Horror.…bez szczęśliwego zakończenia.
Teoretycznie miałem napisać tą notkę tuż po zakończeniu wczorajszego meczu z Hurricanes, pomyślałem jednak, że emocje to zły doradca i warto poczekać. Minęło kilkanaście godzin, i nadal nie mogę się pogodzić ze STRATĄ punktu. Według mnie, to spotkanie należy rozpatrywać właśnie w ten sposób — jako stratę punktu, a nie zysk punktu. Po pierwszej tercji Maple Leafs prowadzili 3–0, zdominowali Carolinę, i wydawało się że będziemy świadkami pogromu. W drugiej tercji gra nieco “siadła” ale nadal byłem przekonany, iż zawodnicy Toronto kontrolują sytuację. Aż do feralnej 37 minuty. Wtedy to, najpierw Stephan Yelle, a następnie po 43 sekundach Matt Cullen zmniejszyli prowadzenie Maple Leafs tylko do jednej bramki. O ile pierwszy gol padł w olbrzymim zamieszaniu, to druga bramka musi być zapisana na konto Gustavssona. Tej klasy bramkarz nie powinien pozwolić sobie na przepuszczenie krążka, gdy napastnik strzela z prawie zerowego konta. No nic, pomyślałem, zobaczymy co dalej. Na początku trzeciej tercji Alex Ponikarovsky wyprowadził Maple Leafs na prowadzenie 4–2 i wystarczyło dotrzymać wynik do końca. Ale przecież to byłoby za proste. Kilka minut później Tim Gleason strzelił trzecią bramkę dla Hurricanes, a następnie do akcji wkroczyli sedziowie.
Kara nałożona na Iana White za rzekome zranienie zawodnika, powinna stanowić przykład jak sędziować się nie powinno. Tom Kostoupoulos został uderzony w twarz kijem.… swojego kolegi z zespołu Stephana Yelle. Tymczasem sędzia główny na ławkę kar wysłał Bogu ducha winnego Iana White. Przetrwać 4 minuty z rzędu osłabieniu na poziomie NHL to nie jest prosta sprawa. Hurricanes przycisnęli i udało im się wyrównać. Gdy na 30 sekund przed końcem meczu Ian White ponownie wyprowadził Toronto na prowadzenie, pomyślałem sobie — jest sprawiedliwość na tym świecie. Niestety, trwała ona tylko 28 sekund, bowiem w 59 minucie 59 sekundzie stan meczu wyrównał Eric Cole. Już wtedy wiedziałem, że Maple Leafs nie wygrają tego spotkania. Słowo stało się ciałem i Hurricanes postawili “kropkę nad i” w serii rzutów karnych. Jakie wrażenia po tym spotkaniu? Żal, smutek, przygnębienie.…
Nie tak wszystko miało wyglądać. Nie wiem co teraz powinno się stać, aby Maple Leafs w końcu zaczęli spełniać oczekiwania swoich kibiców? Opcji jest kilka:
- zesłanie kilku graczy do AHL, a w ich miejsce powołanie “młodych” (Hanson, Stalberg, Bozak)
– wymiany z innymi klubami (Blake, Stempniak?)
– zmiana trenera
Osobiście, jestem zwolennikiem szansy dla “Kid Line”, nie jestem także przeciwny PRZEMYŚLANYM ruchom transferowym. Wstrzymałbym się ze zwolnieniem trenera, to chyba jeszcze nie jest odpowiedni czas, choć z drugiej strony, pewnie gorzej być nie może — Maple Leafs są na ostatnim miejscu w lidze.
Przede wszystkim jednak, chciałbym, aby zawodnicy w końcu rozegrali całe spotkanie. Niech grają z taką samą intensywnością przez 60 minut. Nie 30, nie 40, nie 50 — przez całe 60 minut. Jestem pewien, że wtedy wyniki będą znacznie lepsze!
