Liga w Arizonie — na pewno dobry pomysł?

16 października, 2009 (11:43) | NHL | By: Wojciech Świerkot

Pewnie więk­szość z Was bar­dzo do­brze orien­tuje się w spra­wie do­ty­czą­cej prze­nie­sie­nia Phoenix Coyotes do in­nego mia­sta. Drużyna, która od kilku se­zo­nów ge­ne­ruje do­syć duże straty, za­gro­żona jest ban­kruc­twem. Ofertę kupna zło­żył szef Research in Motion, Jim Balsillie. Jednym z wa­run­ków tej trans­ak­cji miało być prze­nie­sie­nie dru­żyny z Phoenix do Hamilton. I tu, za­częły się kło­poty. Władze NHL, nie mam po­ję­cia dla­czego, za­pro­te­sto­wały prze­ciwko ta­kiemu roz­wią­za­niu. Szefowie naj­sil­niej­szej ligi świata, chcą za­trzy­mać klub Phoenix — po­wstaje py­ta­nie “po co?”.

Gary Bettman twardo trzyma się stra­te­gii mar­ke­tin­go­wej, ma­ją­cej na celu wzrost po­pu­lar­no­ści NHL w Stanach Zjednoczonych i w Europie. Niby wszystko ok, ale trudno tak na­prawdę zro­zu­mieć ja­kie ko­rzy­ści mar­ke­tin­gowe przy­nosi obec­ność ze­społu w Phoenix. Przez ostat­nie lata hala jobing.com Arena (wcze­śniej Glendale Arena) pla­so­wała się w dol­nych re­jo­nach ta­beli pod wzglę­dem % za­peł­nio­nych miejsc na me­czach ho­ke­jo­wych. Dobrym przy­kła­dem jest cho­ciażby po­czą­tek obec­nego se­zonu. W pierw­szym me­czu, po du­żej ak­cji me­dial­nej, ki­bice Coyotes szczel­nie za­peł­nili halę, ma­ni­fe­stu­jąc w ten spo­sób po­par­cie dla po­zo­sta­wie­nia dru­żyny w Phoenix. Ok, wszystko faj­nie, nie­zła ak­cja. Tylko niech mi ktoś wy­ja­śni, dla­czego na dru­gim me­czu roz­gry­wa­nym w jobing.com Arena na try­bu­nach po­ja­wiło się je­dy­nie 6899 wi­dzów (to jest około 38% za­peł­nie­nia hali)?? Czy ki­bice w Phoenix na­prawdę chcą tej drużyny?

Jak już wspo­mnia­łem, Balsillie chciał prze­nieść ze­spół do Hamilton, pod uwagę brane było rów­nież mia­sto Kitchener. Z cie­ka­wo­ści, ko­rzy­sta­jąc ze sta­ty­styk sta­cji ESPN, spraw­dzi­łem jak wy­gląda % sprze­da­nych bi­le­tów na me­cze ka­na­dyj­skich ze­spo­łów NHL w trzech ostat­nich se­zo­nach. Nie zdzi­wi­łem się, gdy oka­zało się iż każdy ka­na­dyj­ski ze­spół w NHL sprze­dał 100% swo­ich bi­le­tów na me­cze roz­gry­wane na wła­snym lo­do­wi­sku. I co pan na to pa­nie Bettman? Zastanawiam się, po co sztucz­nie two­rzyć dru­żyny ho­ke­jowe gdzieś na pu­styni (bez urazy fani Coyotes) skoro w in­nych miej­scach jest ry­nek, który wręcz ocze­kuje na po­ja­wie­nie się ze­społu w ich mieście.

Jak się oka­zało, cała ak­cja na­brała wy­miaru “go­spo­dar­czego”. Do sę­dziego, który miał roz­pa­trzyć sprawę w są­dzie, ofi­cjalne li­sty prze­słali m.in. se­na­to­ro­wie z Nowego Jorku (Kirsten Gillibrand i Chuck Schumer), pro­sząc aby nie ze­zwo­lił on na prze­nie­sie­nie ze­społu do Hamilton. Swoją prośbę mo­ty­wo­wali “za­gro­że­niem in­te­re­sów eko­no­micz­nych” Buffalo Sabres, któ­rzy są od­da­leni od Hamilton o je­dy­nie ok. 50 mil. Co cie­kawe, dru­żyna w Hamilton mo­gła naj­bar­dziej “za­gro­zić eko­no­micz­nie” Toronto Maple Leafs, no ale jak wi­dać pani Gillibrand i pan Schumer wy­ka­zali się dużą za­po­bie­gli­wo­ścią. Czy słusz­nie? Sami oceńcie.

Sprawa tra­fiła do sądu, który ogło­sił prze­targ na za­kup ze­społu z Arizony. Oferty zło­żyli Balsillie, liga NHL, oraz Jerry Reinsdorf (wła­ści­ciel Chicago Bulls i Chicago White Sox). Ten ostatni sam wy­co­fał swoją ofertę, na­to­miast pro­po­zy­cje zło­żone przez szefa RiM oraz ligę zo­stały od­rzu­cone. I tak sprawa utknęła w miej­scu. Wierzyciele ze­społu cze­kają na swoje pie­nią­dze (Balsillie obie­cał zwrot ca­łego długu, na­to­miast liga NHL tylko czę­ści), Coyotes na­dal grają w Phoenix, a ki­bice w Hamilton wciąż ma­rzą o dru­ży­nie w NHL.

Wojciech Świerkot

Wojciech Świerkot


rocz­nik ’85, z wy­kształ­ce­nia po­li­to­log i dzien­ni­karz, za­wo­dowo zaj­muje się mar­ke­tin­giem, a jego naj­więk­szą pa­sją jest .….… ho­kej na lo­dzie — to tak w wiel­kim skró­cie. Prywatnie ki­bi­cuję KH Sanok i Toronto Maple Leafs.