Burke cudotwórca?
Trudno sobie wyobrazić lepszy debiut nowych zawodników w barwach Toronto Maple Leafs. Jean Sebastian Giguere obronił wszystkie 30 strzałów i został wybrany pierwszą gwiazdą meczu. Dion Phaneuf sprawił, że publiczność zgromadzona w Air Canada Center już po kilku minutach skandowała “Dion, Dion!” — 4 strzały, 24 minuty gry, 6 “hitów” i bójka — wybrano go drugą gwiazdą spotkania. Fredrik Sjostrom, choć poświęcano mu znaczniej mniej czasu i miejsca w mediach niż w/w dwójce, również pokazał się z jak najlepszej strony. Asysta przy bramce Kulemina, dobra gra w osłabieniach, dużo energii i zaangażowania — nagrodzono go wyborem na trzecią gwiazdę meczu.
Gracze Toronto zagrali w końcu tak, jak oczekują od nich Ron Wilson i Brian Burke. Fizyczna dominacja, mocny forchecking, nieustępliwa defensywa. Zawodnicy Devils, choć to czołówka ligi, nie mogli sobie poradzić z dobrze dysponowanymi Maple Leafs. Gdy już udało im się sforsować defensywę Toronto, na drodze stawał im świetny Giguere. Trudno powiedzieć czy to jednorazowy wyskok, czy faktycznie początek czegoś nowego. Myślę, że dobrą odpowiedzią na to pytanie będzie piątkowy mecz, ponownie z Devils, lecz tym razem na ich lodowisku. Jeżeli w tym spotkaniu Maple Leafs znów zaprezentują się z dobrej strony — będzie to znak, że nadchodzą lepsze czasy. A Brian Burke jest cudotwórcą.
