Ilia Kowalczuk — co dalej?

4 lutego, 2010 (22:55) | NHL | By: Wojciech Świerkot

Trade de­adline zbliża się wiel­kimi kro­kami, więc w li­dze NHL obec­nie czę­ściej mówi się na te­mat moż­li­wych trans­fe­rów niż wy­ni­ków osią­ga­nych przez po­szcze­gólne dru­żyny. Bez dwóch zdań, naj­go­ręt­szym na­zwi­skiem tego se­zonu jest Ilia Kowalczuk, który nie może dojść do po­ro­zu­mie­nia z sze­fo­stwem Atlanta Tharashers i naj­praw­do­po­dob­niej w ciągu kilku naj­bliż­szych ty­go­dni zmieni otoczenie.

Menedżer Thrashers Don Waddell, przy­znał w jed­nym z wy­wia­dów, że ostat­nia oferta przed­sta­wiona Rosjaninowi opie­wała na bli­sko 101 mi­lio­nów do­la­rów, które Kovalchuk za­ro­biłby w trak­cie ko­lej­nych 12 lat. Waddell stwier­dził, że nie jest w sta­nie za­ofe­ro­wać swo­jemu naj­lep­szemu na­past­ni­kowi więk­szej sumy, mu­siałby bo­wiem zre­zy­gno­wać z po­ten­cjal­nych wzmoc­nień. Kowalczuk zdaje się ro­zu­mieć ten pro­blem, dla­czego więc zwleka z pod­pi­sa­niem no­wej umowy? Według mnie moż­li­wość jest tylko jedna — po pro­stu ma dość Atlanty. Owszem, ze­spół cał­kiem nie­zły, sporo ta­lentu, cie­kawe per­spek­tywy. Są to jed­nak wciąż per­spek­tywy, a Ilia spra­wia wra­że­nie osoby, która już chcia­łaby wal­czyć o jak naj­wyż­sze cele. Kolejna sprawa, Atlanta nie jest miej­scem atrakcyjnym.…marketingowo. Nie wiem czy do­brze to okre­śli­łem, ale gracz taki jak Kowalczuk jest jakby z de­fi­ni­cji prze­zna­czony dla “wiel­kich i słyn­nych”. Czyli nie dla Thrashers. W Atlancie na­wet na naj­cie­kaw­szych spo­tka­niach trudno zo­ba­czyć kom­plet pu­blicz­no­ści. Na pewno jest to nieco de­pry­mu­jąca sytuacja.

Dni Kowalczuka w Thrashers wy­dają się więc po­li­czone, py­ta­nie tylko jak duża bę­dzie cena po­zy­ska­nia tego zna­ko­mi­tego gra­cza? Waddell zdaje so­bie sprawę, że je­śli te­raz nie uda mu się uzy­skać nic za Kowalczuka, to w le­cie tym bar­dziej tego nie zrobi — Rosjanin zo­staje wol­nym agen­tem i na 99% nie pod­pi­sze umowy z Atlantą. Jestem pe­wien, że te­le­fon me­na­dżera Thrashers w ciągu kilku naj­bliż­szych dni przej­dzie mocną próbę wy­trzy­ma­ło­ści. Dlaczego? Takiego gra­cza chcia­łaby mieć każda dru­żyna w li­dze (no, może oprócz Toronto — jak stwier­dził Brian Burke — “nie są nim za­in­te­re­so­wani”), py­ta­nia tylko, kogo na niego stać?

Wojciech Świerkot

Wojciech Świerkot


rocz­nik ’85, z wy­kształ­ce­nia po­li­to­log i dzien­ni­karz, za­wo­dowo zaj­muje się mar­ke­tin­giem, a jego naj­więk­szą pa­sją jest .….… ho­kej na lo­dzie — to tak w wiel­kim skró­cie. Prywatnie ki­bi­cuję KH Sanok i Toronto Maple Leafs.