Broad Street Bullies
Już dziś w nocy czasu polskiego, stacja HBO wyemituje długo oczekiwany film dokumentalny “Broad Street Bullies”. Pewnie zastanawiacie się jaki to ma związek z hokejem na lodzie — ano ma, i to bardzo duży. “Broad Street Bullies” to przydomek jaki nadano Philadelphii Flyers na początku lat siedemdziesiątych. Gracze z Pensylwanii wspominani są jako jedna z najwredniejszych ekip w historii, która z twardej, czasem wręcz brutalnej gry, uczyniła swego rodzaju sztukę. Nikt ich nie lubił, na prawie każdym lodowisku witały ich gwizdy, ale oni uparcie dążyli do celu. Mieli swój styl gry i nomen omen, twardo się go trzymali. Zapraszam na krótką opowieść o “Broad Street Bullies”.
Przydomek ten zawdzięcza swoje pochodzenie nazwie ulicy, przy której mieściła się hala The Spectrum, gdzie rozgrywali swoje mecze zawodnicy Flyers. Natomiast “bullies” to w polskim tłumaczeniu “łobuzy, zabijaki, zbiry”. Po raz pierwszy nazwy tej użyto (zrobili to Jack Chevalier i Pete Cafone z gazety Philadelphia Bulletin) 3 stycznia 1973 po ekscytującym meczu Flyers z Atlantą Flames (3–1), w trakcie którego zawodnicy z Philadelphii wiele razy sprowokowali bójki na lodzie. Kilka tygodni po tym wydarzeniu, napastnik Flyers Bobby Clarke, został najmłodszym zawodnikiem w historii (w owym czasie oczywiście), którego wybrano na kapitana zespołu. Clarke nie zawiódł, i poprowadził Flyers do rozgrywek play-off. Tam, po raz pierwszy w historii, Philadelphia wygrała serię play-off pokonując w sześciu meczach Minnesotę North Stars. W kolejnej rundzie, “Broad Street Bullies” nie sprostali Montreal Canadiens. Mimo to, występy Flyers w sezonie 1972–73 dały ich kibicom nadzieję, że przyszłość może być dla nich łaskawsza.
“Broad Street Bullies” w akcji!Kolejny sezon “rozbijania się” w lidze, to jeszcze więcej siniaków u rywali, oraz więcej zwycięstw na koncie Philadelphii. Flyers zdominowali rywalizację w West Division i zakończyli sezon regularny z bilansem 50–16–12. W międzyczasie Dave “The Hammer” Schultz ustanowił niezły wynik w ilości minut karnych, notując ich 348. W play-off Flyers najpierw zmietli z lodu Atlantę Flames, potem w siedmiu spotkaniach pokonali New York Rangers, a w finale zmierzyli się z Boston Bruins. “Broad Street Bullies” wygrali serię w sześciu spotkaniach i Puchar Stanleya po raz pierwszy zawitał w Philadelphii. Taktyka oparta na grze siłowej i wykorzystywaniu bójek jako jednego z najważniejszych elementów gry przyniosła efekt — najcenniejsze hokejowe trofeum zostało zdobyte.
Kolejny sezon to następne “popisy” Dave’a Schultza. Nowy rekord ligi w ilości minut karnych został poprawiony — 472 minuty na liczniku. Play-off i tym razem okazał się popisem BSB — i po raz kolejny dane im było wznieść w górę Puchar Stanleya.
Sędzia powstrzymuje Dave Schultza — ten, kto go sprowokował, powinien być wdzięcznyDo historii przeszło spotkanie pomiędzy Philadelphią a drużyną “Red Army Team” opartą na zawodnikach CSKA Moskwa, rozegrane 11 stycznia 1976. W Związku Radzieckim pojedynek ten zapowiadano jako stracie wirtuozów hokeja (oczywiście za takich uważano Sowietów) z neandertalczykami, używającymi kijów bejsbolowych zamiast hokejowych. Sam mecz przebiegał w nerwowej atmosferze. Flyers robili to co potrafili najlepiej, grali ostro, na pograniczu przepisów, wielokrotnie zresztą je łamiąc. Po jednym z ataków Eda Van Impe na Waleri Charłamowa, trener radzieckiej drużyny Konstantin Loktiev, zdecydował się na radykalną formę protestu i nakazał swojej ekipie zjechać z lodu. Na trybunach doszło do słownych utarczek pomiędzy właścicielem Flyers Edem Sniderem, a prezesem radzieckiej federacji hokejowej. Snider zagroził, że jeśli “Red Army Team” nie wróci na lód, to nie otrzymają wynagrodzenia. Koniec końców podopieczni Loktiewa wrócili do gry i mecz dokończono. Philadelphia Flyers zwyciężyli 4–1.
Emocje jednak nie opadały. Po spotkaniu Loktiew nazwał Flyers “bandą zwierząt”. Pozwolę sobie przetłumaczyć fragment artykułu Milta Dunnela z Toronto Star, który po zakończeniu meczu pisał w następujący sposób:
“Loktiew znał warunki przed rozpoczęciem spotkania. Nikt nie lubi grać w Philadelphii. W momencie gdy zgodził się na mecz z Flyers, rozegrany według zasad obowiązujących w NHL, sędziowany przez sędziego z NHL, znalazł się na tej samej łodzi co gracze Toronto Maple Leafs czy Vancouver Canucks. Loktiew chciał aby jego drużyna dowiedziała się, jak to jest zagrać przeciwko Flyers w Philadelphii, stosując się do zasad NHL. Cóż, dowiedzieli się.”
Era “Broad Street Bullies” zaczęła zmierzać ku końcowi wraz z odejściem Dave’a Schultza. Przed rozpoczęciem sezonu 1976–77 został on wytransferowany do Los Angeles Kings, a Flyers stracili jeden z najważniejszych “argumentów”. Po zakończeniu rozgrywek “Broad Street Bullies” opuścił trener Fred Shero, który objął posadę generalnego menedżera oraz trenera New York Rangers.
Te kilka sezonów, w trakcie których Flyers dwukrotnie zdobyli Puchar Stanleya, przeszło do historii ligi jako początek nowego trendu na lodowiskach NHL. Walka na pięści, ostra gra ciałem oraz niezwykle agresywny styl gry stały się nieodzownym elementem taktyki hokejowej, co miało bezpośredni wpływ na wzrost zainteresowania rozgrywkami NHL. Lata osiemdziesiąte oraz początek dziewięćdziesiątych charakteryzowały się dużym napływem do ligi zawodników wyszkolonych w bójkach i ochronie gwiazd w poszczególnych drużynach. Dopiero zmiana przepisów na bardziej restrykcyjne zatrzymała ten trend i ograniczyła “wyskoki ochroniarzy”. Jedno jest pewne — Bobby Clarke, Reggie Leach, Bill Barber, Dave Schultz i reszta “Broad Street Bullies” byli zespołem niezwykłym i warto o nich pamiętać.
Jeżeli ktoś z Was będzie miał możliwość obejrzeć film o którym pisałem na początku artykułu, gorąco zachęcam. Poniżej możecie zapoznać się z trailerem.



Pingback: Broad Street Bullies. | .:Daily Sport News:.