Bohater weekendu — Craig Anderson

4 października, 2009 (23:26) | NHL | By: Wojciech Świerkot

Poprzedni se­zon dla Colorado Avalanche był zu­peł­nie nie­udany. Przed roz­po­czę­ciem roz­gry­wek 2009/2010 eks­perci spo­dzie­wali się, iż obecny bę­dzie bar­dzo po­dobny. Tymczasem Avalanche w dwóch pierw­szych spo­tka­niach od­nie­śli dwa prze­ko­nu­jące zwy­cię­stwa (z San Jose i Vancouver — bar­dzo mocne ze­społy) i po­ka­zali, że nie wolno wcze­śnie skre­ślać dru­żyny z Denver. Duży udział w suk­ce­sach po­pu­lar­nych “Avs” ma ich nowy bram­karz — Craig Anderson.

Obsada bramki była w ubie­głym se­zo­nie spo­rym pro­ble­mem dla dru­żyny z Denver. Duet bram­ka­rzy Andrew Raycroft i Peter Budaj spi­sy­wał się dużo po­ni­żej ocze­ki­wań. Wystarczy po­wie­dzieć, że żaden z nich nie osią­gnął “gra­nicy przy­zwo­ito­ści” czyli 90% obro­nio­nych strza­łów. Generalny me­ne­dżer Colorado Avalanche, Greg Sherman, po­sta­no­wił zmie­nić ten stan rze­czy. Pierwszego lipca, tuż po otwar­ciu moż­li­wo­ści pod­pi­sy­wa­nia kon­trak­tów z wol­nymi agen­tami, za­trud­nił dru­giego go­al­ke­epera Florida Panthers, Craiga Andersona. Wydawało się, że Avalanche po­zy­skali do­brego re­zer­wo­wego, który jed­nak nie bę­dzie w sta­nie udźwi­gnąć od­po­wie­dzial­no­ści by­cia pierw­szym bram­ka­rzem ze­społu. Jak po­ka­zał po­cza­tek se­zonu 2009/2010, nie ma po­wo­dów do obaw.

2095942002_ae358a89ec

Urodzony w Park Ridge 28-latek pod­pi­sał dwu­letni kon­trakt, opie­wa­jący na sumę 3,6 mln$. To do­bry wy­nik, zwa­żyw­szy na to, iż jego po­czątki w NHL nie na­le­żały do naj­ła­twiej­szych. Wybrany z nu­me­rem 73 w draf­cie 2001 przez Chicago Blackhawks długo nie mógł prze­bić się do NHL, roz­gry­wa­jąc więk­szą część ko­lej­nych se­zo­nów w AHL (naj­pierw Norfolk Admirals, a na­stęp­nie Rochester Americans). od se­zonu 2006-07 re­pre­zen­to­wał barwy Florida Panthers, nie­stety na­dal w roli re­zer­wo­wego. Anderson prze­grał ry­wa­li­za­cję z Tomasem Vokounem, choć wielu ki­bi­ców uwa­żało, że wcale nie jest gor­szy od cze­skiego ho­ke­isty. W ubie­głym se­zo­nie tre­ner de Boer za­czął na niego sta­wiać nieco od­waż­niej (nie­jako zmu­szony kon­tu­zją Vokouna), da­jąc mu szansę gry w 31 spo­tka­niach. Anderson zre­wan­żo­wał się bar­dzo do­brą po­stawą (bro­nił ze sku­tecz­no­ścią bli­sko 92,5) i po­mógł Panthers wy­grać 15 spo­tkań. W mię­dzy­cza­sie usta­no­wił re­kord NHL, bro­niąc naj­więk­szą ilość strza­łów w spo­tka­niu w któ­rym za­cho­wał czy­ste konto — gra­cze Islanders bez­sku­tecz­nie pró­bo­wali po­ko­nać go 53 razy.

Propozycja z Colorado jest dla tego gra­cza wielką szansą. Trafił do ze­społu, który pod­dany zo­stał grun­tow­nej prze­bu­do­wie. Dzięki swo­jej do­brej grze może stać się jed­nym z fi­la­rów “no­wych Avalanche”. Powoli wcho­dzi w naj­lep­szy wiek dla bram­ka­rza, tak więc je­śli nie te­raz to kiedy? Pierwsze dwa spo­tka­nia udo­wod­niły, że Anderson jest świa­dom swo­jej roli w ze­spole. Jeśli na­dal bę­dzie w ta­kiej dys­po­zy­cji, na­past­nicy ry­wali Colorado prze­ży­wać będą praw­dziwy koszmar.

Wojciech Świerkot

Wojciech Świerkot


rocz­nik ’85, z wy­kształ­ce­nia po­li­to­log i dzien­ni­karz, za­wo­dowo zaj­muje się mar­ke­tin­giem, a jego naj­więk­szą pa­sją jest .….… ho­kej na lo­dzie — to tak w wiel­kim skró­cie. Prywatnie ki­bi­cuję KH Sanok i Toronto Maple Leafs.