No to się zaczęło.…
Za nami pierwsza kolejka polskiej ligi hokejowej. W sumie wszystko odbyło się zgodnie z oczekiwaniami kibiców, choć na pewno zaskakuje porażka Cracovii z GKS Tychy i rozmiary zwycięstwa JKH Jastrzębie nad Naprzodem Janów. W jednym z wywiadów Leszek Laszkiewicz, najlepszy napastnik Cracovii, a pewnie nawet całej ligi, narzekał na małą ilość sparingów jakie rozegrał jego zespół. Kontuzje, zgrupowania kadry — to wszystko na tyle skutecznie osłabiło potencjał zawodniczy drużyny z Krakowa, iż nie była ona w stanie zorganizować spotkań sparingowych. Powstaje zatem pytanie — czy zgrupowania reprezentacji tuż przed startem ligi są dobrym pomysłem? Czy nie lepiej zwoływać zawodników raz w miesiącu na 2–3 dniowe konsultacje? GKS pozytywnie zaskoczył, a atak w składzie Paciga — Parzyszek — Bacul udowodnił, że ma wszelkie predyspozycje ku temu aby być postrachem ligi.
Naprzód Janów zapłacił wysoką cenę za zamieszanie związane ze startem tej drużyny w lidze. Odwołane sparingi, nieregularne treningi — to nie mogło pozostać bez wpływu na dyspozycję drużyny. Pierwszym zespołem który mógł się o tym przekonać był moim zdaniem “czarny koń” obecnego sezonu — JKH Jastrzębie. Podopieczni Alesa Tomaska zaskakująco łatwo pokonali Naprzód (8–0) i objęli pozycję lidera tabeli. Przed drużyną z Janowa teraz sporo pracy aby nadrobić stracony czas. Myślę, że o awans do czołowej szóstki będzie ciężko…
W Sanoku po pierwszej tercji wydawało się, że gospodarze sprawią sporo niespodziankę i pokonają faworyzowane Podhale. Dwubramkowe prowadzenie chyba nieco uśpiło zawodników z Sanoka. Podhale podkręciło tempo i zdobyło 4 gole, jednocześnie dzięki znakomitej postawie Krzysztofa Zborowskiego nie tracąc żadnego. W Sanoku opinie po tym spotkaniu są różne. Pierwsza tercja pokazała, że drużyna z Podkarpacia ma spory potencjał, i gdy do zespołu dołączą Schneider, Vozdecky i Zieliński — może sporo namieszać w lidze. Jako kibic tego zespołu mam wielką nadzieję, że po pierwszej rundzie rozgrywek znajdziemy się w czołowej szóstce. Podhale natomiast po raz kolejny udowodniło, że dobre szkolenie oraz odważne stawianie na młodzież popłaca. Oby tak dalej.
Z dobrej strony pokazał się beniaminek, czyli Unia Oświęcim. Zawodnicy tego zespołu przez długi czas stawiali twardy opór faworyzowanej drużynie z Sosnowca, ostatecznie przegrywając 3–5. Myślę jednak, że gospodarzom należą się brawa, zarówno za postawę na lodzie jak i na trybunach (2500 widzów — jak na polskie warunki to świetny wynik).
“Derby północy”, czyli pojedynek zespołów z Gdańska i Torunia, jak zawsze przyniósł wiele emocji. TKH zwyciężyło 3–2, udanie rozpoczynając sezon. Stoczniowiec już dziś zagra kolejny mecz w Krakowie, gdzie o punkty będzie jeszcze ciężej niż w Toruniu. Odmłodzony zespół z Gdańska na pewno się nie podda, i myślę że w tym sezonie sprawi niejedną niespodziankę.
Poziom gry jest jaki jest. Sędziowanie tez pozostawia wiele do życzenia. Kluby narzekają na brak pieniędzy, a związek sprawia wrażenie oderwanego od rzeczywistości — mimo to, ciesze się że liga wystartowała. Będzie wesoło.
