Emocji na Fenway Park ciąg dalszy
Dziesięć dni temu, 1 stycznia 2010, na Fenway Park w Bostonie rozegrano mecz ligi NHL pomiędzy Boston Bruins a Philadelphia Flyers. Ze względu na oprawę i miejsce (stadion drużyny baseballowej) spotkanie to na pewno przejdzie do historii hokeja na lodzie. Przedwczoraj, Fenway Park znów gościł hokeistów. Tym razem naprzeciwko siebie stanęły dwie drużyny z Uniwersytetów znajdujących się w Bostonie — Boston University i Boston College.
W obecności blisko 40 tysięcy kibiców, przy padającym śniegu i mocnym wietrze, zawodnicy Boston University Terriers pokonali swoich przeciwników 3–2. Mecz rozpoczął się od dosyć dużej przewagi Terriers, którzy w połowie spotkania prowadzili 3–0. Jednakże Boston College Eagles nie odpuścili i doprowadzili do stanu 3–2, co zapowiadało niezwykle emocjonującą końcówkę meczu. Trzeba jednak przyznać, że ostatnie minuty zostały przez Boston University rozegrane bardzo mądrze i ostatecznie udało im się obronić przewagę.
Zagrali zawodowcy, zagrali studenci, zagrały także studentki. Kobieca reprezentacja uniwersytetu New Hampshire pokonała swoje rywalki z Northeastern University 5–3. Co ciekawe, po dwóch tercjach to właśnie drużyna NU Huskies prowadziła 3–1. W trzeciej tercji nastąpił zryw UNH Wildcats, i dziewczyny doprowadziły do remisu 3–3 na 9 minut przed końcem meczu. To nie było ostatnie słowo Wildcats. Gdy do upływu regulaminowych 60 minut brakowało zaledwie 5, Kristina Lavoie zmieniła kierunek lotu krążka po strzale Micaeli Long i wyprowadziła swój zespół na prowadzenie. Ta sama zawodniczka ustaliła wynik spotkania, zdobywając 5 gola dla Wildcats strzałem do pustej bramki na 15 sekund przed końcem spotkania. Zawodniczki oraz trenerzy przyznali po meczu, że gra na otwartym lodowisku, w tak historycznym miejscu, jest niesamowitym przeżyciem. Trudno się z nimi nie zgodzić. O ile się nie mylę, był to pierwszy w historii mecz hokeja na lodzie kobiet rozegrany na otwartym stadionie.
