Szczęście w nieszczęściu
O sporym pechu może mówić obrońca New Jersey Devils, Ansi Salmela. Minionej nocy, w trakcie spotkania z Philadelphia Flyers, Salmela zdobył piękną bramkę podczas gry w osłabieniu, a sekundę później nieprzytomny upadł na lód. Tuż po oddaniu strzału zderzył się z nadjeżdżającym Jeffem Carterem. Cała sytuacja wyglądała bardzo groźnie.
Lekarze obu drużyn szybko zajęli się fińskim defensorem, który musiał opuścić lodowisko na noszach.
Komentatorzy SportsNet byli zgodni, że to zderzenie jest tzw. “clean hit”. Podobnie zareagowali sędziowie, którzy nie nałożyli kary na zawodnika Flyers. Z drugiej strony, był to wyraźny atak na głowę — a według wytycznych IIHF (które będą obowiązywać w Vancouver), nie ma czegoś takiego jak “czysty atak na głowę”. O tym jak zgubne skutki mogą nieść za sobą urazy głowy pisałem m.in. w tym artykule. Menadżerowie klubów NHL będą mieli nad czym dyskutować w trakcie marcowego zebrania.
Zdarzenie z udziałem Salmeli i Cartera miało miejsce na początku drugiej tercji. Na szczęście, już po kilkunastu minutach fiński obrońca przechadzał się po szatni, rozmawiał z lekarzami — i co najważniejsze, był przytomny. W pomeczowych wywiadach powiedział:
“Nic się nie stało, to po prostu hokej. Czuje się co raz lepiej, mam tylko niewielki ból głowy. Myślę, że wszystko jest w porządku.” /za cbssports.com/
Trzeba przyznać, że Salmela to twardy facet. I choć brzmi to dziwnie, w tej pechowej sytuacji miał mnóstwo szczęścia.
” według wytycznych IIHF (które będą obowiązywać w Vancouver), nie ma czegoś takiego jak “czysty atak na głowę”.…. Ale wytyczne IIHF nie obowiązują w NHL. Absolutnie czysty atak. Zresztą to nie jest tak, że w międzynarodowym hokeju tego typu atak ciałem byłby uznany sam w sobie za przewinienie. Zostałby za nie uznany dlatego, ze Salmela dostał w głowę.Osobiście uważam te regulacje IIHF za złe — jak ktoś nie trzyma głowy wysoko to ma pecha.Tego typu przykłady widzieliśmy choćby w zeszłym roku na MŚ po ataku Scottie’ego Upshalla w meczu z Węgrami.Czyste wejście ciałem i kara meczu, bo trafił akurat w głowę.Zresztą z polskiego podwórka — tak samo było z hitem Borzeckiego na Iannone w meczu Polska-Włochy w Toruniu. Czyste wejście barkiem,niestety Iannone jest coś o ok. 20 cm niższy, więc bark Borzęckiego jest na wysokości jego głowy:)
Zgadza się Macieju, wytyczne IIHF nie obowiązują w NHL. Być może coś w tym temacie zmieni się po marcowym spotkaniu menadżerów. Ja także jestem zdania, że wg przepisów NHL był to czysty atak. Myślę że federacja powinna walczyć z tzw. “cheapshots”, a nie z każdym atakiem na głowę rywala. Tym bardziej, że często zdarza się tak, iż głowa pojawia się tam gdzie nie powinna, na sekundę przed uderzeniem itd…
[…] paskudnie, ale taki jest ten sport. Przypomniał mi się jeszcze jeden przykład.… Jeff Carter i Ansi Salmela — sam fiński obrońca przyznał po meczu, że nie ma pretensji do Cartera, bo […]