Raz lepiej, raz gorzej — weekend w Sanoku

29 listopada, 2009 (22:27) | PLH | By: Wojciech Świerkot

Kolejny week­end do­biega końca, a ho­ke­iści Ciarko KH Sanok mają za sobą na­stępne dwa spo­tka­nia “grupy B” w PLH. Piątkowy mecz z TKH Toruń udo­wod­nił, że w ze­spole z Sanoka drze­mie spory po­ten­cjał. Nie jest to co prawda dru­żyna na me­dal, ale miej­sca 6–8 są jak naj­bar­dziej re­alne. Sanoczanie za­grali do­bre spo­tka­nie, sku­tecz­nie ogra­ni­cza­jąc po­czy­na­nia go­ści. Wystarczy po­wie­dzieć, iż w trak­cie 60 mi­nut gry, za­wod­nicy z Torunia ani raz nie za­gro­zili po­waż­niej dru­ży­nie z Sanoka. Nie wiem co było przy­czyną tak sła­bego wy­stępu TKH, ale jedno jest pewne — w tej dys­po­zy­cji nie mieli oni szans na na­wią­za­nie rów­no­rzęd­nej walki z go­spo­da­rzami. Sanoczanie wy­grali 3–0, a wy­nik mógł być dużo wyż­szy. W kilku sy­tu­acjach za­bra­kło jed­nak pre­cy­zji bądź szczę­ścia. Czasem jed­nego i dru­giego. Taką grę jak w pią­tek (szcze­gól­nie w de­fen­sy­wie) chcia­łoby się oglą­dać za­wsze. Niestety, dru­żyna z Sanoka ma to do sie­bie, że nie roz­piesz­cza swo­ich kibiców.

Niedzielne spo­tka­nie za­po­wia­dane jako “mecz na szczy­cie grupy B” po­ka­zało, iż na ten szczyt za­słu­guje obec­nie tylko je­den ze­spół — Unia Oświęcim. Podopieczni Alesa Flasara za­grali bar­dzo do­bry mecz, cał­ko­wi­cie przej­mu­jąc kon­trolę nad wy­da­rze­niami na lo­do­wi­sku. Gra ze­społu z Sanoka przy­po­mi­nała przy­sło­wiowe “bi­cie głową w mur”. Można się za­sta­na­wiać co by było gdyby Kostecki, Vozdecky czy Strzyżowski wy­ko­rzy­stali swoje sy­tu­acje.… Trzeba jed­nak przy­znać — Unia była ze­spo­łem lep­szym i za­słu­że­nie wy­grała. Sanoczanie nie po­tra­fili zna­leźć re­cepty na szczelną de­fen­sywę go­ści, sami po­peł­nia­jąc spore błędy w obro­nie. Napastnicy rzadko do­cho­dzili do “czy­stych” sy­tu­acji strze­lec­kich, a gdy już się to udało, strze­lali nie­cel­nie lub zbyt słabo. Podsumowując po­czy­na­nia ofen­sywne go­spo­da­rzy na­leży stwier­dzić, że Zbigniew Szydłowski za wiele pracy dziś nie miał, ale to co miał obro­nić, to obro­nił. Na osłodę ki­bi­com w Sanoku po­zo­stała piękna bramka ho­no­rowa, któ­rej au­to­rem był Marcin Ćwi­kła. Potężny strzał środ­ko­wego dru­giego ataku wy­lą­do­wał tuż pod po­przeczką bramki strze­żo­nej przez Szydłowskiego. Super! Szkoda tylko, że tak późno.

Przed sa­nocka dru­żyną jesz­cze 18 spo­tkań II etapu roz­gry­wek. Już w pią­tek trudny (tak jest, pi­szę to z pełną świa­do­mo­ścią) wy­jazd do Krynicy. Jeżeli Sanoczanie chcą zdo­być tam 3 punkty, mu­szą za­grać o wiele le­piej niż w me­czu z Unią.

Po pierw­szym eta­pie roz­gry­wek, można za­ry­zy­ko­wać stwier­dze­nie, że Unia Oświęcim jest poza za­się­giem po­zo­sta­łej czwórki. Walka o dru­gie, pre­mio­wane awan­sem do play-off miej­sce, ro­ze­gra się po­mię­dzy Ciarko KH, Stoczniowcem a dru­żyną z Torunia. W tej chwili trudno wy­ty­po­wać fa­wo­ryta tej ry­wa­li­za­cji — zo­ba­czymy jak wszystko się potoczy.

Na ko­niec brawa dla ki­bi­ców, któ­rzy licz­nie zja­wili się w sa­noc­kiej Arenie. Wraz z ki­bi­cami Unii Oświęcim (ok. 100 “głów” — wiel­kie brawa za gło­śny do­ping), mecz obej­rzało bli­sko 2500 osób. Ten wy­nik po­ka­zuje, iż za­po­trze­bo­wa­nie na do­bry ho­kej w Sanoku jest ogromne. Niech to bę­dzie wska­zówka dla po­ten­cjal­nych spon­so­rów — tu jest dla kogo grać.

Wojciech Świerkot

Wojciech Świerkot


rocz­nik ’85, z wy­kształ­ce­nia po­li­to­log i dzien­ni­karz, za­wo­dowo zaj­muje się mar­ke­tin­giem, a jego naj­więk­szą pa­sją jest .….… ho­kej na lo­dzie — to tak w wiel­kim skró­cie. Prywatnie ki­bi­cuję KH Sanok i Toronto Maple Leafs.