Nowy sezon khl czas zacząć
Wrzesień rozpoczął się na dobre, a więc najwyższy czas by kibice hokeja na lodzie zaczęli wybudzać się z niesamowicie dłużącego się letniego okresu ogórkowego. Wprawdzie na start najwspanialszej z lig – NHL musimy jeszcze cierpliwie poczekać, ale przynajmniej na ten jeden miesiąc radzę przenieść swoją uwagę na Stary Kontynent i popatrzeć na inaugurację najmocniejszej ligi w Europie, rosyjskiej KHL. Główne trofeum, efektowny Puchar Gagarina od dwóch lat istnienia rozgrywek w tej formule należy do ekipy Ak Bars Kazań, która 8 września na rozpoczęcie nowego sezonu zmierzy się w tradycyjnym Pucharze Otwarcia z OHK Dynamo Moskwa, klubu powstałego z fuzji zeszłorocznego finalisty play-off z Bałaszychy i stołecznego Dynama. Ekipa z Tatarstanu prowadzona przez Zinetullę Bilyaletdinova będzie więc miała okazję obronienia tego trofeum, w którym to corocznie na inaugurację nowych rozgrywek mierzą się zeszłoroczni finaliści. W ubiegłym sezonie, w pierwszym takim spotkaniu mistrzowski Kazań pokonał po dogrywce 3:2 Lokomotiv Jarosław, a bramkę na wagę trofeum zdobył kapitan zespołu Alexei Morozov.
KHL — Kontinientalnaja Hokkiejnaja Liga to rozgrywki niezwykle barwne i warte uwagi, zdążyły już sobie pozyskać fanów hokeja także w naszym kraju, domyślam się jednak, że wielu nie miało jeszcze sposobności „zaprzyjaźnienia się” z nimi bliżej. W poniższym artykule spróbuję przybliżyć nieco funkcjonowanie ligi oraz wszystko to co wydarzyło się wokół niej w okresie letnim, mam nadzieję, ze przyczyni się on do wzrostu popularności hokeja rosyjskiego na najwyższym poziomie wśród naszych kibiców tej pięknej dyscypliny sportu, a i ci którzy z KHL już się zetknęli przeczytają go z uwagą.
Tej swoistej podróży po zawiłościach KHL przed sezonem 2010/2011 nie sposób nie zacząć od zmian wśród zespołów uczestniczących w rozgrywkach i roszadach jakie zaszły w poszczególnych dywizjach ligi. W nowym, trzecim w historii, sezonie KHL rywalizować będą dwadzieścia trzy ekipy, a więc jedna mniej niż w dwóch pierwszych edycjach. Niezależnie od przyczyn, o których za chwilę trzeba sobie jasno powiedzieć, że taka sytuacja jawi się wyraźnie jako porażka władz ligi. Nierówna liczba zespołów w rozgrywkach, które w zamierzeniu twórców mają konkurować z samą NHL nie wpływa na pewno dobrze na ich wizerunek i podważa zaufanie do samego produktu. Należy sądzić, ze jest to stan przejściowy, który za rok powinien ulec zmianie, ale mając na uwadze szumne zapowiedzi odnośnie wielu możliwości rozszerzenia i ekspansji KHL sytuacja w której ostatecznie ekip będzie mniej niż przed rokiem wygląda cokolwiek niepoważnie. Prezydentowi KHL Alexandrowi Medvedevowi humor jednak wciąż dopisuje, w którymś z letnich wywiadów snuł choćby fantastyczne wizje zespołu KHL z siedzibą w Mediolanie bądź na Bliskim Wschodzie, biorąc pod uwagę sytuację opisaną powyżej tego typu rozwiązania należy póki co włożyć między bajki. Co więc takiego wydarzyło się w lecie, że sytuacja u wejścia w nowy sezon jest taka jaka jest? W Konferencji Wschodniej ligi mamy tylko jedną zmianę ekip, która na dodatek przebiegła szybko i bez żadnych komplikacji. Bankrutującą Ladę Togliatti, która z trudem dograła do końca zeszły sezon, w Dywizji Kharlamova zastąpiła Yugra Chanty-Mansyjsk . Zespół z Syberii to solidna firma, z którą nie powinno być problemów i która powinna zagościć w KHL na dłużej, w ostatnich dwóch sezonach pewnie zwyciężała w rozgrywkach o stopień niższych – w Wysszajej Lidze. Gra na poziomie KHL na pewno pomoże jeszcze bardziej w promocji nazywanego „bramą Syberii” miasta, które kibicom sportów zimowych w naszym kraju znane jest z pewnością przede wszystkim z zawodów biatlonowego Pucharu Świata. W dywizji Chernysheva bez zmian, ale to jedyna z dywizji KHL o której możemy to powiedzieć. Sporo zmian w Konferencji Zachodniej. Zacząć wypada od fuzji ekip Dynama Moskwa i HK MVD Bałaszychy. Stołeczne Dynamo wobec problemów ze sponsorem stanęło w obliczu poważnych problemów finansowych, sytuację tę postanowił wykorzystać możny sponsor zeszłorocznego sensacyjnego zwycięzcy Konf. Zach. i finalisty rozgrywek z prowincjonalnej Bałaszychy, a więc Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Rosji, no i w ten sposób fuzja stała się faktem, a trzeci z moskiewskich zespołów nie zniknął z mapy ekip KHL. W nowo powstałej drużynie Zjednoczonego Dynama – OHK Dynamo Moskwa próżno szukać zeszłorocznych gwiazd stołecznej drużyny, ale obecność kilku ważnych „ogniw” starego składu Bałaszychy, a przede wszystkim wybranego na trenera sezonu Olegsa Znaroksa daje nadzieję, że OHK będzie się liczyło w silnej Dywizji Bobrova. Długo wydawało się, ze zwolnione przez HK MVD miejsce w Dywizji Tarasova zajmie ukraiński Budivelnik Kijów, który jednak nie spełnił ostatecznie wysokich wymagań władz ligi. Nowa hala nie została przygotowana na czas i wejście pierwszego klubu z Ukrainy do KHL opóźni się przynajmniej o rok. Lukę w Dywizji Tarasova koniec końców wypełniła ekipa Dynama Mińsk, która ma nadzieję na pierwszy awans do rozgrywek play-off, a bardzo silna Dywizja Bobrova skutecznie zamknęła im tę drogę rok temu. Miejsce białoruskiego jedynaka miał z kolei zająć czesko-słowacki HC Lev Poprad i w ten sposób dochodzimy do najdłuższej telenoweli tego lata, porównywalnej z perypetiami Ilyi Kovalchuka i sprawy jego nowego kontraktu za Oceanem. „Lwom”, mającym pierwotnie swoją siedzibę w czeskim Hradec Kralove, wejścia do KHL zabroniła macierzysta federacja broniąca interesów własnej ligi. Wyjście KHL poza tereny dawnego Związku Radzieckiego w ogóle stało się gorącym tematem, początkowo bardzo niechętny takim pomysłom był sternik światowej federacji Rene Fasel, który po rozmowach z Medvedevem przeszedł do roli obserwatora wydarzeń dając wybór w tej materii macierzystym federacjom. Wobec pierwszej odmowy włodarze „Lwów” ulokowali swój nowy zespół w słowackim Popradzie i długo wydawało się, że tym razem się uda. Nic nie było słychać o trudnościach ze strony słowackich władz hokejowych., kompletowano już sztab szkoleniowy i brano się do zapraszania zawodników na obozy treningowe, na których miał być ustalony ostateczny skład drużyny, w którym miało nie brakować znanych nazwisk czeskiego i słowackiego hokeja. Nowy team miał już nawet przyznane miejsce w Dywizji Bobrova, a swojej zgody na wejście do KHL udzieliły „Lwom” inne kluby hokejowe na Słowacji, no i wtedy radzić zaczął Słowacki Związek Hokeja na Lodzie. Obradujący długo zwlekali z decyzją, domagając się ponoć jakiś gwarancji od Rosyjskiego Związku, aż w końcu włodarze KHL przecięli całą sprawę twierdząc, że nie mogą już dłużej czekać, a do negocjacji będzie można wrócić przed kolejnym sezonem. Zobaczymy czy spawa „Lwów” wypłynie w następne lato. Widzimy więc, że opcji poszerzenia ligi było i jest sporo (są przecież jeszcze kolejne zespoły z Wysszajej Ligi), a jednak nowy sezon KHL rozpoczniemy w zmniejszonym, 23-osobowym składzie.
Jeśli chodzi o system rozgrywek to drużyny podzielone na dwie konferencje, z których każda ma po dwie dywizje rozegrają tak jak poprzednio po 56 spotkań w sezonie zasadniczym. Każda ekipa spotka się czterokrotnie (dwa mecze u siebie i dwa na wyjeździe) z pięcioma dywizyjnymi rywalami oraz rozegra mecz i rewanż z pozostałymi osiemnastoma zespołami. Wyjątkiem będzie Dywizja Bobrova w Konf. Zach. z wyżej wymienionych powodów liczy ona pięć ekip, a więc każda drużyna zagra z lokalnym rywalem nie cztery, a pięć spotkań co pozwoli wyrównać liczbę gier z innymi uczestnikami rozgrywek. Terminarz przewiduje przerwy na mecze reprezentacyjne w cyklu EHT oraz weekend gwiazd, który tym razem gościć będzie Sankt Petersburg. Do fazy play-off awansuje po osiem ekip z każdej konferencji, które będą rywalizować w parach według rozstawienia z sezonu zasadniczego. W tym roku rywalizacja we wszystkich rundach toczyć się będzie w systemie „best of seven”, także w pierwszej w której rok temu do awansu wystarczało wygranie trzech spotkań.
O właścicielu Pucharu Gagarina – trofeum dla najlepszej ekipy fazy play-off i o Pucharze Otwarcia pisałem na wstępie, co z innymi ważnymi trofeami w lidze? Swoją wartość w KHL ma „Continental Cup” – Puchar wręczany najlepszej ekipie w sezonie zasadniczym. W ubiegłym sezonie najwięcej „oczek” uzyskał Salavat Yulayev Ufa i to właśnie podopieczni Vyacheslava Bykova zgarnęli to przyznawane po raz pierwszy trofeum. W ubiegłych rozgrywkach po raz pierwszy nagradzano też najlepszą ekipę Konferencji Zachodniej (HK MVD Bałaszycha) i Konferencji Wschodniej (AK Bars Kazań), które rzecz jasna spotykają się potem w walce o Puchar Gagarina.
Nowym wynalazkiem w sezonie 2010/2011 ma być łacińska pisownia nazwisk na koszulkach w każdym spotkaniu, nowinka która na pewno pomoże śledzić transmisję ze spotkania kibicom, którzy są na bakier z alfabetem rosyjskim (sam się do nich zaliczam), bądź nie znają go wcale. Otwarcie oficjalnego sklepiku z pamiątkami to kolejny znak, ze KHL otwiera się na zagranicznego kibica i rozwija się w dobrym kierunku. Dobry stan uszu kibiców w hali i przed telewizorem zapewnić ma oficjalny zakaz używania sławnych po ostatnim mundialu wuwuzeli.
Liga KHL to jednak przede wszystkim wielkie gwiazdy rosyjskiego i światowego hokeja. Obecne transferowe lato pokazało, że rozgrywki za naszą wschodnią granicą są coraz bardziej atrakcyjne nawet dla tych rosyjskich hokeistów, którym w NHL powodzi się dobrze. Ruchy SKA Sankt Petersburg w wyniku których do klubu trafili podstawowy obrońca kadry na wszystkie największe turnieje, wciąż młody Denis Grebeshkov (ostatnio Nashville Preadotrs), mający za sobą bardzo udany sezon w Atlanta Trashers, jeden z lepszych Rosjan na IO i MŚ Maxim Afinogenov czy wreszcie od lat strzegący bramki San Jose Sharks, podstawowy goalkeeper kadry Bykova Evgeni Nabokov mogły rzucić na kolana całą konkurencje, ale przecież i inni mają w swych szeregach rodzime gwiazdy dyscypliny. Wymienię choćby Sergeia Mozyakina, który od dwóch lat w barwach Atlanta Mytiszczi nie oddaje miana najlepiej punktującego hokeisty sezonu zasadniczego, Alexander Radulov, Viktor Kozlov czy Dmitri Kalinin stanowią o sile Salavatu Yulayev Ufa, a mistrzowski Kazań tradycyjnie może liczyć na Alexeia Morozova, Ilię Nikulina i Danisa Zaripova. W barwach Metalurga Magnitogorsk nadal będziemy oglądać niezniszczalnego Sergeia Fedorova. Powyższe nazwiska to oczywiście ci najbardziej znani, słówko trzeba też powiedzieć o młodych „gwiazdkach”, które już na IO w Soczi mogą być ważnymi ogniwami drużyny narodowej „Sbornej”. Vladimir Tarasenko, Evgeny Kuznetsov, Maxim Kitsyn czy Dmitri Orlov mają już za sobą wybór w drafcie NHL, a w nowym sezonie swój talent będą dalej szlifowali na taflach KHL. Obecność w rozgrywkach klubów z Białorusi, Łotwy i Kazachstanu sprawia, że także najlepsi hokeiści z tych krajów będą uatrakcyjniać fanom czas spędzony z najlepszą ligą w Europie.
Ważnym czynnikiem wpływającym na atrakcyjność każdej ligi są jej gwiazdy zagraniczne, tego lata KHL może pochwalić się w tej materii kilkoma bardzo ciekawymi transferami zarówno do ligi jak i pomiędzy uczestniczącymi w niej zespołami. Warto także w tym miejscu nadmienić o przepisach regulujących kwestie obcokrajowców w KHL. I tak każdy z 20 zespołów rosyjskich ma prawo wystawić pięciu zawodników zagranicznych w kadrze meczowej, opłacenie specjalnego podatku od luksusu sprawia, że dany klub może pozwolić sobie na wystawienie szóstego takiego gracza. Powyższe regulacje nie dotyczą trzech ekip z Białorusi, Łotwy i Kazachstanu, które mogą zatrudniać dowolną liczbę obcokrajowców.
15 z 25 aktualnych czeskich mistrzów świata ma w tej chwili ważne kontrakty na nowy sezon w KHL m.in. Jaromir Jagr, który przedłużył kontrakt z Avangardem Omsk. Letni transfer do Spartaka Moskwa legendarnego Dominika Haska (ostatnio Pardubice) sprawia, że w nadchodzącym sezonie na taflach KHL oglądać będziemy dwie największe postaci czeskiego hokeja ostatnich kilkunastu lat. W Omsku na Jagra czeka solidne wsparcie rodaków, po latach gry za Oceanem (ostatnio Pittsburgh) do Europy wraca Martin Skoula, a w klubie zagra też Roman Cervenka, przymierzany do gry w NHL napastnik dominował ostatnio w liczbie punktów w barwach Slavii w lidze czeskiej. Na zmianę barw klubowych zdecydował się Jan Marek, 31-letni snajper zamienił tego lata Metallurg Magnitogorsk na CSKA Moskwa. Sporo do powiedzenia w Barysie Astana powinien mieć Lukas Kaspar (ostatnio Karpat), przebojowy, świetnie wykonujący karne napastnik może być jednym z lepszych transferów do całej ligi. Niezmiennie dobrą opinią w KHL cieszą się Słowacy. Tutaj warto wymienić zwłaszcza dwa transfery. Przejście z Vancouver Canucks do Lokomotivu Jarosław Pavola Demetry, najskuteczniejszego gracza turnieju IO w Vancouver to jeden z hitów lata w całej KHL. Doświadczony, trapiony urazami gracz wraca do Europy, gdzie czeka go mniej spotkań, a to powinno pozwolić mu na pokazanie swojej wielkiej klasy i umiejętności. Za jeden z najgłośniejszych transferów w obrębie samej ligi uznać trzeba przeprowadzkę Marcela Hossy z Dinama Ryga do AK Barsu Kazań. Najlepszy strzelec sezonu zasadniczego 2009/2010 przenosi się do ekipy obrońców Pucharu Gagarina i choć chwalił sobie życie i grę na Łotwie to w Tatarstanie zarobi więcej i z pewnością zawalczy o najwyższe cele. Barwy klubowe zmienił też wielce doświadczony Jozef Stumpel. 38-latek z powodzeniem bronił w dwóch ostatnich sezonach barw Barysa Astana, a teraz ma być ważnym ogniwem nowego Dynama Mińsk. Szkoleniowiec białoruskiego jedynaka w KHL Marek Sikora obdarzył go z racji wielkiego doświadczenia zaszczytnym mianem kapitana zespołu. Ambitne zadanie zdobycia co najmniej 20 goli w sezonie zasadniczym postawił sobie nowy nabytek Atlanta Mytiszczi Milan Bartovic, który ostatnio grał dla „Białych Tygrysów” z Liberca. Wśród kilkunastoosobowego „kontyngentu” fińskich hokeistów w KHL również nie brakuje nowych, ciekawych nazwisk, mam tu na myśli choćby Joriego Lehterę (ostatnio Tappara). Nowy szkoleniowiec Lokomotivu Jarosław Kai Suikkanen ściągnął do klubu swego 23-letniego rodaka, który zdobywając 19 goli i 50 asyst w rodzimych rozgrywkach zasłużył sobie na miano MVP sezonu zasadniczego w zeszłym sezonie. Teraz z jego przeglądu pola i dokładnych podań korzystać mają w Jarosławiu. Mocną pomoc swoich rodaków chciał mieć też w Magnitogorsku nowy trener „Magnitki” Kari Heikkila. Solidne wsparcie Petriemu Kontroli, który grał w klubie już w zeszłym sezonie dać powinien nowy nabytek Juhamatti Aaltonen. 25-letni błyskotliwy skrzydłowy wypłynął w zeszłym sezonie na szerokie hokejowe wody. Udany sezon w barwach „Pelikanów” z Lahti pozwolił na debiut w kadrze narodowej na mistrzostwach świata, wcześniej był jeszcze bardzo dobry turniej EHT w Szwecji. Na światowym czempionacie w Niemczech występował w jednej formacji właśnie z Kontrolą. Jeśli dobrze zaaklimatyzuje się w nowym otoczeniu może być jednym z ciekawszych transferów do ligi wykonanych tego lata, w każdym razie jego przebojowe rajdy z krążkiem powinny przypaść do gustu kibicom w Magnitogorsku. Szeregi defensywne „Magnatki” zasilił z kolei brązowy medalista ostatnich IO Janne Niskala (ostatnio Frolunda). Na dobrą współpracę swoich dwóch nowych fińskich nabytków bardzo liczą w Nowosybirsku. Jonas Enlund i doświadczony, mający za sobą lata gry w NHL Ville Nieminen mają za sobą udany sezon w barwach Tappara Tampere, teraz mają stanowić o sile marzącej o play-off ekipy Sibira. Jeśli chodzi o Szwedów to zacząć trzeba od dwójki mającej odgrywać ważną rolę w „dream teamie” z Sankt Petersburga. Mattias Weinhandl swojej marki za naszą wschodnią granicą dorobił się w barwach Dynama Moskwa (26G+34A w zeszłym sezonie). Tony Martensson grał ostatnio w Linkoping, a smak gry w KHL zna z Kazania w barwach którego wznosił Puchar Gagarina w premierowym dla KHL sezonie 2008/2009. Obaj 30-letni hokeiści znają się z gry w Linkoping i reprezentacji narodowej i na to bardzo liczy trener SKA Ivan Zanatta. W KHL od tego sezonu zobaczymy też dwóch nowych goalkeeperów, których największe sukcesy z reprezentacją „Trzech Koron” przypadają na rok 2006, kiedy to za plecami Henryka Lundkvista zdobywali złote medale olimpijskie. Teraz Mikael Tellqvist i Stefan Liv mają pomóc swoim nowym teamom, odpowiednio Dinamu Ryga i Sibirowi Nowosybirsk, w walce o fazę play-off. Miejsce Miki Hannuli , który przenosi się do Magnitogorska zajmie w Salavacie Yulayev Ufa inny Szwed Robert Nilsson, który ostatnio grał w Edmonton Oilers w NHL. Jak zwykle w nowym sezonie mamy wielu nowych graczy zza Oceanu, ale o wartości nowych Amerykanów i Kanadyjczyków przekonamy się dopiero w trakcie trwania sezonu. Ciekawe jak w KHL sprawdzą się niezwykle skuteczny w DEL Jeff Ulmer (Metalurg Nowokuźnieck) i mający za sobą świetny sezon w Hamilton Bulldogs w AHL Brock Trotter, który ma być tajną bronią Dinama Ryga. Kluby KHL chętnie sięgają też po bramkarzy zza Oceanu, tego lata kontraktami z nowymi pracodawcami związali się: Steve Valiquette (CSKA), Chris Holt (Dinamo Ryga), Yann Danis (Amur) czy też Sebastien Caron (Traktor).
Życzmy sobie na koniec wielu emocjonujących przeżyć związanych z ligą KHL, niech ten nowy sezon będzie jeszcze lepszy od starego. Postaram się na łamach 3x20.pl regularnie pisać o tym co ciekawego dzieje się w tych najmocniejszych na Starym Kontynencie rozgrywkach
