Turniej hokejowy — ZIO Vancouver 2010 — dzień 1

17 lutego, 2010 (14:47) | W EUROPIE | By: Wojciech Świerkot

Zaczęło się! Czekaliśmy na to cztery lata — te­raz pora na ucztę. Turniej ho­ke­jowy męż­czyzn pod­czas Igrzysk Zimowych w Vancouver ofi­cjal­nie otwarty, a za nami trzy pierw­sze spo­tka­nia. Jak można było prze­wi­dzieć, wczo­raj­sze me­cze za­koń­czyły się zwy­cię­stwami fa­wo­ry­tów. W za­sa­dzie je­dy­nie re­pre­zen­ta­cja USA zo­stała zmu­szona do więk­szego wy­siłku. Kanada i Rosja gładko po­ra­dziły so­bie z rywalami.

Mecz 1

Choć Szwajcarzy ostatni raz po­ko­nali USA na olim­pia­dzie w 1948 roku (5:4 w St.Moritz), ob­ser­wa­to­rzy ho­keja na ca­łym świe­cie ostrze­gali, że może to być trudny mecz dla Amerykanów. I tak też się stało. Pierwsza ter­cja to ty­powe ba­da­nie sił, obie dru­żyny bały się po­sta­wić na otwarty ho­kej (w przy­padku Szwajcarii jest to zrozumiałe…nie oni byli fa­wo­ry­tem tego me­czu), czego efek­tem było je­dy­nie 13 strza­łów z obu stron. Co ważne, je­den z nich zna­lazł drogę do bramki. Bobby Ryan po­ko­nał Jonasa Hillera pięk­nym strza­łem w okienko. Druga ter­cja to znaczna do­mi­na­cja za­wod­ni­ków USA, któ­rzy od po­czątku na­rzu­cili swój styl gry. Helweci nie na­dą­żali w de­fen­sy­wie, słabo ra­dzili so­bie przy ban­dach. Napór USA przy­niósł efekty, naj­pierw David Backes po in­dy­wi­du­al­nej ak­cji po­ko­nał Hillera, a na­stęp­nie Ryan Malone w za­mie­sza­niu pod­bram­ko­wym po raz trzeci umie­ścił krą­żek w bramce ry­wali. Szwajcarzy także mieli swoje oka­zje, chyba naj­lep­szą zmar­no­wał Julien Sprunger, który ma­jąc przed sobą je­dy­nie pu­stą bramkę, prze­niósł krą­żek nad po­przeczką. W trze­ciej ter­cji tempo me­czu nieco “sia­dło” co skrzęt­nie wy­ko­rzy­stali Helweci. Pierwsze mi­nuty to kilka do­brych oka­zji do zdo­by­cia gola, lecz albo strze­lali nie­cel­nie, albo na prze­szko­dzie sta­wał im bar­dzo do­brze dys­po­no­wany Ryan Miller (93,3% sku­tecz­nych in­ter­wen­cji). Honorowe tra­fie­nie re­pre­zen­ta­cji Szwajcarii miało miej­sce w 50 mi­nu­cie me­czu, a szczę­śli­wym strzel­cem zo­stał Roman Wick, który wy­ko­rzy­stał okres gry w przewadze.

USASZWAJCARIA 3:1 (1:0; 2:0, 0:1)

1:0 — Bobby Ryan
2:0 — David Backes
3:0 — Ryan Malone PP (Ryan Sutter)
3:1 — Roman Wick PP (Hnat Domenichelli, Marc Streit)

Ciekawostka:
Czy wie­cie że w dru­ży­nie USA wy­stę­puje sze­ściu za­wod­ni­ków o imie­niu “Ryan”? :) Jako że jest to bram­karz, 2 obroń­ców i trzech na­past­ni­ków — tre­ner Ron Wilson może mieć w jed­nym mo­men­cie sa­mych “Ryan’ów” na lo­dzie :)

Jeśli cho­dzi o po­zo­stałe spo­tka­nia, z dwóch po­wo­dów ogra­ni­czę się do po­da­nia sa­mych wy­ni­ków. Po pierw­sze, nie zdą­ży­łem ich jesz­cze obej­rzeć :( . Po dru­gie — wg re­la­cji pra­so­wych, nie do­star­czyły one zbyt dużo emo­cji, więc…

Mecz 2

KANADANORWEGIA 8:0 (0:0; 5:0, 3:0)

1:0 — Jarome Iginla PP (Sidney Crosby, Drew Doughty)
2:0 — Dany Heatley PP (Chris Pronger, Joe Thornton)
3:0 — Mike Richards (Patrice Bergeron, Shea Weber)
4:0 — Ryan Getzlaf (Scott Niedermayer, Jonathan Toews)
5:0 — Dany Heatley PP (Patrick Marleau, Dan Boyle)
6:0 — Jarome Iginla (Rick Nash, Sidney Crosby)
7:0 — Corey Perry (Eric Staal, Dan Boyle)
8:0 — Jarome Iginla (Rick Nash, Sidney Crosby)

Ciekawostka:
Już w pierw­szym me­czu, Kanadyjczykom udało się za­li­czyć dwa, za­wsze mile wi­dziane na lo­do­wi­skach, osia­gnię­cia — hat­trick (Jarome Iginla) i shu­tout (Roberto Luongo)

Mecz 3

ROSJA — ŁOTWA 8:2 (3:0; 1:0, 4:2)

1:0 — Danis Żari­pow (Siergiej Fiodorow, Ilia Nikulin)
2:0 — Aleksander Radulow (Siergiej Fiodorow, Dmitrij Kalinin)
3:0 — Aleksander Owieczkin (Aleksander Sjemin)
4:0 — Jewgienij Małkin PP (Maksim Afinogienow, Ilia Kowalczuk)
4:1 — Herberts Vasiljevs (Aleksandrs Nizivijs, Martins Cipulis)
5:1 — Aleksander Owieczkin (Paweł Dacjuk)
6:1 — Danis Żari­pow (Siergiej Zinowiew)
7:1 — Ilia Kowalczuk (Jewgienij Małkin, Fiodor Tjutin)
7:2 — Girts Ankipans (Janis Sprukts, Martins Karsums)
8:2 — Aleksiej Morozow (Andriej Markow)

Ciekawostka:
Zawodnicy obu dru­żyn zdo­byli 5 goli w trak­cie 182 se­kund na po­czątku trze­ciej ter­cji (od stanu 4:0 do 7:2) — czyżby bram­ka­rze za­po­mnieli wyjść z szatni? ;)

Wojciech Świerkot

Wojciech Świerkot


rocz­nik ’85, z wy­kształ­ce­nia po­li­to­log i dzien­ni­karz, za­wo­dowo zaj­muje się mar­ke­tin­giem, a jego naj­więk­szą pa­sją jest .….… ho­kej na lo­dzie — to tak w wiel­kim skró­cie. Prywatnie ki­bi­cuję KH Sanok i Toronto Maple Leafs.