Dramat w trzeciej tercji

13 października, 2009 (10:38) | NHL | By: Wojciech Świerkot

Nareszcie — po­my­śla­łem dziś nad ra­nem w trak­cie prze­rwy po­mię­dzy drugą a trze­cią ter­cją me­czu New York Rangers — Toronto Maple Leafs. Nareszcie za­wod­nicy z Kanady grali tak, jak ocze­kują tego od nich ki­bice. Co prawda prze­gry­wali 2–3, ale za sobą mieli dwie zde­cy­do­wa­nie naj­lep­sze ter­cje w se­zo­nie, które da­wały pełne prawo my­śleć, iż w trze­ciej ter­cji stać ich na walkę o wygraną.

Mimo trzech pusz­czo­nych bra­mek, do­brze spi­sy­wał się Vesa Toskala. Jego in­ter­wen­cja pod­czas gry w prze­wa­dze Toronto w trak­cie pierw­szej ter­cji, była naj­wyż­szych lo­tów. Poprawnie grali obrońcy, na­past­nicy sta­rali się kre­ować so­bie sy­tu­acje — dość po­wie­dzieć, że bi­lans strza­łów po dwóch ter­cjach wy­no­sił je­dy­nie 22–21 na ko­rzyść dru­żyny z Nowego Jorku, a naj­lep­szym za­wod­ni­kiem Rangers był w moim od­czu­ciu zde­cy­do­wa­nie Henrik Lundqvist. Daje to pe­wien ob­raz prze­biegu tego spotkania.

No i roz­po­częła się trze­cia ter­cja… Niestety, Maple Leafs “zo­stali w szatni”. Ekipa z Nowego Jorku, po­dob­nie jak w dwóch wcze­śniej­szych ter­cjach, w trak­cie pierw­szych pię­ciu mi­nut ter­cji rzu­ciła się na ry­wali. Bramki Seana Avery i Mariana Gaborika (fa­cet jest nie­sa­mo­wity) roz­wiały wszel­kie nadzieje…Potem, na ta­fli ist­niał już tylko je­den ze­spól, a za­wod­nicy z Kanady spra­wiali wra­że­nie osób mo­dlą­cych się o koń­cowy gwiz­dek — zero wiary, mało walki. Szkoda, że Maple Leafs nie wy­cią­gnęli wnio­sków i nie wy­szli po prze­rwie jesz­cze moc­niej skon­cen­tro­wani. Była szansa na do­bry wy­nik, a tak, mamy naj­gor­szy start w hi­sto­rii klubu (od 1917 roku…).

No cóż, dziś w nocy mecz z Colorado Avalanche, teo­re­tycz­nie naj­słab­szym z do­tych­cza­so­wych prze­ciw­ni­ków. Do składu wraca Viktor Stalberg, na 99% za­gra też Garnet Exelby. Ciekawy je­stem, czy Ron Wilson w końcu da szansę Joey’owi MacDonald? Uważam, że po­wi­nien tak zro­bić. Być może Vesa po­trze­buje kilku spo­tkań na ławce żeby po­pa­trzeć na to wszystko z boku? MacDonald w ubie­głym se­zo­nie ra­dził so­bie bar­dzo do­brze, ma­jąc przed sobą dziu­rawą jak ser szwaj­car­ski obronę New York Islanders. W pre­se­ason po­ka­zał się z bar­dzo do­brej strony — warto na niego po­sta­wić pa­nie Wilson. Nie ma już nic do stracenia.

———————————————————————————————————————————————-

Hokej jest piękny. Bez dwóch zdań. Dziś nad ra­nem w United Center w Chicago, miej­scowi Blackhawks po­dej­mo­wali Calgary Flames i już w pierw­szej ter­cji prze­gry­wali 0–5… W 99 przy­pad­kach na 100, ta­kiej straty nikt nie od­ra­bia. Tymczasem Blackhawks nie dość że od­ro­bili, to jesz­cze w do­grywce zdo­łali prze­chy­lić szalę zwy­cię­stwa na swoją stronę. Brawa dla Chicago za he­ro­iczną walkę, na­gana dla Flames za fra­jer­ską porażkę.

Wojciech Świerkot

Wojciech Świerkot


rocz­nik ’85, z wy­kształ­ce­nia po­li­to­log i dzien­ni­karz, za­wo­dowo zaj­muje się mar­ke­tin­giem, a jego naj­więk­szą pa­sją jest .….… ho­kej na lo­dzie — to tak w wiel­kim skró­cie. Prywatnie ki­bi­cuję KH Sanok i Toronto Maple Leafs.