Liga w Arizonie — na pewno dobry pomysł?
Pewnie większość z Was bardzo dobrze orientuje się w sprawie dotyczącej przeniesienia Phoenix Coyotes do innego miasta. Drużyna, która od kilku sezonów generuje dosyć duże straty, zagrożona jest bankructwem. Ofertę kupna złożył szef Research in Motion, Jim Balsillie. Jednym z warunków tej transakcji miało być przeniesienie drużyny z Phoenix do Hamilton. I tu, zaczęły się kłopoty. Władze NHL, nie mam pojęcia dlaczego, zaprotestowały przeciwko takiemu rozwiązaniu. Szefowie najsilniejszej ligi świata, chcą zatrzymać klub Phoenix — powstaje pytanie “po co?”.
Gary Bettman twardo trzyma się strategii marketingowej, mającej na celu wzrost popularności NHL w Stanach Zjednoczonych i w Europie. Niby wszystko ok, ale trudno tak naprawdę zrozumieć jakie korzyści marketingowe przynosi obecność zespołu w Phoenix. Przez ostatnie lata hala jobing.com Arena (wcześniej Glendale Arena) plasowała się w dolnych rejonach tabeli pod względem % zapełnionych miejsc na meczach hokejowych. Dobrym przykładem jest chociażby początek obecnego sezonu. W pierwszym meczu, po dużej akcji medialnej, kibice Coyotes szczelnie zapełnili halę, manifestując w ten sposób poparcie dla pozostawienia drużyny w Phoenix. Ok, wszystko fajnie, niezła akcja. Tylko niech mi ktoś wyjaśni, dlaczego na drugim meczu rozgrywanym w jobing.com Arena na trybunach pojawiło się jedynie 6899 widzów (to jest około 38% zapełnienia hali)?? Czy kibice w Phoenix naprawdę chcą tej drużyny?
Jak już wspomniałem, Balsillie chciał przenieść zespół do Hamilton, pod uwagę brane było również miasto Kitchener. Z ciekawości, korzystając ze statystyk stacji ESPN, sprawdziłem jak wygląda % sprzedanych biletów na mecze kanadyjskich zespołów NHL w trzech ostatnich sezonach. Nie zdziwiłem się, gdy okazało się iż każdy kanadyjski zespół w NHL sprzedał 100% swoich biletów na mecze rozgrywane na własnym lodowisku. I co pan na to panie Bettman? Zastanawiam się, po co sztucznie tworzyć drużyny hokejowe gdzieś na pustyni (bez urazy fani Coyotes) skoro w innych miejscach jest rynek, który wręcz oczekuje na pojawienie się zespołu w ich mieście.
Jak się okazało, cała akcja nabrała wymiaru “gospodarczego”. Do sędziego, który miał rozpatrzyć sprawę w sądzie, oficjalne listy przesłali m.in. senatorowie z Nowego Jorku (Kirsten Gillibrand i Chuck Schumer), prosząc aby nie zezwolił on na przeniesienie zespołu do Hamilton. Swoją prośbę motywowali “zagrożeniem interesów ekonomicznych” Buffalo Sabres, którzy są oddaleni od Hamilton o jedynie ok. 50 mil. Co ciekawe, drużyna w Hamilton mogła najbardziej “zagrozić ekonomicznie” Toronto Maple Leafs, no ale jak widać pani Gillibrand i pan Schumer wykazali się dużą zapobiegliwością. Czy słusznie? Sami oceńcie.
Sprawa trafiła do sądu, który ogłosił przetarg na zakup zespołu z Arizony. Oferty złożyli Balsillie, liga NHL, oraz Jerry Reinsdorf (właściciel Chicago Bulls i Chicago White Sox). Ten ostatni sam wycofał swoją ofertę, natomiast propozycje złożone przez szefa RiM oraz ligę zostały odrzucone. I tak sprawa utknęła w miejscu. Wierzyciele zespołu czekają na swoje pieniądze (Balsillie obiecał zwrot całego długu, natomiast liga NHL tylko części), Coyotes nadal grają w Phoenix, a kibice w Hamilton wciąż marzą o drużynie w NHL.
