Mistrzostwa Świata u20 — zapowiedź, cześć 1
Już jutro w kanadyjskich miastach Regina i Saskatoon rozpoczną się młodzieżowe Mistrzostwa Świata w hokeju na lodzie. Będzie to bardzo ciekawy turniej, podczas którego będziemy mieli mozliwość obserwacji przyszłych gwiazd światowego hokeja. Zapraszam na krótką prezentację drużyn biorących udział w Mistrzostwach. Dziś grupa A, jutro rano — grupa B. Miłego czytania
Zawodnicy z Kanady mają szansę zostać pierwszą drużyną w historii hokeja na lodzie, która zdobędzie tytuł młodzieżowych mistrzów świata sześć razy z rzędu. Trener Willie Desjardins dysponuje ciekawą drużyną, która na pewno będzie jednym z głównych faworytów turnieju. Przyjrzyjmy się poszczególnym formacjom reprezentacji Kanady.
Wśród napastników wiele zależeć będzie od postawy trójki z drużyny Windsor Spitfires (Taylor Hall, Greg Nemisz, Adam Henrique), która ma zapewnić Kanadyjczykom dużą siłę ognia w ofensywie. Nemisz i Henrique to zawodnicy już draftowani, natomiast Hall ma wielkie szansę aby w drafcie 2010 zostać wybrany z numerem pierwszym. Wiele dobrego oczekuje się także od zawodników takich jak Jordan Eberle (znakomita gra na poprzednich mistrzostwach), Nazem Kadri (fantastyczne występy w preseason NHL), Brayden Schenn czy Brandon Kozun (108 punktów w barwach Calgary Hitmen podczas sezonu 2008-09). Desjardins na pewno żałuje, że w turnieju nie będzie mógł skorzystać z Cody Hodgsona, którego wykluczyła kontuzja. Hodgson rok temu w trakcie mistrzostw zdobył 16 punktów, wyprzedzając m.in. Johna Tavaresa. O skuteczną walkę przy bandach zatroszczą się specjaliści od „czarnej roboty” czyli Stefan Della Rovere, Brandon McMillan czy też kapitan zespołu Patrice Cormier. Ta grupa ma zapewnić Kanadyjczykom zdolność do mocnego forcheckingu, walkę w bezpośrednich okolicach bramki oraz przy bandach.
Przeglądając powołanych defensorów, można dojść do wniosku, że tutaj także nie było niespodzianek – Desjardins postawił na pewniaków. Obrońcy Kanady to grupa potężnych facetów (tylko jeden ma poniżej 183 cm – jest to Ryan Ellis), którzy nie patyczkują się z napastnikami rywali. Alex Pietrangelo, Colten Teubert i Ryan Ellis, to zawodnicy którzy w ubiegłym sezonie zdobyli mistrzostwo świata u-20. Ich doświadczenie wyniesione z tamtego turnieju może okazać się bezcenne. Uzupełniać ich będzie czwórka obiecujących defensorów, wśród których na szczególną uwagę zasługuje Jared Cowen, blisko dwumetrowy obrońca wybrany w drafcie 2009 przez Ottawa Senators. Wielu ekspertów wróży mu dużą karierę na taflach NHL, warto więc go obserwować. Skład defensywy uzupełnia duet graczy draftowanych przez New York Islanders (Calvin de Haan i Travis Hamonic) oraz Marc Scandella. Na 99% pierwszym bramkarzem w trakcie turnieju będzie Jake Allen. Występujący w lidze QMJHL goalkeeper, przekonał do siebie trenera w trakcie obozu treningowego i wygrał rywalizację z Martinem Jonesem, który będzie drugim bramkarzem. Obaj zawodnicy prezentują dobry poziom, choć moim zdaniem trudno nazwać ich liderami zespołu. Jeśli obrońcy zagrają poprawnie, powinni stanowić mocny punkt reprezentacji Kanady.
W ubiegłym sezonie reprezentacja Słowacji zaskoczyła wszystkich obserwatorów zajmując czwarte miejsce na mistrzostwach Świata u20. Słowacy odprawili znacznie wyżej notowane zespoły (m.in. Finlandię i USA). Było to dosyć spore zaskoczenie, bowiem sezon wcześniej tylko i wyłącznie dzięki lepszej różnicy bramek Słowacy zapewnili sobie utrzymanie w elicie. W roku 2006 także walczyli w grupie spadkowej – tak więc ubiegłoroczny „sukces” to raczej zbieg korzystnych okoliczności niż manifest potęgi hokeja młodzieżowego w kraju naszych południowych sąsiadów.
W roku 2007 słowacka federacja hokeja na lodzie postanowiła zmienić nieco system szkolenia najzdolniejszych juniorów w kraju, zbierając ich w jednej drużynie i zgłaszając do najwyższej ligi. Podobne eksperymenty miały miejsce np. w Szwajcarii lub Finlandii (z tym że tam drużyny u20 grały w „drugich” ligach). Trenerem reprezentacji Słowacji jest trzeci sezon z rzędu Stefan Mikes. Rozpoczynając selekcję na nadchodzący turniej wybrał on 49 graczy, z których po kolejnych etapach selekcji wyłonił się szkielet obecnej reprezentacji u20. Mikes podkreśla, że jego zespół jest mocniejszy i bardziej doświadczony niż w ubiegłym sezonie. Mecze rozgrywane przeciwko silnym drużynom słowackiej ekstraligi na pewno pomogły młodym zawodnikom nabrać wiary w swoje umiejętności, zdobyć niezbędne doświadczenie, nauczyć się grać pod dużą presją kibiców.
W nadchodzących mistrzostwach świata, Mikes będzie liczył przede wszystkim na gwiazdy swojej drużyny. Mam tu na myśli m.in. napastników Tomasa Tatara i Richarda Panika, którzy pokazali się z bardzo dobrej strony już rok temu. Sporo dobrego można spodziewać się także po Jakubie Gasparovicu który w 24 meczach Slovnaft Ekstraligi zdobył 19 punktów. Kolejni ciekawi gracze ofensywni to Libor Hudacek, Michal Vandas czy następny z potężnej hokejowej familii Andrej Stastny.
Jeśli chodzi o linie defensywne, niekwestionowanym liderem jest Martin Stajnoch, wychowanek Slovana Bratislava. Biorąc pod uwagę klasę jego partnerów z defensywy, można spodziewać się, że Stajnoch będzie otrzymywał 25–28 minut na lodzie w każdym spotkaniu. Nieco kłopotów czeka Mikesa w związku z obsadą pozycji bramkarza. W ubiegłym sezonie numerem jeden był Jaroslav Janus, a jego znakomity występ w meczu przeciwko USA (44 obrony!) przejdzie do historii. Jako że w tym sezonie wiek nie pozwala mu już na grę w reprezentacji u20, Mikes musi znaleźć nowego bramkarza. Na 90% będzie nim Marek Ciliak. W jednym ze spotkań sparingowych rozegranych tej jesieni, Słowacja pokonała reprezentację Szwajcarii, z którą zmierzy się w trakcie rozgrywek grupowych. Przekonywująca wygrana 5–1 cieszy, choć obie drużyny na pewno nie były w optymalnej dyspozycji. Pierwszy mecz młodych Słowaków będzie dla nich ciężkim egzaminem – spotkają się bowiem z drużyną USA, którą rok temu „wyrzucili” z walki o medale.
W roku 2004 Amerykanie zaskoczyli wszystkich zdobywając złoty medal na mistrzostwach świata juniorów. Od tego czasu mają spore problemy z ustabilizowaniem swojej pozycji w strefie medalowej. Jedyny znaczący wynik to brąz zdobyty w Szwecji w 2007 roku. Na rozpoczynające się jutro mistrzostwa jadą z nadzieją zdobycia medalu – czy to się uda? Trudno powiedzieć.
Szkoleniowiec Dan Blais miał wiele dylematów związanych z wyborem odpowiednich zawodników. Jedną z trudniejszych decyzji była obsada bramki. Wydaje się że pozycję nr 1 wywalczył sobie Mike Lee, występujący na co dzień w St. Cloud State University. Rezerwowym będzie Jake Campbell, utalentowany 17-latek, przed którym eksperci widzą świetlaną przyszłość. Podobne oceny zbiera podpora defensywy reprezentacji USA u20 – Cam Fowler. Zawodnik ten w barwach drużyny Windsor Spitfires zdobył w tym sezonie już 40 punktów, co daje mu czwarte miejsce w klasyfikacji kanadyjskiej tej ekipy. Są duże szanse że Fowler zostanie wybrany w pierwszej piątce draftu 2010. Kolejny mocny punkt defensywy USA to John Carlson, który w tym sezonie miał okazję zaliczyć już kilka spotkań w lidze NHL. Było to spowodowane plagą kontuzji w Washington Capitals. Na co dzień, Carlson gra w farmerskiej ekipie Capitals czyli Hershey Bears. W 29 spotkaniach Bears zdobył 24 punkty przekonując management Capitals że warto w niego inwestować. Szeregi defensywne uzupełniać będzie czwórka z następującej grupy graczy: Jake Gardiner, Matt Donovan, John Ramage, Brain Lashoff, David Warsofsky oraz Max Nicastro. To solidni obrońcy, którzy powinni zapewnić odpowiedni poziom gry defensywnej reprezentacji USA u20.
W ofensywie duże oczekiwania spoczywać będą na trójce graczy wybranych w pierwszej rundzie draftu – Jordan Schroeder, Kyle Palmieri, Chris Kreider. Bardzo możliwie że zagrają oni w jednej linii ze sobą. Atak drużyny USA, podobnie zresztą jak defensywa, bazuje na zespołowości. Dlatego też Blais powołał całą grupę solidnych graczy, którzy wg jego założeń maja stworzyć mocny zespół. Ryan Bourque, Derek Stepan, Danny Kristo czy Phil McRae to nie gwiazdy z pierwszych stron gazet, ale mają coś czego wymaga od swoich zawodników Blais – potrafią i chcą pracować dla dobra drużyny. Pierwszy mecz reprezentacji USA będzie dla nich okazją do rewanżu na Słowakach, za upokorzenie podczas poprzedniego turnieju. Moim zdaniem podopieczni Dana Blais mogą być czarnym koniem tego turnieju.
Łotysze to dosyć ciekawy zespół w większości stworzony przez juniorów z drużyny Dynamo Ryga Juniors występującej w KLH jr. W ubiegłym sezonie wbrew zapowiedziom ekspertów udało im się pozostać w najwyższej dywizji, pokonując m.in. Niemcy i Kazachstan. W tym sezonie cel na mistrzostwa jest nadal ten sam – utrzymać się wśród najlepszych.
Jak wspomniałem wcześniej, duża grupa juniorów gra w młodzieżowym zespole Dynama Ryga, natomiast część występuje także w farmerskiej ekipie która bierze udział w rozgrywkach ligi białoruskiej. Jeden z czołowych zawodników reprezentacji Łotwy u-20, Roberts Bukarts dzieli czas między występy w KHL (24 mecze, 2 gole, 4 asysty) a grę w lidze białoruskiej (15 meczy, 9 goli, 7 asyst). Jego dobre występy zauważyli oficjele KHL przyznając mu tytuł debiutanta tygodnia w KHL. To właśnie na nim opiera się gra młodzieżowej reprezentacji Łotwy, i to o n będzie stanowił największe zagrożenie dla rywali. O tym, że Łotysze to nieobliczalny zespół przekonali się m.in. młodzi Rosjanie, którzy w trakcie jednego ze spotkań sparingowych ulegli im 2–3, a w/w Bukarts zdobył dwie bramki. Moim zdaniem nie należy jednak przeceniać tego wyniku, turniej to zupełnie inna sprawa – tam dla Łotyszy najważniejsze będą mecze z bezpośrednimi rywalami w walce o utrzymanie. Podopieczni Andrejsa Maticinsa przejdą trudny egzamin już w pierwszym dniu turnieju, gdy zmierzą się z gospodarzami – reprezentacją Kanady.
Szwajcarzy po rocznej banicji ponownie awansowali do grona najlepszych drużyn młodzieżowych świata. Przed nimi jednak bardzo trudne zadanie utrzymania się w tym towarzystwie. W grupie zagrają z Kanadą, USA, Łotwą oraz Słowacją. O ile w meczach z drużynami reprezentującymi Amerykę Północną nie mają większych szans, to w starciach ze Słowacją czy Łotwą muszą poszukać swojej szansy.
Atak Szwajcarii u20 nie prezentuje się zbyt imponująco. Największą gwiazdą tej formacji jest zdecydowanie Nino Niederreiter. Ten najmłodszy w drużynie (rocznik 92) zawodnik uważany jest jednocześnie za najzdolniejszego. Obecnie występuje on w Portland Winterhawks (CHL), gdzie zbiera bardzo dobre recenzje zdobywając średnio punkt na mecz. Kolejnym zawodnikiem na którego warto zwrócić uwagę jest na pewno Tristan Scherwey – reprezentujący barwy SC Bern. Gracz ten charakteryzuje się dobrą jazdą na łyżwach oraz mocno rozwiniętym instynktem strzeleckim. Z ciekawszych napastników reprezentacji Szwajcarii wymienić można jeszcze „dużych” Svena Rysera i Reto Schappi, występującego w młodzieżowym zespole MoDo Tima Webera lub Alaina Bergera.
W zupełnie inny sposób odbierana jest lina defensywna. To chyba najmocniejsza formacja reprezentacji Szwajcarii. Luca Sbisa oraz Roman Josi to gracze wybrani w wysokich rundach draftu (odpowiednio 1 i 2) – mogą sporo namieszać w najlepszej lidze świata. W składzie są także gracze występujący w najwyższej lidze w Szwajcarii (Patrick Geering – ZSC Lions Zurich i Lukas Stoop – HC Davos), którzy rywalizując na co dzień z mocnymi rywalami zebrali sporo doświadczenia. Meczową szóstkę uzupełni najprawdopodobniej Dominic Schlumpf oraz ktoś z trójki Ramon Untersander, Jannik Fischer, Luca Camperchioli. Kłopotów nie było także z wyborem bramkarza. Bezapelacyjnym numerem 1 na tej pozycji jest Benjamin Conz. Zawodnik Servette Genewa (aktualnie wypożyczony do SC Langnau) regularnie występuje w NLA. W ubiegłym sezonie był bramkarzem nr 1 na mistrzostwach u-18. Nie jest typem „dużego” goalkeepera, ale braki wzrostowe nadrabia świetnym refleksem i zwinnością. Jego zmiennikiem będzie albo Matthias Mischler albo Sandro Zurkirchen – nie zdziwiłbym się jednak gdyby żadne z nich nie zagrał ani minuty.





