Gol, asysta, bójka — czego chcieć więcej?

19 listopada, 2009 (12:49) | NHL | By: Wojciech Świerkot

Kilkadziesiąt go­dzin temu za­koń­cze­nie swo­jej ka­riery za­wo­do­wej ogło­sił Brendan Shanahan, wy­bitny skrzy­dłowy, wy­stę­pu­jący na ta­flach NHL przez 21 lat. Shanahan to ide­alny przy­kład tzw. po­wer for­ward, czyli na­past­nika, który ko­rzy­sta­jąc ze swo­ich roz­mia­rów oraz siły, do­mi­nuje w ter­cji ry­wala, sku­tecz­nie wal­cząc o krą­żek przy ban­dach, a także bez­po­śred­nio przed bram­ka­rzem dru­żyny prze­ciw­nej. Nie spo­sób wy­mie­nić wszyst­kich osią­gnięć tego zna­ko­mi­tego za­wod­nika, za­in­te­re­so­wa­nych od­sy­łam m.in. tu­taj. Warto jed­nak zwró­cić uwagę na sta­ty­stykę, w za­sa­dzie ni­gdzie ofi­cjal­nie nie no­to­waną. Brendan jest li­de­rem ligi NHL pod wzglę­dem za­li­czo­nych tzw. “Gordie Howe hat­trick”. W swo­jej ka­rie­rze za­no­to­wał ich 17.

Najprościej rzecz uj­mu­jąc, “Gordie Howe hat­trick” to gol, asy­sta i bójka w jed­nym spo­tka­niu. Zawodnicy za­li­cza­jący w/w “ak­tyw­no­ści” w tak­cie jed­nego me­czu, są szcze­gól­nie uwiel­biani przez ki­bi­ców. Posiadanie GHH na swoim kon­cie po­ka­zuje, iż dany gracz po­trafi na lo­dzie wszystko. Dla do­bra dru­żyny jest w sta­nie zdo­być gola, za­li­czyć asy­stę, a je­śli trzeba — zrzu­cić rę­ka­wice.

10909-004-18B41A1FTak na­prawdę nie wia­domo dla­czego ten typ hat­tricka nosi imię Gordie Howe’a. Pierwszym który tego do­ko­nał był Harrold Cameron, obrońca Toronto Blueshirts. Całe wy­da­rze­nie miało miej­sce 26 grud­nia 1917(!). Być może więc za­de­cy­do­wała ilość? Nic z tych rze­czy. Howe za­li­czył gola, asy­stę i bójkę w jed­nym spo­tka­niu tylko dwu­krot­nie w swo­jej ka­rie­rze. Pierwszy raz w me­czu prze­ciwko Toronto Maple Leafs, 10 paź­dzier­nika 1953 roku. Popularny “Mr.Hockey” asy­sto­wał wtedy przy golu otwie­ra­ją­cym wy­nik spo­tka­nia (zdo­był go Leonard “Red” Kelly), na­stęp­nie sam wpi­sał się na li­stę strzel­ców. Hattrick skom­ple­to­wał sta­jąc do walki z Fernem Flamanem. Drugi raz miał miej­sce kilka mie­sięcy póź­niej, do­kład­nie 21 marca 1954. Red Wings po­now­nie grali z Toronto Maple Leafs, a Howe sto­czył walkę z rów­nie zna­nym Tedem “Teeder” Kennedym. Zanim do tego do­szło, Howe zdo­był gola i za­li­czył dwie asy­sty przy bram­kach Teda Lindsay.

Skoro to nie “Mr.Hockey” ma ich naj­wię­cej na swoim kon­cie, może warto na­zwać ten ro­dzaj sta­ty­styki “Brendan Shanahan hat­trick”? W żad­nym wy­padku. “Gordie Howe hat­trick” to pe­wien ro­dzaj uho­no­ro­wa­nia jed­nego z naj­tward­szych i naj­lep­szych za­wod­ni­ków w hi­sto­rii ligi. Howe samą swoją obec­no­ścią bu­dził re­spekt wśród ry­wali, co wię­cej, był także zna­ko­mi­tym strzel­cem i play­ma­ke­rem. “Mr.Hockey” jest po­sta­cią wy­jąt­kową i nie­za­leż­nie od tego, jak mocno zo­sta­nie wy­śru­bo­wany wy­nik “Gordie Howe hat­trick”, je­stem pe­wien, że jego na­zwi­sko na za­wsze po­zo­sta­nie w nazwie.

Wojciech Świerkot

Wojciech Świerkot


rocz­nik ’85, z wy­kształ­ce­nia po­li­to­log i dzien­ni­karz, za­wo­dowo zaj­muje się mar­ke­tin­giem, a jego naj­więk­szą pa­sją jest .….… ho­kej na lo­dzie — to tak w wiel­kim skró­cie. Prywatnie ki­bi­cuję KH Sanok i Toronto Maple Leafs.