Ciężkie jest życie kibica…
Jak możecie przeczytać na stronie “O blogu” jetem fanem dwóch drużyny — Ciarko KH Sanok i Toronto Maple Leafs. Dla obu, obecny sezon miał być przełomowy. Niestety, jak na razie nic takiego się nie dzieję…
Sanoczanie zajmują ostatnią pozycję w tabeli, z dorobkiem jedynie trzech punktów. Sytuacja tym bardziej bolesna, jeśli prześledzimy dotychczasowe wyniki. Drużyna z Sanoka, tylko raz przegrała różnicą większą niż dwie bramki (1–4 z Unią Oświęcim). Pozostałem siedem przegranych spotkań kończyło się różnicą 1–2 bramek (2 razy jedną bramką i 5 razy dwoma). W sześciu z ośmiu przegranych spotkań, drużyna z Sanoka była na prowadzeniu! Niestety, za to punktów nie przyznają. Indywidualne błędy zawodników, niepotrzebne kary i w wielu przypadkach brak szczęścia sprawiły, że jesteśmy tam gdzie jesteśmy. I choć hokejowe środowisko w Polsce wręcz wyje z zachwytu nad tym, że Sanok jest ostatni (niby dlatego, że kibice z Sanoka odgrażali się iż zdobędziemy medal czy coś.… szkoda tylko że jako “głos z Sanoka” traktuje się wypociny kilkunastu gnojków zaśmiecających internet) — ja wciąż wierze w skuteczną walkę o play-off. Taki był cel minimum na ten sezon, i wciąż jest szansa że uda się go spełnić.
Najbardziej boli fakt, iż w Sanoku kibice domagają się “palenia na stosie” — najczęściej prezesa i członków zarządu. Straszenie hasłami “bo sponsor odejdzie jak nie będzie wyników” to zwykła dziecinada — tym bardziej na początku października, gdzie jeszcze kilka miesięcy gry przed nami. Załóżmy taką sytuację: gramy w słabszej szóstce, udaje nam się awansować do play-off, i na koniec sezonu zajmujemy 5 miejsce — de facto najlepsze od 10 lat? i co wtedy? czy wtedy też uzna się sezon za stracony? Mam duży szacunek dla obecnego zarządu, bo widzę że mają pomysł na to jak prowadzić ten klub. Od kilku lat zmagają się z ciężarem długu pozostawionego przez poprzedników, sukcesywnie go zmniejszając. Jest spora szansa, że za 1–2 lata klub będzie “czysty” tzn. wszystkie długi zostaną spłacone. To za kadencji tego zarządu podpisano umowy sponsorskie z bankiem PBS i firmą Ciarko. To za kadencji tego zarządu odbudowuje się w Sanoku szkolenie młodzieży. To za kadencji tego zarządu drużynie nie brakuje niczego. To są fakty, których niektórzy zdają się nie dostrzegać. Nie wiem dlaczego tak jest, być może po prostu taka jest mentalność pewnej grupy osób. Sami nie dają nic od siebie, siedza z boku i krytykują — nie ma dnia żeby się do czegoś, za przeproszeniem, nie przypieprzyli. Ot, taki ciekawy sposób wyrzucania z siebie własnej frustracji. Kolejna ciekawa sprawa, na walnym zebraniu członków klubu trudno zebrać quorum — więc gdzie są wtedy ci “podpowiadacze”?? Czyżby brakowała odwagi cywilnej, aby własnym nazwiskiem firmować swoje zdanie? Czy łatwiej jest nazwać kogoś “złodziejem i nieudacznikiem” anonimowo? To jest po prostu żenujące. Szczerze, dziwie się że obecny zarząd nadal ma ochotę pchać ten wózek dalej…
Wracając do tematu słabej postawy drużyny. Nie chcę nikogo oskarżać, ale trzeba sobie odpowiedzieć na jedno pytanie — dlaczego w trakcie ostatnich lat żaden trener nie pracował w Sanoku dłużej niż kilka miesięcy? Wielu ludzi mówi, że w Sanoku to zawodnicy rządzą zespołem i czasem wydaje mi się, że dużo w tym prawdy — a to treningi za ciężkie, a to trener krzyczy.… ludzie! Tak nie można! Jesteście (chcecie być) zawodowcami, to trzeba zacisnąć zęby i wykonywać polecenia trenera!
Najlepszy przykład obrazujący występy Sanoczan w obecnym sezonie to ostatni mecz z Cracovią. Słaby początek (oczywiście głupie kary) i przegrywamy 0–3… Drużyna podrywa się do walki, dochodzimy mistrzów na 3–3, jest realna szansa na sukces i co? Oczywiście jakaś niepotrzebna kara, Cracovia strzela gola i jest po meczu. Co z tego że zagraliśmy dobrze, że Rohacek nas chwalił? Punkty pojechały do Krakowa — nie dlatego, że Cracovia była lepsza, tylko dlatego że popełniła mniej głupich błędów.
Do końca pierwszej fazy pozostało jeszcze dziewięć spotkań. Do zdobycia jest 27 punktów. Jak dobrze powiedział Wojtek Milan, awans do szóstki może dać ok. 24 punkty. Czyli brakuje nam 21 — trzeba wygrać siedem z pozostałych dziewięciu pojedynków. Zadanie niezwykle trudne — zdaje sobie z tego sprawę. Rozgoryczony prezes Krysiak stwierdził, że nie ma już szans na awans do czołowej szóstki. Cóż, rozum podpowiada mi to samo, ale gdzieś w głębi serca wciąż tli się iskierka nadziei… Za dwie godziny mecz z liderem — GKS Tychy. Tyszanie jeszcze nie zaznali goryczy porażki w tym sezonie i są zdecydowanym faworytem tego pojedynku. Ja jednak wciąż mam w pamięci mecz sanockiej drużyny z Unią Oświęcim pod koniec lat 90-tych. Unia wygrała kilkanaście spotkań z rzędu, nie pozostawiając innym złudzeń kto jest najlepszy w kraju. Ich zwycięski marsz zakończył się dopiero w .….Sanoku, gdzie doznali porażki 0–3. Nie mam nic przeciwko aby historią się dziś powtórzyła i niepokonany lider zostawił punkty w Sanoku.
—————————————————————————————————————————————————
Również Toronto nie daje mi w tym sezonie wielu okazji do świetowania. Maple Leafs grają słabo, Vesa Toskala jest bez formy i mając w perspektywie mecz z rozpędzonymi Rangers (w nocy z poniedziałku na wotrek), trudno pokusić się o optymizm. Z przedsezonowych zapowiedzi, jak na razie tylko “twardość” znalazła odzwierciedlenie w rzeczywistości. Toronto faktycznie gra bardziej siłowy hokej, niestety bez efektów. Dziś w nocy Maple Leafs musieli uznać wyższość aktualnych mistrzów — Pittsburgh Penguins. Cóż, nie pozostaje nic innego jak czekać na powrót do zdrowia Jonasa Gustavssona, Phila Kessela i Viktora Stalberga. Może wtedy coś ruszy do przodu. Przed Maple Leafs jeszcze 78 spotkań i mnóstwo punktów do zdobycia — niemniej jednak styl gry Toronto jest nieco alarmujący… Mam nadzieję, że Wilson wie co robi.
-
Anonim
-
Cekja
-
http://www.blogbukmacherski.pl chudziol
-
http://zkontry.wordpress.com Marek
