Burke cudotwórca?

3 lutego, 2010 (22:37) | NHL | By: Wojciech Świerkot

Trudno so­bie wy­obra­zić lep­szy de­biut no­wych za­wod­ni­ków w bar­wach Toronto Maple Leafs. Jean Sebastian Giguere obro­nił wszyst­kie 30 strza­łów i zo­stał wy­brany pierw­szą gwiazdą me­czu. Dion Phaneuf spra­wił, że pu­blicz­ność zgro­ma­dzona w Air Canada Center już po kilku mi­nu­tach skan­do­wała “Dion, Dion!” — 4 strzały, 24 mi­nuty gry, 6 “hi­tów” i bójka — wy­brano go drugą gwiazdą spo­tka­nia. Fredrik Sjostrom, choć po­świę­cano mu znacz­niej mniej czasu i miej­sca w me­diach niż w/w dwójce, rów­nież po­ka­zał się z jak naj­lep­szej strony. Asysta przy bramce Kulemina, do­bra gra w osła­bie­niach, dużo ener­gii i za­an­ga­żo­wa­nia — na­gro­dzono go wy­bo­rem na trze­cią gwiazdę meczu.

Gracze Toronto za­grali w końcu tak, jak ocze­kują od nich Ron Wilson i Brian Burke. Fizyczna do­mi­na­cja, mocny for­chec­king, nie­ustę­pliwa de­fen­sywa. Zawodnicy Devils, choć to czo­łówka ligi, nie mo­gli so­bie po­ra­dzić z do­brze dys­po­no­wa­nymi Maple Leafs. Gdy już udało im się sfor­so­wać de­fen­sywę Toronto, na dro­dze sta­wał im świetny Giguere. Trudno po­wie­dzieć czy to jed­no­ra­zowy wy­skok, czy fak­tycz­nie po­czą­tek cze­goś no­wego. Myślę, że do­brą od­po­wie­dzią na to py­ta­nie bę­dzie piąt­kowy mecz, po­now­nie z Devils, lecz tym ra­zem na ich lo­do­wi­sku. Jeżeli w tym spo­tka­niu Maple Leafs znów za­pre­zen­tują się z do­brej strony — bę­dzie to znak, że nad­cho­dzą lep­sze czasy. A Brian Burke jest cudotwórcą.

Wojciech Świerkot

Wojciech Świerkot


rocz­nik ’85, z wy­kształ­ce­nia po­li­to­log i dzien­ni­karz, za­wo­dowo zaj­muje się mar­ke­tin­giem, a jego naj­więk­szą pa­sją jest .….… ho­kej na lo­dzie — to tak w wiel­kim skró­cie. Prywatnie ki­bi­cuję KH Sanok i Toronto Maple Leafs.