Grali w Sanoku, teraz są w najlepszej lidze świata

8 grudnia, 2009 (01:11) | AHL, NHL, W EUROPIE | By: Wojciech Świerkot

W Kwietniu 2010 mi­nie równe trzy lata od mo­mentu, gdy w Sanoku roz­po­częły się Mistrzostwa Świata U-18 Dywizji I gr. B. Miałem moż­li­wość obej­rzeć wszyst­kie spo­tka­nia pod­czas tam­tego tur­nieju, a moją szcze­gólną uwagę zwró­cił je­den z na­past­ni­ków, bez­kon­ku­ren­cyj­nej pod­czas mi­strzostw, re­pre­zen­ta­cji Danii. Hokeista z nu­me­rem 8 na ple­cach mi­jał ry­wali ni­czym nar­ciarz tyczki na stoku, wy­raź­nie do­mi­nu­jąc nad nimi przy­go­to­wa­niem fi­zyczny, tech­nicz­nym i kon­dy­cyj­nym. Zastanawiacie się kim był ten gracz? To Mikkel Boedker, obec­nie zawodnik…Phoenix Coyotes. Gdy sta­łem wtedy na try­bu­nach wie­dzia­łem że warto śle­dzić jego ka­rierę, bo­wiem wi­dać było jak na dłoni, iż chło­pak ma “pa­piery na gra­nie”. Nie spo­dzie­wa­łem się jed­nak, że wszystko po­to­czy się tak szybko.

W pię­ciu spo­tka­niach sa­noc­kiego tur­nieju, Mikkel zdo­był 4 gole i asy­sto­wał przy 7 in­nych. Został oczy­wi­ście wy­brany naj­lep­szym na­past­ni­kiem oraz naj­lep­szym za­wod­ni­kiem tur­nieju. Klasę po­ka­zał już w pierw­szym me­czu, w trak­cie któ­rego zdo­był 2 gole i za­no­to­wał 2 asy­sty, a Duńczycy roz­gro­mili na­szą re­pre­zen­ta­cję 9–1. Był nie­kwe­stio­no­wa­nym li­de­rem swo­jego ze­społu. Niezwykły ta­lent duń­skiego na­past­nika szybko doj­rzeli skauci z Kanady. Przed roz­po­czę­ciem se­zonu 2007/2008, Mikkel do­stał pro­po­zy­cję wy­stę­pów w Kitchener Rangers, dru­ży­nie wy­stę­pu­ją­cej w ka­na­dyj­skiej li­dze ju­nior­skiej OHL — jed­nej z naj­moc­niej­szych w Ameryce Północnej. W Kitchener jego ko­le­gami byli m.in. z Nazem Kadri, czy Steve Mason. Znakomite wy­stępy Duńczyka (73 punkty w 62 spo­tka­niach se­zonu za­sad­ni­czego i 35 punk­tów w 20 spo­tka­niach play-off) po­mo­gły Rangers wy­grać play-off ligi OHL i awan­so­wać do Memorial Cup — naj­waż­niej­szego tur­nieju ju­nior­skiego w Kanadzie. W fi­nale Memorial Cup, Kitchener Rangers prze­grali jed­nak ze Spokane Chiefs 1–4 i za­jęli dru­gie miej­sce. Przygoda Boedkera z ligą OHL trwała tylko se­zon. Phoenix Coyotes wy­brali go z nr 8 w pierw­szej run­dzie dra­ftu 2008. Droga do NHL stała przed nim otwo­rem. Trener Phoenix, słynny “The Great One” czyli Wayne Gretzky, nie bał się po­sta­wić na mło­dego za­wod­nika i czę­sto da­wał mu oka­zję do gry. W swoim pierw­szym se­zo­nie na ta­flach naj­lep­szej ligi świata, Boedker wy­stą­pił w 78 spo­tka­niach, zdo­by­wa­jąc 11 goli i asy­stu­jąc przy 17 in­nych. Całkiem do­bry wy­nik jak na de­biu­tanta i .…. Duńczyka. Pierwszą bramkę w NHL zdo­był 12 paź­dzier­nika 2008, po­ko­nu­jąc bram­ka­rza Anaheim Ducks, Jean-Sébastien Giguère.

Obecny se­zon dla Boedkera jest nieco trud­niej­szy. Nowy tre­ner Coyotes Dave Tippet, zmie­nił sys­tem gry dru­żyny z Phoenix i Boedker nie jest już tak pewny miej­sca w skła­dzie jak w ubie­głym se­zo­nie. Przez pe­wien okres zo­stał na­wet ode­słany do ligi AHL, gdzie sta­rał się prze­ko­nać do sie­bie szko­le­niow­ców Coyotes, re­pre­zen­tu­jąc barwy San Antonio Rampage. Dave Tippet chyba dał się prze­ko­nać, bo­wiem Mikkel jest znowu w skła­dzie dru­żyny z Phoenix i za­po­wiada ostrą walkę o wię­cej mi­nut na lo­dzie. Oby mu się udało.

Podczas tur­nieju w Sanoku, nieco w cie­niu nie­zwyle efek­tow­nego Boedkera, był ko­lejny duń­ski na­past­nik, Lars Eller. Ten po­też­nie zbu­do­wany środ­kowy także ro­ze­grał zna­ko­mity tur­niej. Zdobył tylko punkt mniej od Boedkera, i co ważne, strze­lił bramkę na 6 se­kund przed koń­cem me­czu z Japonią, która prak­tycz­nie za­pew­niła Duńczykom suk­ces w ca­łej im­pre­zie. Podobnie jak w przy­padku Boedkera, ka­riera Larsa także po­to­czyła się bły­ska­wicz­nie. Awans do re­pre­zen­ta­cju u-20, na­stęp­nie do ka­dry se­nior­skiej, re­gu­larna gra w szwedz­kiej Eliteserien — wszystko to spra­wiło, że mo­ment po­ja­wie­nia się duń­skiego środ­ko­wego w NHL był tylko kwe­stią czasu. Podczas dra­ftu 2007, Lars Eller zo­stał za­wod­ni­kiem St.Louis Blues. Co cie­kawe, wy­brano go rok wcze­śniej niż Boedkera (z nu­me­rem 13 w 2007 roku, na­to­miast Boedker z nu­me­rem 8 w 2008 roku). Eller za­de­biu­to­wał w NHL nieco po­nad mie­siąc temu, w spo­tka­niu Blues z Calgary Flames. Ekipa z St.Louis prze­grała 1–2, a je­dy­nym który po­ko­nał słyn­nego Mikę Kiprusoffa był wła­śnie Duńczyk.

Trzeba przy­znać, że im­po­nu­jący de­biut. W St.Louis ro­ze­grał 5 spo­tkań, po czym ode­słany zo­stał do ze­społu “far­mer­skiego” Blues, czyli Peoria Rivermen wy­stę­pu­ją­cego w li­dze AHL. Tam, jak do tej pory, zdo­był 4 gole i za­no­to­wał 14 asyst w 20 spo­tka­niach — jest to na­prawdę bar­dzo do­bry wynik.

A co z na­szymi za­wod­ni­kami, któ­rzy re­pre­zen­to­wali Polskę w trak­cie tam­tego tur­nieju? Cóż.… na­dal grają w PLH. Chyba tylko Paweł Dronia prze­bił się do ka­dry se­nior­skiej… ogól­nie jest słabo. O ka­rie­rze ta­kiej jak dwóch w/w Duńczyków mogą tylko po­ma­rzyć. Szkoda.

Wojciech Świerkot

Wojciech Świerkot


rocz­nik ’85, z wy­kształ­ce­nia po­li­to­log i dzien­ni­karz, za­wo­dowo zaj­muje się mar­ke­tin­giem, a jego naj­więk­szą pa­sją jest .….… ho­kej na lo­dzie — to tak w wiel­kim skró­cie. Prywatnie ki­bi­cuję KH Sanok i Toronto Maple Leafs.