Dramat w trzeciej tercji
Nareszcie — pomyślałem dziś nad ranem w trakcie przerwy pomiędzy drugą a trzecią tercją meczu New York Rangers — Toronto Maple Leafs. Nareszcie zawodnicy z Kanady grali tak, jak oczekują tego od nich kibice. Co prawda przegrywali 2–3, ale za sobą mieli dwie zdecydowanie najlepsze tercje w sezonie, które dawały pełne prawo myśleć, iż w trzeciej tercji stać ich na walkę o wygraną.
Mimo trzech puszczonych bramek, dobrze spisywał się Vesa Toskala. Jego interwencja podczas gry w przewadze Toronto w trakcie pierwszej tercji, była najwyższych lotów. Poprawnie grali obrońcy, napastnicy starali się kreować sobie sytuacje — dość powiedzieć, że bilans strzałów po dwóch tercjach wynosił jedynie 22–21 na korzyść drużyny z Nowego Jorku, a najlepszym zawodnikiem Rangers był w moim odczuciu zdecydowanie Henrik Lundqvist. Daje to pewien obraz przebiegu tego spotkania.
No i rozpoczęła się trzecia tercja… Niestety, Maple Leafs “zostali w szatni”. Ekipa z Nowego Jorku, podobnie jak w dwóch wcześniejszych tercjach, w trakcie pierwszych pięciu minut tercji rzuciła się na rywali. Bramki Seana Avery i Mariana Gaborika (facet jest niesamowity) rozwiały wszelkie nadzieje…Potem, na tafli istniał już tylko jeden zespól, a zawodnicy z Kanady sprawiali wrażenie osób modlących się o końcowy gwizdek — zero wiary, mało walki. Szkoda, że Maple Leafs nie wyciągnęli wniosków i nie wyszli po przerwie jeszcze mocniej skoncentrowani. Była szansa na dobry wynik, a tak, mamy najgorszy start w historii klubu (od 1917 roku…).
No cóż, dziś w nocy mecz z Colorado Avalanche, teoretycznie najsłabszym z dotychczasowych przeciwników. Do składu wraca Viktor Stalberg, na 99% zagra też Garnet Exelby. Ciekawy jestem, czy Ron Wilson w końcu da szansę Joey’owi MacDonald? Uważam, że powinien tak zrobić. Być może Vesa potrzebuje kilku spotkań na ławce żeby popatrzeć na to wszystko z boku? MacDonald w ubiegłym sezonie radził sobie bardzo dobrze, mając przed sobą dziurawą jak ser szwajcarski obronę New York Islanders. W preseason pokazał się z bardzo dobrej strony — warto na niego postawić panie Wilson. Nie ma już nic do stracenia.
———————————————————————————————————————————————-
Hokej jest piękny. Bez dwóch zdań. Dziś nad ranem w United Center w Chicago, miejscowi Blackhawks podejmowali Calgary Flames i już w pierwszej tercji przegrywali 0–5… W 99 przypadkach na 100, takiej straty nikt nie odrabia. Tymczasem Blackhawks nie dość że odrobili, to jeszcze w dogrywce zdołali przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Brawa dla Chicago za heroiczną walkę, nagana dla Flames za frajerską porażkę.
