Czapki z głów!
Od czasu do czasu jeden z zawodników w trakcie spotkania hokejowego wykaże się niezwykłą celnością strzałów, i zdobędzie trzy gole w jednym meczu. Taki wyczyn nazywany jest “hat-trick”. Niepisaną tradycją w lidze NHL jest uhonorowanie takiego zawodnika przez kibiców w dosyć specyficzny sposób — fani rzucają na lód swoje czapki baseballowe. Skąd wzięła się ta tradycja? Poszukując informacji na ten temat w internecie natrafiłem na dwie wersje.
Pierwsza związana jest z Toronto i meczem tamtejszych Maple Leafs z Chicago Blackhawks. Przed tym spotkaniem, jeden z napastników drużyny z Chicago, Alex Kaleta, wszedł do sklepu z czapkami który prowadził Sammy Taft. Kaleta chciał kupić dla siebie czapkę, ale nie miał przy sobie wystarczającej ilości gotówki (nie do pomyślenia w dzisiejszych czasach, biorąc pod uwagę zarobki hokeistów…). W związku z tym Taft zaproponował mu układ, jeżeli Kaleta zdobędzie trzy gole w meczu przeciwko Maple Leafs, podaruje mu czapkę za darmo. To musiały być naprawdę fajne czapki, bowiem napastnik Chicago wypełnił swoją część umowy i 26 stycznia 1946 w meczu przeciwko Toronto Maple Leafs ustrzelił hat-tricka (mecz zakończył z 4 zdobytymi bramkami).

Alex Kaleta w barwach Chicago Blackhawks
Druga wersja związana jest z drużyną Guelph Biltmore Mad Hatters występującą w lidze Ontario Hockey Association (OHA), która następnie przekształciła się w Ontario Hockey League. Sponsorem tego zespołu (od początku lat pięćdziesiątych) była lokalna firma Biltmore Hats produkująca czapki i kapelusze, jedna z największych w tamtym okresie w Ameryce Północnej. Menedżer Biltmore Hats, Norm McMillian, wprowadził do zespołu zwyczaj nagradzania zawodnika który zdobył trzy bramki w jednym meczu nowym kapeluszem. Aktualnie w mieście Guelph swoje spotkania rozgrywa drużyna Guelp Storm. Obecny właściciel fabryki Biltmore Hats, pochodzacy z Kentucky Eric Lynes, nie wyklucza, że jego firma ponownie zacznie nagradzać hokeistów z Guelph kapeluszami po zdobytych hat-trickach.

Drużyna Guelph Biltmore Mad Hatters w charakterystycznych kapeluszach
Sięgając jeszcze głębiej w historię sportu, można doszukać się zwyczaju obdarowywania czapką zawodników uprawiających krykiet. Przyznam szczerze, że nie mam zielonego pojęcia na temat zasad tego sportu. Jednakże słownik Oxford podaje, iż zwrot hat-trick został po raz pierwszy użyty w 1858 roku, w stosunku do brytyjskiego krykiecisty HH Stephensona. Zdobył on w trakcie meczu trzy kolejne punkty (? — nie wiem co zdobywa się w krykiecie…), a w konsekwencji tego, podarowano mu nową czapkę/kapelusz. Wróćmy jednak do hokeja na lodzie.
W NHL zwyczaj rzucania czapek na lód na dobre przyjął się w latach siedemdziesiątych. Gdy sezon powoli zbliża się ku końcowi, a w play-off rozgrywane są decydujące mecze, wartośc hat-tricka jest jeszcze wyższa. Dobrym przykładem jest chociażby zachowanie publiczności w Waszyntonie, która po trzech bramkach zdobytych przez Alexandra Ovechkina w meczu z Pittsburgh Penguins wprost oszalała, rzucając na lód setki czapek baseballowych.

Obsługa hali Verizon Center zbiera czapki rzucone przez kibiców
Powstaje pytanie, co dzieje się z zebranymi przez obsługę lodowiska czapkami? Cóz, tu nie ma reguły. Dla przykładu, na lodowisku Chicago Blackhawks, czapki przenoszone są do biura rzeczy zagubionych skąd można je odebrac. Natomiast w Buffalo, obsługa HSBC Arena przekazuje zebrane czapki organizacjom charytatywnym, a te rozdają je osobom potrzebującym. Podobny zwyczaj przyjął się w hali Mellon Arena, gdzie pracownik Pittsburgh Penguins Mike Behme, zbiera czapki, czyści je, a następnie rozdaje dzieciom których sytuacja życiowa jest trudna. Moim zdaniem to świetny pomysł.
Czapki rzucane na lód to jedna z wielu tradycji związanych z hokejem na lodzie. W następnych tygodniach postaram się przybliżyć Wam drodzy czytelnicy kolejne ciekawe historie dotyczące najpiękniejszego sportu na świecie.
