Polski hokej czeka na reformy!

17 listopada, 2009 (14:01) | PLH | By: Wojciech Świerkot

Hokejowy ka­ba­ret w Polsce trwa na­dal. Zgodnie z za­ło­że­niami re­formy, która miała “uzdro­wić” pol­ski ho­kej, po I eta­pie roz­gry­wek obec­nego se­zonu dwie dru­żyny z pierw­szej ligi, do­łą­czają do ze­spo­łów z miejsc 7–10 w Ekstralidze i two­rzą tzw., “grupę B”. Dwie naj­lep­sze ekipy z “grupy B” awan­sują do play-off i wal­czą o Mistrzostwo Polski, na­to­miast po­zo­stała czwórka łączy się z dru­ży­nami pierw­szo­li­go­wymi i w play-off wal­czy o jedno miej­sce gwa­ran­tu­jące w przy­szłym se­zo­nie grę w PLH. System cie­kawy, i choć by­łem jego kry­ty­kiem, po głęb­szej ana­li­zie do­ce­ni­łem jego za­lety. Na pewno miałby szansę się spraw­dzić — pod jed­nym wa­run­kiem. Kluby pierw­szo­li­gowe mu­szą być przy­go­to­wane pod wzglę­dem or­ga­ni­za­cyj­nym do roz­gry­wek na naj­wyż­szym szcze­blu. Tymczasem naj­pierw Polonia Bytom, a na­stęp­nie Legia Warszawa (choć w tym przy­padku ofi­cjal­nie mówi się, że to brak czasu do na­my­słu za­de­cy­do­wał) re­zy­gnują z przy­wi­leju gry w Ekstraklasie.

Dlatego też warto po­sta­wić py­ta­nie, czy Polski ho­kej jest przy­go­to­wany do tych do­syć eks­tra­wa­ganc­kich roz­wią­zań? Moim zda­niem nie. Ilu ki­bi­ców, tyle po­my­słów na po­prawę tej sy­tu­acji. Są to jed­nak ty­powo teo­re­tyczne roz­wa­ża­nia, bo­wiem żaden, na­wet naj­lep­szy po­mysł, nie ma szans na re­ali­za­cję, je­śli kluby nie będą miały fun­du­szy aby go zre­ali­zo­wać. Na po­moc fi­nan­sową PZHL (choć w po­staci po­szu­ki­wa­nia spon­so­rów dla ligi) nie ma co li­czyć — zwią­zek bar­dziej in­te­re­suje się pod­wyż­sze­niem opłat dla klu­bów, niż re­al­nym wspar­ciem ho­keja w Polsce. Pozostają więc re­kla­mo­dawcy, dla któ­rych naj­cen­niej­sza jest moż­li­wość “po­ja­wie­nia się” w te­le­wi­zji ogól­no­pol­skiej. Jak po­wszech­nie wia­domo, te­le­wi­zja rzą­dzi się swo­imi pra­wami — dzia­do­stwa po­ka­zy­wać nie bę­dzie. Należy więc pod­nieść po­ziom ligi, jed­no­cze­śnie nie do­bi­ja­jąc tej garstki klu­bów, która jesz­cze jako tako daje so­bie radę (a tak stało by się w przy­padku ogra­ni­cze­nia liczby dru­żyn w Ekstralidze do 6). Jak to zrobić?

Pomysł jest pro­sty. Zamiast co raz moc­niej je za­my­kać, otwórzmy drzwi na­szej ligi dla ob­co­kra­jow­ców. Oczywiście nie je­stem zwo­len­ni­kiem tzw. “ligi open”, bo przy­kłady wielu kra­jów po­ka­zują że się to nie spraw­dza, ale dla­czego nie można zwięk­szyć tej liczby do dajmy na to 10 za­wod­ni­ków? Na za­rzuty typu “prze­cięt­niacy z za­gra­nicy za­biorą miej­sca pracy na­szym za­wod­ni­kom” od­po­wia­dam — skoro są tacy prze­ciętni, to chyba nie ma się co mar­twić prawda? Działacze, ki­bice i lu­dzie zwią­zani z ho­ke­jem w Polsce mu­szą w końcu wy­brać na czym im bar­dziej za­leży. Czy chcą mieć do­brą ligę, z do­brą re­pre­zen­ta­cją, z so­lidną pod­bu­dową fi­nan­sową? Czy może pro­win­cjo­nale roz­grywki, z fa­tal­nym po­zio­mem, bied­nym klu­bami — ale za­mknięte dla ob­co­kra­jow­ców, bo prze­cież mu­sza grać “nasi”?

Już w tym se­zo­nie zmniej­szono liczbę za­wod­ni­ków z in­nych kra­jów do 4 gra­ją­cych w me­czu w jed­nej dru­ży­nie. Jaki przy­nio­sło to efekt? Czy po­ziom ligi pod­niósł się po tym za­rzą­dze­niu? W żad­nym przy­padku! Jedyny sku­tek tego roz­wią­za­nia to jesz­cze więk­sze żąda­nia pła­cowe pol­skich ho­ke­istów, któ­rzy na swój spo­sób “szan­ta­żują” pre­ze­sów po­szcze­gól­nych klu­bów. W na­szym kraju ak­tyw­nych za­wod­ni­ków jest nie­wielu, dla­tego też, aby skom­ple­to­wać dru­żynę która w ka­drze bę­dzie miała 18–20 za­wod­ni­ków, pre­zesi ule­gają wy­gó­ro­wa­nym żąda­niom ho­ke­istów. Dochodzi do ab­sur­dal­nych sy­tu­acji, w któ­rych gra­cze prze­ciętni za­ra­biają pie­nią­dze cał­ko­wi­cie nie­ade­kwatne do po­sia­da­nych umie­jęt­no­ści. Analogiczna sy­tu­acją miała miej­sce w PLK, gdzie dru­ży­nom na­rzu­cono obo­wią­zek gry mło­dzie­żowca. Podobnie jak w ho­keju, po­ziom za­wod­ni­ków nie po­szedł w górę, w prze­ci­wień­stwie do sumy, jaką w/w mło­dzie­żowcy mieli na ra­chunku bankowym.

Polski za­wod­nik nie po­wi­nien, ba, wręcz nie może oba­wiać się kon­ku­ren­cji ob­co­kra­jow­ców! Niech da z sie­bie wszystko, niech po­każe, że jest lep­szy od Słowaka, Czecha, Ukraińca czy Łoty­sza. Jestem pe­wien, że wtedy dzia­ła­cze klu­bowi po­sta­wią na niego, bo prze­cież nikt ob­co­kra­jow­ców nie ściąga dla mody. Robi się to dla­tego, bo są lepsi od na­szych “gwiazd”. Czy bu­dżety klu­bowe wy­trzy­ma­łyby przy­jazd więk­szej grupy gra­czy za­gra­nicz­nych? Myślę, że spo­koj­nie. Po pro­stu płace w na­szej li­dze nieco by się unor­mo­wały, a za­wod­nicy za­ra­bia­liby w spo­sób od­po­wiedni do po­ziomu jaki pre­zen­tują. Na Słowacji, w Czechach jest wielu do­brych gra­czy, któ­rzy z chę­cią przy­jadą do Polski grać za ta­kie pie­nią­dze ja­kie mają nasi “gwiaz­do­rzy”. Więc albo “nasi” ob­niżą swoje wy­ma­ga­nia, po­zwa­la­jąc klu­bom le­piej funk­cjo­no­wać, albo w każ­dym me­czu, na każ­dym tre­ningu, pod­czas każ­dej zmiany — udo­wod­nią wszyst­kim, że są warci tych pieniędzy.

Tylko zwięk­sze­nie liczby gra­czy ubie­ga­ją­cych się o an­gaż w pol­skich dru­ży­nach może po­pra­wić ja­kość i po­ziom na­szej ligi! Jako że na­gle nie po­jawi się 50–60 Polaków po­tra­fią­cych grać w ho­keja na po­zio­mie za­wo­do­wym, na­leży do­pu­ścić do gry ob­co­kra­jow­ców. Pozwólcie, że przed­sta­wię to w ten sposób:

wię­cej za­wod­ni­ków —> więk­sza kon­ku­ren­cja o miej­sce w dru­ży­nie —> więk­szy sto­pień za­an­ga­żo­wa­nia po­szcze­gól­nych gra­czy —> lep­szy po­ziom spo­tkań, lep­szy po­ziom Ligii —> więk­sze za­in­te­re­so­wa­nie TV —> więk­sze za­in­te­re­so­wa­nie spon­so­rów —> wię­cej pie­nię­dzy w klu­bach —> więk­sze gaże dla ho­ke­istów, lep­sze szko­le­nie i to od czego roz­po­czą­łem ten wpis — MOŻLIWOŚĆ WPROWADZENIA REFORM ROZGRYWEK

Jak wi­dać, otwar­cie gra­nic wbrew po­zo­rom opłaca się na­szym za­wod­ni­kom. Jeśli tylko ze­chcą mocno pra­co­wać, w nie­da­le­kiej per­spek­ty­wie mogą mieć z tego spore ko­rzy­ści. Nikt nie za­bra­nia im za­ra­biać dużo, wręcz prze­ciw­nie, niech będą kre­zu­sami — ale mu­sza na to zapracować.

Wracając do kształtu ligi. Niestety, je­ste­śmy w sy­tu­acji, która wy­maga dra­stycz­nych roz­wią­zań. Nie stać nas na sztuczne utrzy­my­wa­nie dwóch lig. Nie li­cząc re­zerw, w Polsce jest 15 ze­spo­łów se­nior­skich. Moja pro­po­zy­cja jest na­stę­pu­jąca — do­łączmy do tego to­wa­rzy­stwa SMS i stwórzmy jedną ligę dla wszyst­kich. Kalendarz roz­gry­wek można uło­żyć tak, żeby wszy­scy byli za­do­wo­leni. Najpierw warto ro­ze­grać dwie rundy “każdy z każ­dym” (30 spo­tkań), tak aby wi­dzo­wie np. w Oplu czy Krynicy mieli moż­li­wość zo­ba­cze­nia dajmy na to Cracovii czy GKS Tychy. Następnie po­dzielmy ligę na dwie grupy — 6 i 10 dru­żyn. W pierw­szej ro­ze­grane zo­sta­łyby 4 rundy (20 spo­tkań), w dru­giej 2 rundy (18 spo­tkań). Silniejsze dru­żyny gra­łyby mię­dzy sobą, z ko­rzy­ścią dla wi­dzów i TV, na­to­miast 10 słab­szych ekip wal­czy­łoby o dwa miej­sca pre­mio­wane grą w play-off. Runda fi­na­łowa wg sta­rych za­sad: “szóstka” plus dwie naj­lep­sze z dru­giej grupy, na­to­miast po­zo­stała ósemka koń­czy se­zon. System bar­dzo pro­sty, ale moim zda­niem skuteczny.

A co Wy o tym my­śli­cie? Mniej czy wię­cej ob­co­kra­jow­ców? Jedna czy dwie ligi? Zachęcam do dyskusji!

Wojciech Świerkot

Wojciech Świerkot


rocz­nik ’85, z wy­kształ­ce­nia po­li­to­log i dzien­ni­karz, za­wo­dowo zaj­muje się mar­ke­tin­giem, a jego naj­więk­szą pa­sją jest .….… ho­kej na lo­dzie — to tak w wiel­kim skró­cie. Prywatnie ki­bi­cuję KH Sanok i Toronto Maple Leafs.


  • Grzegorz

    Co do ob­co­kra­jow­ców masz w 100% ra­cję. Natomiast, je­żeli cho­diz o kształ tligi, to nie ma sensu, żeby Cracovia czy Tychy grały z Legią albo Opolem, bo ani jed­nym ani dru­gim nic to ie da. Nie ma sensu liga, w któ­rej w ka­żðej ko­lejce pa­dają wy­niki po 20:0. Uważam, że od po­czątku po­winno być 6 ze­spo­łów w I li­dze (szumna na­zwa eks­tra­klasa tylko śmie­szy), nie mamy tyle dru­żyn na ta­kim po­zio­mie or­gni­za­cyj­nym i spor­to­wym, żeby liga mogł być więk­sza.
    Pozdrawiam

  • http://3x20.pl Wojciech Świer­kot

    Grzegorzu, ja pro­po­nu­jąc taki kształt ligi zda­wa­łem so­bie sprawę że może dojść do ta­kiej sy­tu­acji. Uważam jed­nak, że me­cze np. Legii z Cracovią miałby sens. Po pierw­sze, to dla Legii duże wy­da­rze­nie mar­ke­tin­gowe, pełna mo­bi­li­za­cja itd… A dla Cracovii? Nikt prze­cież nie po­wie­dział że musi za­grać w peł­nym skła­dzie — to by­łyby do­sko­nałe me­cze dla tre­ne­rów, któ­rzy mo­gliby prze­te­sto­wać gra­czy na co dzień do­sta­ją­cych mniej czasu na lo­dzie, ju­nio­rów itd. Poza tym, być może po­trzebny jest taki se­zon z wy­ni­kami 20:0, żeby coś ru­szyło do przodu.…? Teraz me­cze są niby za­cięte, ale jak na ra­zie do ni­czego to nie pro­wa­dzi… Zainteresowanie ligą jak było małe, tak jest małe, spon­so­rów nie ma itd… Dajmy tym “ma­lucz­kim” moż­li­wość ry­wa­li­za­cji z naj­lep­szymi, niech mają mo­ty­wa­cję do tego żeby być jesz­cze lep­szym! Łatwiej roz­ma­wiać ze spon­so­rem mó­wiąc “mam szansę zdo­być ty­tuł w tym se­zo­nie”, niż “naj­pierw mu­szę awan­so­wać, po­tem do­piero walka o tytuł.….”.

  • http://3x20.pl Wojciech Świer­kot

    Aaa i jesz­cze jedno :) moim zda­niem zmniej­sza­nie naj­wyż­szej klasy roz­gryw­ko­wej o ko­lejne ze­społy jest wy­ro­kiem dla po­zo­sta­łych klu­bów.… Na pewno zda­jesz so­bie sprawę jak ciężko utrzy­mać to wszystko co jest w klu­bie pod­czas gry w 1 li­dze.… Mało kto chce łożyć na to fun­du­sze. Uważam, że w tym mo­men­cie naj­bar­dziej po­trzebne jest sze­ro­kie pro­pa­go­wa­nie tego sportu, na­wet kosz­tem wy­ni­ków 20:0. Jak bę­dziemy mieli w kraju 16–20 dobrych/średnich dru­żyn, wtedy można two­rzyć 6 czy 8 ze­spo­łowe “ekstraklasy”.

  • prze­mek

     je­zeli cho­dzi o ob­co­kra­jow­ców   masz ra­cje po­winno być ich z UE tyle ile chce,naturalizowanych za­wod­ni­ków , pol­skiego po­cho­dze­nia i gra­czy do lat 20 tyle ile chce a min w ka­drze me­czo­wej  7 Polaków uro­dzo­nych w Polsce . je­stem za ogra­ni­cze­niem płac, wy­dłu­że­niem ka­dry ze­spo­łow , wy­dłu­że­niem se­zonu i za do­pa­so­wa­nymi do moż­li­wo­ści treningami.jestem za tym żeby w tv i ne­cie mecz był co­dzien­nie ja­kiś tak jak w NHl i KHL tylko je­stem prze­ciw­ni­kiem braku spadków.