Co za mecz!

6 stycznia, 2010 (13:20) | W EUROPIE | By: Wojciech Świerkot

To było spo­tka­nie godne fi­nału! Jedenaście bra­mek, wspa­niałe ataki cia­łem, sy­tu­acja zmie­nia­jąca się jak w ka­lej­do­sko­pie oraz to co naj­waż­niej­sze — emo­cje aż do ostat­nich se­kund! Młodzieżowa re­pre­zen­ta­cja USA po­ko­nała swo­ich ró­wie­śni­ków z Kanady i to ona może szczy­cić się ty­tu­łem naj­lep­szej dru­żyny ju­nior­skiej na świe­cie w roku 2010.

Gdy w trze­ciej mi­nu­cie Luke Adam wy­pro­wa­dził Kanadyjczyków na pro­wa­dze­nie, wy­da­wało się że nic nie prze­szko­dzi im w zdo­by­ciu re­kor­do­wego, szó­stego ty­tułu mi­strzow­skiego z rzędu. Zawodnicy USA nie za­ła­mali się jed­nak po­cząt­ko­wym nie­po­wo­dze­niem i ru­szyli do od­ra­bia­nia strat. Najpierw Chris Kreider, a na­stęp­nie Jordan Schroeder w od­stę­pie 38 se­kund dwu­krot­nie po­ko­nali Jake’a Allena i na 4 mi­nuty przed koń­cem ter­cji to pod­opieczni Dana Blais pro­wa­dzili 2–1. To nie był ko­niec emo­cji w pierw­szych dwu­dzie­stu mi­nu­tach spo­tka­nia. Po błę­dzie obrony ry­wali, Greg Nemisz do­pro­wa­dził do remisu.

Początek dru­giej ter­cji to piękny strzał z nie­bie­skiej li­nii Johna Carlsona i po­nowne pro­wa­dze­nie USA. Kanadyjczycy rzu­cili się do ataku, wi­dząc że w tym me­czu nic nie przyj­dzie im łatwo. Gdy w za­mie­sza­niu pod­bram­ko­wym Taylor Hall po­ko­nał go­al­ke­epera USA, tre­ner Dan Blais nie wy­trzy­mał i po­sa­dził swo­jego bram­ka­rza na ławce. Trudno nie zgo­dzić się z tą de­cy­zją, to fak­tycz­nie nie był do­bry dzień Mike’a Lee. Zastąpił go za­le­d­wie 17-letni Jack Campbell. Jak się póź­niej oka­zało, był to przy­sło­wiowy strzał w dziesiątkę.

Ostatnie 20 mi­nut to ogromna dawka emo­cji. Najpierw D’Amigo (pro­spekt Toronto, świetny tur­niej w jego wy­ko­na­niu) a na­stęp­nie Stepan wy­pro­wa­dzają USA na, wy­da­wa­łoby się bez­pieczne, dwu­bram­kowe pro­wa­dze­nie. Trener go­spo­da­rzy Willie Desjardins, po­dob­nie jak jego vis a vis, rów­nież zde­cy­do­wał się na ma­newr ze zmianą go­al­ke­epera. Między słup­kami ka­na­dyj­skiej bramki sta­nął Martin Jones. Czas pły­nął nie­ubła­ga­nie, a na ta­blicy na­dal wid­niał wy­nik 5:3 dla re­pre­zen­ta­cji Stanów Zjednoczonych. Gdy do końca me­czu zo­sta­wało trzy mi­nuty, mało kto wie­rzył w suk­ces go­spo­da­rzy. W ta­kich mo­men­tach do gry wcho­dzi Jordan Eberle. Młody Kanadyjczyk, wy­brany naj­lep­szym za­wod­ni­kiem tur­nieju, w ubie­głym roku strze­lił gola da­ją­cego jego dru­ży­nie re­mis w me­czu z Rosją i moż­li­wość walki w do­grywce. W tym se­zo­nie Eberle uczy­nił to samo. Dwa razy. Najpierw zmniej­szył straty wy­ko­rzy­stu­jąc okres gry w prze­wa­dze Kanady, a na­stęp­nie do­pro­wa­dził try­buny do sza­leń­stwa strze­la­jąc na 5:5, za­le­d­wie 95 se­kund przed koń­cem meczu.

Niewiele dru­żyn po­tra­fi­łoby pod­nieść się po ta­kich cio­sach. Jeszcze 180 se­kund przed koń­cem wy­da­wało się, że dru­żyna USA bez pro­blemu do­wie­zie pro­wa­dze­nie do końca. Tymczasem trzeba było wal­czyć w do­grywce i o tym kto zo­sta­nie mi­strzem miał za­de­cy­do­wać ten je­den, je­dyny gol. Akcja za ak­cje, strzał za strzał — było co oglą­dać. Wreszcie, w 5 mi­nu­cie, John Carlson, obrońca USA na co dzień wy­stę­pu­jący w Hershey Bears, wy­ko­rzy­stał błąd de­fen­sywy Kanady i ru­szył z kontrą na bramkę Jonesa. Choć miał moż­li­wość po­da­nia do swo­jego part­nera, przy­mie­rzył, a na­stęp­nie zna­ko­mi­tym strza­łem “ścią­gnął pa­ję­czynę” z okienka ka­na­dyj­skiej bramki. Chwile póź­niej uto­nął w ob­ję­ciach ko­le­gów, w tym mo­men­cie już mi­strzów świata u20.

Mistrzowie Świata u20 2010 — re­pre­zen­ta­cja USA

Photo: Vinnick-Manor / HHOF-IIHF Images

Ten mecz to praw­dziwa “wi­sienka na tor­cie”, świet­nie pod­su­mo­wu­jący nie­zwy­kle udany tur­niej. Młode po­ko­le­nie za­wod­ni­ków za­pre­zen­to­wało bar­dzo do­bry ho­kej, i choć kilka spo­tkań za­koń­czyło się wy­so­kimi wy­ni­kami, trudno na­rze­kać na nudę. Szkoda tylko, że w tym gro­nie nie było na­szej re­pre­zen­ta­cji. Może kie­dyś bę­dzie nam jesz­cze dane zo­ba­czyć na­szych ju­nio­rów w star­ciu z naj­lep­szymi na świecie.

Zapraszam do obej­rze­nia skrótu ze spo­tka­nia finałowego

Wojciech Świerkot

Wojciech Świerkot


rocz­nik ’85, z wy­kształ­ce­nia po­li­to­log i dzien­ni­karz, za­wo­dowo zaj­muje się mar­ke­tin­giem, a jego naj­więk­szą pa­sją jest .….… ho­kej na lo­dzie — to tak w wiel­kim skró­cie. Prywatnie ki­bi­cuję KH Sanok i Toronto Maple Leafs.


  • miguel17

    Rzeczywiście piękny fi­nał chłopcy wal­czyli na ca­łego. Chyba nad­cho­dzą tłu­ste lata dla ame­ry­kań­skiego ho­keja, cie­kawe czy za­sy­gna­li­zują to już w Vancouver.

  • http://3x20.pl Wojciech Świer­kot

    Mam taką na­dzieję! USA to oprócz Słowacji dru­żyna, któ­rej będę naj­moc­niej ki­bi­co­wał… Co cie­kawe, wielu za­wod­ni­ków (Campbell, Fowler, Ramage, D’Amigo, Zucker…) któ­rzy zdo­byli złoto dla USA u20 kilka mie­sięcy wcze­śniej cie­szyło się z ty­tułu na Mistrzostwach Świata u18. Tak jak pi­szesz, przy­szłość ame­ry­kań­skiego ho­keja ry­suje się w ró­żo­wych barwach…:)

  • miguel17

    Ja z ko­lei w Vancouver naj­moc­niej będę ści­skał kciuki za Finów, bo Selanne to mój idol gdzieś tak od czasu tur­nieju w Nagano, ale oprócz “Suomich” bar­dzo li­czę też na Słowaków, ale chyba ciężko bę­dzie już w gru­pie, a co do­piero dalej