I po igrzyskach…
W tym meczu było wszystko. Była walka, były wspaniałe interwencje bramkarzy, były pomyłki obrońców i przebojowe akcje napastników, były emocje do ostatnich sekund. Finał turnieju hokejowego mężczyzn na Igrzyskach Olimpijskich w Vancouver zostanie zapamiętany na długo. Dla Kanadyjczyków — to horror z happy-endem, dla reprezentacji USA — radość ze srebra zmieszana z wielkim niedosytem, złoto było tak blisko.
Celowo nie chcę opisywać przebiegu spotkania, bowiem w mediach jest mnóstwo relacji. Skupie się na pozytywnych oraz negatywnych aspektach tego turnieju.
Kto wygrał?
- hokej — turniej olimpijski był najlepszą reklamą hokeja na lodzie jaką można sobie tylko wyobrazić. Najlepsi gracze z całego świata, zebrani w jednym miejscu, grający na 100% — po prostu poezja. Dziś w mediach można znaleźć informację jakoby turniej w Vancouver miał być ostatnim z udziałem graczy NHL. Oby do tego nie doszło. Tylko udział “najlepszych z najlepszych” zagwarantuje wiodącą rolę mojej ukochanej dyscypliny w trakcie zimowych igrzysk olimpijskich.
- Ryan Miller — bramkarz Buffalo Sabres oraz reprezentacji USA udowodnił, że w tym sezonie jest zdecydowanie najlepszym goalkeeperem na świecie. Fantastyczna dyspozycja przez cały turniej i słusznie zdobyta nagroda MVP. Brawo Ryan!
- Sidney Crosby — życie Sida jest niczym typowy scenariusz z Hollywood. Cudowne dziecko kanadyjskiego hokeja, po kolei zdobywa kolejne tytuły, pewnie zmierzając ku “sportowej nieśmiertelności”. Kto zdobył decydującego gola? To mógł być tylko on.…. gratulacje Sidney.
Kto przegrał?
- Rosja — zakończenie turnieju na fazie ćwierćfinałowej?? Dla Rosji to zawsze mega porażka. Chyba czeka nas, jeśli nie rewolucja, to poważny wstrząs w rosyjskim hokeju.
- Szwecja — obrońcy tytułu z Turynu przegrali swoją szanse medalową, mimo że w spotkaniu ze Słowacją byli faworytem. Czyżby koniec pewnej epoki w reprezentacji “Trzech Koron”?
To w zasadzie tyle, trudno znaleźć więcej “przegranych”. Każdy zespół stawiał przed sobą jakiś cel — jedni go osiągnęli, drudzy muszą żyć nadzieją przez kolejne cztery lata. Mam nadzieję, że turniej hokejowy w Soczi nie będzie gorszy od tego w Vancouver. Ba! Mocno wierzę, że będzie jeszcze lepszy! Teraz nie pozostaje nam nic innego jak mocno ściskać kciuki za pozytywne decyzje szefów klubów NHL.

