To dopiero radość!
Radość po zdobyciu bramki to rzecz oczywista. Na przestrzeni lat, hokeiści prezentowali różnego rodzaju “cieszynki”, eksponując swoją pomysłowość i budując legendę wokół własnej osoby. Jednym z najbardziej znanych i lubianych zawodników, który w dosyć oryginalny sposób manifestuje swoją radość, jest Alexander Ovechkin. Jego zachowanie po zdobytych golach, jest wręcz przedmiotem uwielbienia fanów Washington Capitals, natomiast wśród rywali i kibiców przeciwnych drużyn, wzbudza jeszcze większe poczucie frustracji niż stracony gol. Głos w tej sprawie zabrał nawet słynny Don Cherry, który podczas jednego z programów telewizyjnych otwarcie skrytykował Ovechkina za jego zachwanie. Rosyjski gwiazdor raczej nie przejął się uwagiami D.Cherry, słusznie zauważając, że każdy robi to na co ma ochotę.
Równie efektowny spróbował być Henrik Andersén, 18-letni napastnik Leksands IF, klubu występującego w szwedzkiej Allsvenskan. We wczorajszym meczu przeciwko Björklöven, Andersén w 12 minucie spotkania strzelił gola dającego prowadzenie jego drużynie. Oto jak manifestował swoją radość
Efektownie, prawda? Jego koledzy z drużyny naładowani pozytywną energią pokonali bramkarza rywali jeszcze trzy razy i spotkanie zakończyło się zwycięstwem Leksands 4–0. Andersén na pewno zapamięta ten mecz do końca życia — po pierwsze dlatego, że video z jego “cieszynką” obiegło cały świat. Po drugie, gol po którym tak efektownie wskoczył na bandę, był jego pierwszą bramką w seniorskiej drużynie Leksands. Brawo Henrik!
