Raz lepiej, raz gorzej — weekend w Sanoku
Kolejny weekend dobiega końca, a hokeiści Ciarko KH Sanok mają za sobą następne dwa spotkania “grupy B” w PLH. Piątkowy mecz z TKH Toruń udowodnił, że w zespole z Sanoka drzemie spory potencjał. Nie jest to co prawda drużyna na medal, ale miejsca 6–8 są jak najbardziej realne. Sanoczanie zagrali dobre spotkanie, skutecznie ograniczając poczynania gości. Wystarczy powiedzieć, iż w trakcie 60 minut gry, zawodnicy z Torunia ani raz nie zagrozili poważniej drużynie z Sanoka. Nie wiem co było przyczyną tak słabego występu TKH, ale jedno jest pewne — w tej dyspozycji nie mieli oni szans na nawiązanie równorzędnej walki z gospodarzami. Sanoczanie wygrali 3–0, a wynik mógł być dużo wyższy. W kilku sytuacjach zabrakło jednak precyzji bądź szczęścia. Czasem jednego i drugiego. Taką grę jak w piątek (szczególnie w defensywie) chciałoby się oglądać zawsze. Niestety, drużyna z Sanoka ma to do siebie, że nie rozpieszcza swoich kibiców.
Niedzielne spotkanie zapowiadane jako “mecz na szczycie grupy B” pokazało, iż na ten szczyt zasługuje obecnie tylko jeden zespół — Unia Oświęcim. Podopieczni Alesa Flasara zagrali bardzo dobry mecz, całkowicie przejmując kontrolę nad wydarzeniami na lodowisku. Gra zespołu z Sanoka przypominała przysłowiowe “bicie głową w mur”. Można się zastanawiać co by było gdyby Kostecki, Vozdecky czy Strzyżowski wykorzystali swoje sytuacje.… Trzeba jednak przyznać — Unia była zespołem lepszym i zasłużenie wygrała. Sanoczanie nie potrafili znaleźć recepty na szczelną defensywę gości, sami popełniając spore błędy w obronie. Napastnicy rzadko dochodzili do “czystych” sytuacji strzeleckich, a gdy już się to udało, strzelali niecelnie lub zbyt słabo. Podsumowując poczynania ofensywne gospodarzy należy stwierdzić, że Zbigniew Szydłowski za wiele pracy dziś nie miał, ale to co miał obronić, to obronił. Na osłodę kibicom w Sanoku pozostała piękna bramka honorowa, której autorem był Marcin Ćwikła. Potężny strzał środkowego drugiego ataku wylądował tuż pod poprzeczką bramki strzeżonej przez Szydłowskiego. Super! Szkoda tylko, że tak późno.
Przed sanocka drużyną jeszcze 18 spotkań II etapu rozgrywek. Już w piątek trudny (tak jest, piszę to z pełną świadomością) wyjazd do Krynicy. Jeżeli Sanoczanie chcą zdobyć tam 3 punkty, muszą zagrać o wiele lepiej niż w meczu z Unią.
Po pierwszym etapie rozgrywek, można zaryzykować stwierdzenie, że Unia Oświęcim jest poza zasięgiem pozostałej czwórki. Walka o drugie, premiowane awansem do play-off miejsce, rozegra się pomiędzy Ciarko KH, Stoczniowcem a drużyną z Torunia. W tej chwili trudno wytypować faworyta tej rywalizacji — zobaczymy jak wszystko się potoczy.
Na koniec brawa dla kibiców, którzy licznie zjawili się w sanockiej Arenie. Wraz z kibicami Unii Oświęcim (ok. 100 “głów” — wielkie brawa za głośny doping), mecz obejrzało blisko 2500 osób. Ten wynik pokazuje, iż zapotrzebowanie na dobry hokej w Sanoku jest ogromne. Niech to będzie wskazówka dla potencjalnych sponsorów — tu jest dla kogo grać.
