Grali w Sanoku, teraz są w najlepszej lidze świata
W Kwietniu 2010 minie równe trzy lata od momentu, gdy w Sanoku rozpoczęły się Mistrzostwa Świata U-18 Dywizji I gr. B. Miałem możliwość obejrzeć wszystkie spotkania podczas tamtego turnieju, a moją szczególną uwagę zwrócił jeden z napastników, bezkonkurencyjnej podczas mistrzostw, reprezentacji Danii. Hokeista z numerem 8 na plecach mijał rywali niczym narciarz tyczki na stoku, wyraźnie dominując nad nimi przygotowaniem fizyczny, technicznym i kondycyjnym. Zastanawiacie się kim był ten gracz? To Mikkel Boedker, obecnie zawodnik…Phoenix Coyotes. Gdy stałem wtedy na trybunach wiedziałem że warto śledzić jego karierę, bowiem widać było jak na dłoni, iż chłopak ma “papiery na granie”. Nie spodziewałem się jednak, że wszystko potoczy się tak szybko.
W pięciu spotkaniach sanockiego turnieju, Mikkel zdobył 4 gole i asystował przy 7 innych. Został oczywiście wybrany najlepszym napastnikiem oraz najlepszym zawodnikiem turnieju. Klasę pokazał już w pierwszym meczu, w trakcie którego zdobył 2 gole i zanotował 2 asysty, a Duńczycy rozgromili naszą reprezentację 9–1. Był niekwestionowanym liderem swojego zespołu. Niezwykły talent duńskiego napastnika szybko dojrzeli skauci z Kanady. Przed rozpoczęciem sezonu 2007/2008, Mikkel dostał propozycję występów w Kitchener Rangers, drużynie występującej w kanadyjskiej lidze juniorskiej OHL — jednej z najmocniejszych w Ameryce Północnej. W Kitchener jego kolegami byli m.in. z Nazem Kadri, czy Steve Mason. Znakomite występy Duńczyka (73 punkty w 62 spotkaniach sezonu zasadniczego i 35 punktów w 20 spotkaniach play-off) pomogły Rangers wygrać play-off ligi OHL i awansować do Memorial Cup — najważniejszego turnieju juniorskiego w Kanadzie. W finale Memorial Cup, Kitchener Rangers przegrali jednak ze Spokane Chiefs 1–4 i zajęli drugie miejsce. Przygoda Boedkera z ligą OHL trwała tylko sezon. Phoenix Coyotes wybrali go z nr 8 w pierwszej rundzie draftu 2008. Droga do NHL stała przed nim otworem. Trener Phoenix, słynny “The Great One” czyli Wayne Gretzky, nie bał się postawić na młodego zawodnika i często dawał mu okazję do gry. W swoim pierwszym sezonie na taflach najlepszej ligi świata, Boedker wystąpił w 78 spotkaniach, zdobywając 11 goli i asystując przy 17 innych. Całkiem dobry wynik jak na debiutanta i .…. Duńczyka. Pierwszą bramkę w NHL zdobył 12 października 2008, pokonując bramkarza Anaheim Ducks, Jean-Sébastien Giguère.
Obecny sezon dla Boedkera jest nieco trudniejszy. Nowy trener Coyotes Dave Tippet, zmienił system gry drużyny z Phoenix i Boedker nie jest już tak pewny miejsca w składzie jak w ubiegłym sezonie. Przez pewien okres został nawet odesłany do ligi AHL, gdzie starał się przekonać do siebie szkoleniowców Coyotes, reprezentując barwy San Antonio Rampage. Dave Tippet chyba dał się przekonać, bowiem Mikkel jest znowu w składzie drużyny z Phoenix i zapowiada ostrą walkę o więcej minut na lodzie. Oby mu się udało.
Podczas turnieju w Sanoku, nieco w cieniu niezwyle efektownego Boedkera, był kolejny duński napastnik, Lars Eller. Ten poteżnie zbudowany środkowy także rozegrał znakomity turniej. Zdobył tylko punkt mniej od Boedkera, i co ważne, strzelił bramkę na 6 sekund przed końcem meczu z Japonią, która praktycznie zapewniła Duńczykom sukces w całej imprezie. Podobnie jak w przypadku Boedkera, kariera Larsa także potoczyła się błyskawicznie. Awans do reprezentacju u-20, następnie do kadry seniorskiej, regularna gra w szwedzkiej Eliteserien — wszystko to sprawiło, że moment pojawienia się duńskiego środkowego w NHL był tylko kwestią czasu. Podczas draftu 2007, Lars Eller został zawodnikiem St.Louis Blues. Co ciekawe, wybrano go rok wcześniej niż Boedkera (z numerem 13 w 2007 roku, natomiast Boedker z numerem 8 w 2008 roku). Eller zadebiutował w NHL nieco ponad miesiąc temu, w spotkaniu Blues z Calgary Flames. Ekipa z St.Louis przegrała 1–2, a jedynym który pokonał słynnego Mikę Kiprusoffa był właśnie Duńczyk.
Trzeba przyznać, że imponujący debiut. W St.Louis rozegrał 5 spotkań, po czym odesłany został do zespołu “farmerskiego” Blues, czyli Peoria Rivermen występującego w lidze AHL. Tam, jak do tej pory, zdobył 4 gole i zanotował 14 asyst w 20 spotkaniach — jest to naprawdę bardzo dobry wynik.
A co z naszymi zawodnikami, którzy reprezentowali Polskę w trakcie tamtego turnieju? Cóż.… nadal grają w PLH. Chyba tylko Paweł Dronia przebił się do kadry seniorskiej… ogólnie jest słabo. O karierze takiej jak dwóch w/w Duńczyków mogą tylko pomarzyć. Szkoda.
