Mały wzrostem, wielki sercem
Theoren Fleury — hokeista niezwykły, barwny oraz mocno kontrowersyjny. Dlaczego notka o nim? Z prostej przyczyny, jego powrót do NHL (o ile uda mu się tego dokonać) będzie jednym z największych wydarzeń tegorocznej przerwy letniej.
Wybrany z numerem 166 w drafcie 1987 przez Calgary Flames, początkowo nie zapowiadał się na znakomitego zawodnika. Wielu wypominało mu jego mizerne warunki fizyczne, sugerując iż nie poradzi sobie w NHL. Ale Theo jest zadziorny, zacisnął zęby i postanowił udowodnić niedowiarkom, że mylą się co do jego osoby. Jaki był tego efekt? Ponad 1000 spotkań na taflach NHL, średnio nieco ponad 1 punkt na mecz, siedem występów w meczach All-Star. To jeszcze nie wszystko. Do osiągnięć klubowych Fleury dołożył sukcesy z reprezentacją Kanady. Zdobył m.in. złoty medal na olimpiadzie w Salt Lake City oraz mistrzostwo świata juniorów w roku 1988.
Niestety, jego znakomitą karierę hamowały problemy z alkoholem i narkotykami. M.in. z tego powodu musiał opuścić ligę NHL w sezonie 2002/03. Jakiś czas później pojawił się na tafli w barwach Belfast Giants występujących w najwyższej lidze Wielkiej Brytanii. Mimo braku regularnych występów przed akcesem do Giants, Fleury pokazał, że nie zapomniał jak się gra w hokeja. Był zdecydowanie najlepszym zawodnikiem w lidze, i głównie dzięki jego postawie drużyna z Belfastu zdobyła mistrzostwo. Czymże byłoby jednak życie bez “emocji” dla Theorena? Szybko popadł w konflikt z władzami ligi, wytykając im słabe przygotowanie sędziów. O wydarzeniach typu “próba bójki z kibicem Coventry Blaze” czy “groźby w kierunku sędziów” było głośno w całej hokejowej Europie.
Fleury skończył z hokejem (jak się okazało tylko na jakiś czas) i postanowił zająć się biznesem. Założył z bratem firmę budowlaną. Kolejny ruch to zmiana branży, i zaangażowanie w powstanie kolekcji odzieżowej. Nie minęło dużo czasu, zanim Kanadyjczyk zatęsknił za rywalizacją sportową. Podobnie jak Michael Jordan, postanowił spróbować swoich sił w baseballu. W 2008 roku dołączył do Calgary Vipers. Przygoda Fleury z tym sportem trwała bardzo krótko. Jak ulał pasuje tu powiedzenie “ciągnie wilka do lasu” — pod koniec 2008 roku Theo ponownie ubrał sprzęt hokejowy. Zdecydował się dołączyć do drużyny Steinbach North Stars, w której występował jego brat Ted, i pomóc jej w rozgrywkach o Puchar Allana.
Najwyraźniej Fleury poczuł to “coś”, bowiem w lutym 2009 zatrudnił osobistego trenera od przygotowania kondycyjnego, który miał pomóc mu przygotować organizm do walki o miejsce w NHL. Oczywiście, jego powrót do najlepszej ligi świata nie zależał tylko i wyłącznie od niego. Ze względu na kłopoty jakie sprawiał wcześniej (alkohol, narkotyki), zgodę na to musiał wydać komisarz ligi Gary Bettman. Trzy dni temu, liga NHL oraz stowarzyszenie zawodników występujących w NHL wydały oświadczenia, w których stwierdzono iż nie ma przeszkód aby Fleury wrócił do ligi. Oczywiście, waleczny Kanadyjczyk musi cały czas kontynuować program dla osób uzależnionych od alkoholu.
Od tej chwili wszystko jest w jego rękach i nogach. Jak podają media, Fleury jutro stawi się na obozie przedsezonowym Calgary Flames i rozpocznie walkę o miejsce w składzie. Będę mu mocno kibicował, bowiem jest to gracz który dzięki miłości do hokeja pokonał swoje słabości. Niesamowity charakter, waleczność i prawdziwe serce do gry — dzięki takim graczom jak Fleury, liga NHL jest wyjątkowa. Powodzenia Theo!
