniem pre-season z Boston Bruins odbędzie się mała uroczystość na cześć tego gracza.
Po 17 latach gry, z ligą postanowił pożegnać się także bramkarz Olaf Kolzig. Niemiec, przez kibiców nazywany “Ollie the goalie”, rozegrał 719 spotkań NHL (711 w barwach Washington Capitals). W sezonie 1999/2000 został uhonorowany nagrodą Vezina Trophy przyznawaną najlepszemu bramkarzowi w lidze. Jego skuteczność obronionych strzałów wynosiła średnio blisko 91%, co jest bardzo dobrym wynikiem. Ostatni sezon spędził w Tampa Bay Lightning, lecz w barwach tej drużyny rozegrał jedynie 8 spotkań — kontuzja uniemożliwiła mu dalsze występy. Tuż przed “trade deadline” został wytransferowany do Toronto. Niestety, nie dane było mu ani raz zagrać w barwach Maple Leafs. Olaf Kolzig to nie tylko znakomity bramkarz, ale także człowiek o wielkim sercu. Wraz z innymi byłymi zawodnikami NHL (Byron Dafoe, Scott Mellanby) założył fundację Athletes Agains Authism. Jest także założycielem Carson Kolzig Foundation for Youth Autism — to fundacja powstała aby uhonorować jego syna Carsona, który cierpi na autyzm. W uznaniu za jego działalność charytatywną, otrzymał nagrodę King Clancy Memorial Trophy a także wybrano go do grupy 10 najbardziej wpływowych mieszkańców Waszyngtonu w roku 2000, w plebiscycie przeprowadzonym przez Washingtonian Magazine.
