Przed mistrzostwami świata do lat 20 w Kanadzie — część druga

W dru­giej czę­ści za­po­wie­dzi zbli­ża­ją­cych się mi­strzostw świata do lat 20 w Kanadzie prze­ana­li­zu­jemy siłę ekip, które będą ry­wa­li­zo­wać w gru­pie A (Scotiabank Saddledome w Calgary). Za fa­wo­ry­tów grupy ucho­dzą bro­niący ty­tułu Rosjanie i bar­dzo silni, po­draż­nieni bra­kiem me­dalu na ostat­nim tur­nieju Szwedzi. Do tego do­cho­dzą ma­jący sta­bilne miej­sce w eli­cie Szwajcarzy, Słowacy i po­wra­ca­jący po roku prze­rwy Łotysze.

 

 

Łotwa

Młodzi ho­ke­iści z tego ma­łego, ale roz­ko­cha­nego w ho­keju na lo­dzie kraju po raz czwarty wy­stą­pią wśród dzie­się­ciu naj­lep­szych ekip tej ka­te­go­rii wie­ko­wej. Łoty­sze do elity wra­cają po rocz­nej prze­rwie, a awans wy­wal­czyli so­bie na tur­nieju roz­gry­wa­nym na Białorusi, gdzie za­no­to­wali kom­plet zwy­cięstw, zdo­by­wa­jąc 21 bra­mek i tra­cąc le­d­wie 3. W skła­dzie na te­go­roczną im­prezę w pro­win­cji Alberta zna­la­zło się pię­ciu ho­ke­istów z tur­nieju sprzed roku, w tym bram­karz mło­dzie­żo­wej ekipy Dinamo Ryga Kristers Gudlevskis. Wśród obroń­ców wy­róż­nić mo­żemy mocno zbu­do­wa­nego gra­cza ligi QMJHL Nikitę Kolesnikovsa, ale naj­bacz­niej ob­ser­wo­wa­nym człon­kiem ekipy bę­dzie na pewno środ­kowy Zemgus Grigensons. Największa gwiazda ekipy i za­ra­zem ho­ke­ista, który zna­lazł się na pierw­szej po­zy­cji wśród pro­spek­tów ligi USHL na naj­bliż­szy draft NHL. Kapitan Dubuque Fighting Saints w 18 spo­tka­niach tego se­zonu zgro­ma­dził 20 punk­tów za 9 goli i 11 asyst i nie­wy­klu­czone, że la­tem zo­sta­nie pierw­szym łotew­skim ho­ke­istą w hi­sto­rii, który do­stąpi za­szczytu wy­boru w pierw­szej run­dzie dra­ftu do NHL. Do tej pory naj­wyż­szym nu­me­rem może się po­chwa­lić słynny Sandis Ozolins, który zo­stał wy­brany z nu­me­rem 30 w dru­giej run­dzie dra­ftu 1991 prze San Jose Sharks, a liga li­czyła wtedy 22 ze­społy. Szansę wy­boru w któ­rejś z dal­szych rund ma też środ­kowy Teodors Blugers, który no­tuje śred­nią po­nad punkt na mecz w USHS. Co cie­kawe je­dy­nym za­wod­ni­kiem ze składu tre­nera Eriksa Milunsa, który był dra­fto­wany przez któ­rąś z ekip NHL jest Kristians Pless (181 nu­mer dra­ftu 2010, Edmonton Oilers). Lewoskrzydłowy Edmonton Oil Kings w bie­żą­cym se­zo­nie WHL strze­lił 12 goli i za­no­to­wał 6 asyst i na pewno bę­dzie jed­nym z li­de­rów tej re­pre­zen­ta­cji na tur­nieju w Kanadzie, tak jak rok temu na Białorusi. Jak zwy­kle bar­dzo licz­nie re­pre­zen­to­wana jest mło­dzie­żowa ekipa naj­moc­niej­szego klubu ho­ke­jo­wego na Łotwie Dinama, czyli HK Ryga. Szkoda tylko, że ka­dry nie wzmocni z po­wo­dze­niem wy­stę­pu­jący już na po­zio­mie KHL Ainars Podzins. Ten młody ho­ke­ista przez lata zwią­zany był z Rosją i póki co nie może re­pre­zen­to­wać Łotwy, o bi­let do Kanady wal­czył na zgru­po­wa­niu bro­nią­cej ty­tułu re­pre­zen­ta­cji „Sbornej”, ale kon­ku­ren­cja oka­zała się zbyt silna. Drużyna na­ro­dowa Łotwy U20 ni­gdy nie za­koń­czyła tur­nieju elity wy­żej niż na ósmej po­zy­cji (2009 rok), te­raz też za nad­rzędny cel ucho­dzić bę­dzie po­wtó­rze­nie tego wy­niku, co po­zwoli na za­cho­wa­nie miej­sca wśród dzie­się­ciu naj­lep­szych ekip świata. Należy się jed­nak spo­dzie­wać am­bit­nej po­stawy tego ze­społu, który nie bę­dzie chciał być je­dy­nie do­star­czy­cie­lem punktów.

 

 

Rosja

Broniący ty­tułu Rosjanie po wspa­nia­łym trium­fie na ame­ry­kań­skiej ziemi pla­nują ko­lejny wielki suk­ces, czyli obronę ty­tułu w oj­czyź­nie ho­keja, Kanadzie. Trener Valeri Bragin dys­po­nuje w tym roku zu­peł­nie inną ekipą, za­le­d­wie je­den ho­ke­ista (ka­pi­tan ze­społu Evgeni Kuznetsov) pa­mięta złoto sprzed roku wy­wal­czone w Buffalo. Jedno mo­żemy jed­nak po­wie­dzieć na pewno, w tej eki­pie nie bra­kuje ta­lentu, zwłasz­cza tego ofen­syw­nego, a to gwa­ran­tuje, że me­cze mło­dych Rosjan bę­dzie się oglą­dać do­prawdy wy­bor­nie. W bramce Andreia Makarova, jed­nego z przed­sta­wi­cieli licz­nej w tym roku grupy gra­czy z mło­dzie­żo­wych lig zza Oceanu na­ci­skać bę­dzie 17-letni Andrei Vasilevski, obaj mogą zo­stać wy­brani w naj­bliż­szym draf­cie do NHL, a Vasilevski to naj­wy­żej obec­nie no­to­wany bram­karz wśród mło­dych gra­czy wy­stę­pu­jący w Rosji. Niewielkie wąt­pli­wo­ści wśród ki­bi­ców „Sbornej” do­ty­czą li­nii obron­nej, w któ­rej próżno szu­kać gra­czy ma­ją­cych do­świad­cze­nie w tej ka­te­go­rii wie­ko­wej, na szczę­ście nie­któ­rzy gra­cze są już cał­kiem nie­źle wpra­wieni w ry­wa­li­za­cji na po­zio­mie KHL, naj­moc­niej­szej ligi w Europie. 19-letni Zakhar Arzamastsev za­czął już swój drugi se­zon w bar­wach Metallurga Nowokuźnieck i przez ten czas za­li­czył bli­sko osiem­dzie­siąt spo­tkań se­zonu za­sad­ni­czego. Ten wszech­stronny de­fen­sor po­wi­nien być jedną z klu­czo­wych po­staci te­go­rocz­nej de­fen­sywy „Sbornej”. To samo można po­wie­dzieć o Nikicie Nesterovie, ho­ke­ista dra­fto­wany przez Tampa Bay Lightning w 5 run­dzie ostat­niego dra­ftu spi­sy­wał się świet­nie w mło­dzie­żo­wej MHL, co za­owo­co­wało sied­mioma me­czami w bar­wach bar­dzo moc­nego w tym se­zo­nie KHL Traktora Czelabińsk. Przy grze w li­czeb­nej prze­wa­dze przyda się też na pewno Viktor Antipin z Magnitogorska. Bogactwa ta­lentu i umie­jęt­no­ści bez dwóch zdań nie bra­kuje wśród na­past­ni­ków te­go­rocz­nej ekipy Rosji do lat 20. Nail Yakupov, Mikhail Grigorenko, o nich bę­dzie się mó­wiło naj­wię­cej, kto wie czy ci dwaj nie­prze­cięt­nie uzdol­nieni mło­dzieńcy nie będą wy­brani z dwoma pierw­szymi nu­me­rami czerw­co­wego dra­ftu NHL. Jednak naj­więk­szą oso­bo­wo­ścią bę­dzie przed­sta­wi­ciel ro­dzi­mych roz­gry­wek, wspo­mniany już Kuznetsov (26 nu­mer dra­ftu 2010, Washington Capitals). 19-latek z Czelabińska nie­mal w po­je­dynkę po­pro­wa­dził Rosjan do złota w Buffalo, a na te­go­roczny tur­niej przy­jeż­dża w glo­rii jed­nej z naj­więk­szych gwiazd nie tylko li­de­ru­ją­cego za­chod­niej czę­ści ligi Traktora, ale i ca­łej KHL. Spośród gra­czy ro­dzi­mych klu­bów nie spo­sób nie wy­mie­nić także fi­li­gra­no­wego Nikity Guseva, który punk­tuje jak na za­wo­ła­nie w mło­dzie­żo­wej eki­pie CSKA i jego ko­legi klu­bo­wego Nikity Kucherova, który ma już za sobą wy­bór w draf­cie NHL (58 nu­mer w 2011, Tampa Bay Lightning). Frakcję gra­czy zza Oceanu uzu­peł­niają: Vladislav Namestnikov z London Knights (27 nu­mer dra­ftu 2011, Tampa Bay Lightning), który był bli­ski wy­jazdu na ze­szło­roczny tur­niej w Buffalo oraz Alexander Khokhlachev z Windsor Sptfires (40 nu­mer dra­ftu 2011, Boston Bruins). W mo­men­cie kiedy pi­szę te słowa nie znamy jesz­cze fi­na­ło­wego składu także nie wiem czy znaj­dzie się w nim miej­sce dla Ivana Telegina z Barrie Colts, który grał już na tur­nieju do lat 20 w 2010 roku, nie było go za to w Buffalo. Juniorska re­pre­zen­ta­cja „Sbornej” to chyba naj­więk­szy po­ten­cjał ofen­sywny wśród wszyst­kich uczest­ni­ków tur­nieju, a w tych roz­gryw­kach może to mieć klu­czowe zna­cze­nie, je­śli ta ekipa bę­dzie funk­cjo­no­wać jak je­den zgrany team to może osią­gnąć na­prawdę wiele. Brak me­dalu bę­dzie gi­gan­tycz­nym rozczarowaniem.

 

 

Słowacja

W ostat­nich la­tach sło­wacka re­pre­zen­ta­cja do lat 20 zde­cy­do­wa­nie czę­ściej mu­siała do końca bić się o utrzy­ma­nie w eli­cie za­miast my­śleć o wy­so­kich miej­scach. Od swo­jego de­biutu wśród naj­lep­szych (1996) mło­dzi Słowacy tylko raz zdo­łali wdra­pać się na po­dium (brąz w 1999 roku). Drużyna na­szych po­łu­dnio­wych są­sia­dów, którą na tur­nieju w Kanadzie po­pro­wa­dzi Ernest Bokros, miała tro­chę szczę­ścia bo­wiem w fa­zie gru­po­wej unik­nie dwóch za­mor­skich po­tęg. Nie zna­czy to jed­nak, że bę­dzie łatwo, Słowacy mają swoje atuty, ale i nie można po­wie­dzieć żeby ich ekipa mo­gła wy­stra­szyć na­wet śred­nio moc­nych uczest­ni­ków tur­nieju w Albercie. Wśród bram­ka­rzy tym pierw­szym bę­dzie za­pewne naj­bar­dziej do­świad­czony Dominik Riecicky, który bro­nił re­pre­zen­ta­cyj­nej bramki na tur­nieju w Buffalo. Poza nim do­świad­cze­nia z ostat­niej edy­cji im­prezy ma jesz­cze pię­ciu in­nych pod­opiecz­nych tre­nera Bokrosa. Defensywa, to w tej for­ma­cji ki­bice re­pre­zen­ta­cji Słowacji U20 po­winni po­kła­dać naj­więk­sze na­dzieje w kon­tek­ście tur­nieju w Calgary i Edmonton. Martin Marincin (46 nu­mer dra­ftu 2010, Edmonton Oilers), Adam Janosik (72 nu­mer dra­ftu 2010, Tampa Bay Lightning) i Peter Ceresnak (172 nu­mer dra­ftu 2011, New York Rangers) od tej trójki za­le­żeć bę­dzie na­prawdę wiele. Każdy z nich gra na co dzień w ju­nior­skich li­gach za Oceanem oraz ma do­świad­cze­nie z ubie­gło­rocz­nej im­prezy. Prawdziwym we­te­ra­nem w tym to­wa­rzy­stwie może czuć się zwłasz­cza ten pierw­szy, dla któ­rego bę­dzie to już trzeci mi­strzow­ski tur­niej do lat 20, zdą­żył też już za­de­biu­to­wać w li­dze AHL, bez­po­śred­nim za­ple­czu naj­lep­szych roz­gry­wek świata. Draft do NHL ma też już za sobą Martin Gernat (122 nu­mer dra­ftu 2011, Edmonton Oilers), a jest jesz­cze prze­cież także Michal Cajkovsky, ko­lejny za­wod­nik uczący się ho­ke­jo­wego rze­mio­sła w OHL. Niestety tak wielu atu­tów co z tyłu nie od­naj­dziemy w li­niach ataku. Oczywiście wszy­scy na Słowacji li­czą na o wiele lep­szy niż przed ro­kiem wy­stęp ka­pi­tal­nie pa­nu­ją­cego nad krąż­kiem Tomasa Jurco (35 nu­mer dra­ftu 2011, Detroit Red Wings), który w Buffalo strze­lił tylko jedną bramkę. „Skrzydła” mają też prawa do in­nego po­ten­cjal­nie czo­ło­wego gra­cza tej re­pre­zen­ta­cji, le­wo­skrzy­dło­wego Marka Tvrdona, który roz­grywa bar­dzo do­bry se­zon w WHL, no­tu­jąc śred­nio po­nad punkt na mecz. Ciekawą po­sta­cią jest na pewno 17-letni Marko Dano, który już te­raz przy­zwo­icie spi­suje się w se­nior­skiej eki­pie Dukli Trenczyn, a w draf­cie NHL do­stępny bę­dzie do­piero od 2013 roku, poza nim bra­kuje jed­nak war­to­ścio­wych środ­ko­wych i ta po­zy­cja może się oka­zać pięta achil­le­sową ekipy Bokrosa. 14 bra­mek w QMJHL ustrze­lił w tym se­zo­nie skrzy­dłowy Lukas Cingel, wy­mieńmy jesz­cze także Richarda Mraza, który zbiera do­świad­cze­nie w MHL, mło­dzie­żo­wym za­ple­czu naj­moc­niej­szej w Europie KHL. Gdyby nie kon­tu­zje tę ekipę wzmoc­nić mo­gliby jesz­cze Tomas Zigo i Martin Jakubek, ale w Albercie trzeba bę­dzie ra­dzić so­bie bez nich. Na co stać mło­dych Słowaków? Wszystko inne niż za­żarta walka o utrzy­ma­nie bę­dzie mile wi­dziane, ab­so­lut­nie klu­czowe zna­cze­nie może mieć gru­powy mecz ze Szwajcarią, który może za­pew­nić awans do ćwierć­fi­nału i spo­kój w kon­tek­ście po­zo­sta­nia w elicie.

 

 

Szwajcaria

Helweci po dwóch nie­zwy­kle uda­nych tur­nie­jach (czwarta i piąta po­zy­cja) na do­bre za­do­mo­wili się w eli­cie ze­spo­łów tej ka­te­go­rii wie­ko­wej. Kolejny krok w kie­runku po­dium chcia­łoby się zro­bić w tym roku, nie­stety ol­brzy­mim cio­sem bę­dzie na pewno brak Nino Niederreitera, gwiazdy dwóch po­przed­nich edy­cji, który nie dawno do­szedł do sie­bie po kon­tu­zji i któ­rego nie zwol­niła jego ekipa NHL, New York Islanders. Kibice szwaj­car­scy nie za­ła­my­wali jed­nak długo rąk, bo­wiem w zgod­nej opi­nii do Kanady przy­wożą jedną z naj­sil­niej­szych, o ile nie naj­sil­niej­sza ekipę w swo­jej hi­sto­rii, ekipę która ma być groźna dla każ­dego. O miano pierw­szego mię­dzy słup­kami za­wal­czą bar­dziej do­świad­czony Lukas Meili i bę­dący ostat­nio w do­brej dys­po­zy­cji Tim Wolf. O pra­wi­dło­wym roz­woju szwaj­car­skiego ho­keja świad­czy też cał­kiem liczna ko­lo­nia mło­dych ho­ke­istów z ju­nior­skich lig zza Oceanu, jacy zna­leźli się w skła­dzie na te­go­roczny tur­niej. Jednym z nich jest de­fen­sor Dario Trutmann z Plymouth Whalers, je­den z sze­ściu za­wod­ni­ków ma­ją­cych do­świad­cze­nia z ze­szło­rocz­nej im­prezy w Buffalo. W li­dze WHL do­świad­cze­nia zbiera z ko­lei Dave Sutter, który nie do­stał się do dru­żyny rok temu, ale te­raz może od­gry­wać istotną rolę. Kibiców ekipy Szwajcarii z pew­no­ścią cie­szy po­ten­cjał for­ma­cji ofen­syw­nej, wy­daje się, że po raz pierw­szy Helweci mogą li­czyć na to, że wy­wal­czą coś dzięki swoim umie­jęt­no­ściom, a nie je­dy­nie żela­znej dys­cy­pli­nie i tak­tyce. Oczywiście cen­tralną po­sta­cią i kre­ato­rem po­czy­nań ofen­syw­nych ma być ob­da­rzony ba­jeczna tech­niką Sven Bartschi (13 nu­mer dra­ftu 2011, Calgary Flames), je­den z naj­le­piej punk­tu­ją­cych gra­czy WHL i gwiazda Portland Winterhawks. Bartschi przed ro­kiem zbie­rał do­świad­cze­nie, ale te­raz ma być gwiazdą pierw­szej wiel­ko­ści, ale są też inni. Filigranowy Alessio Bertaggia ma w tym se­zo­nie 34 punkty w 35 me­czach Brandon Wheat Kings (WHL). Trzeba jed­nak do­ce­nić także tych mło­dych Szwajcarów, któ­rzy z po­wo­dze­niem wy­stę­pują w ro­dzi­mej, nie­sła­bej prze­cież, li­dze. Christoph Bertschy z do­brym skut­kiem ra­dzi so­bie w to­po­wej li­nii ekipy SC Bern, ma­jąc u boku do­świad­czo­nych re­pre­zen­tan­tów kraju Plussa i Ruthemanna. Niezgorzej po­czyna so­bie jego klu­bowy ko­lega Joel Vermin (grał przed ro­kiem w Buffalo), jed­nak za praw­dziwą pe­rełkę można uznać Dario Simiona. Obdarzony do­brymi wa­run­kami fi­zycz­nymi skrzy­dłowy wy­wal­czył so­bie miej­sce w li­go­wej eki­pie Lugano, dla któ­rej strze­lił trzy gole. Całkiem do­bry wy­czyn jak na 17-latka, być może Helwetom ro­śnie ko­lejny Niederreiter. W nieco słab­szej for­mie jest Gregory Hofmann z Ambri-Piotta, ale jego do­świad­cze­nie może być przy­datne. Jako je­dyny w tej eki­pie, nie li­cząc Bartschi’ego do­cze­kał się już wy­boru w draf­cie do NHL (103 nu­mer w 2011, Carolina Hurricanes). Szwajcaria wy­syła do Alberty na­prawdę cie­kawą dru­żynę, oczy­wi­ście szkoda, że nie bę­dzie Nino Niederreitera i nie cho­dzi na­wet tylko o jego umie­jęt­no­ści, ale także ce­chy przy­wód­cze i grę cia­łem. Myślę, jed­nak, że na­wet i bez niego Helweci mogą po­wtó­rzyć wy­nik sprzed roku lub awan­so­wać przy­naj­mniej do naj­lep­szej szóstki.

 

 

Szwecja

Reprezentacja „Trzech Koron” U20 rok temu w Buffalo po raz pierw­szy od czte­rech lat nie zdo­łała wy­wal­czyć ja­kie­go­kol­wiek me­dalu, bar­dzo mocna ekipa jaka udaje się do Kanady zrobi z pew­no­ścią wszystko by nie do­pu­ścić do ko­lej­nego roz­cza­ro­wa­nia. Wśród wy­brań­ców tre­nera Rogera Ronnberga od­naj­dziemy aż czte­rech za­wod­ni­ków wy­bra­nych w pierw­szej run­dzie ostat­niego dra­ftu. Są to: na­past­nik Mika Zibanejad (nu­mer 6, Ottawa Senators), obrońca Jonas Brodin (nu­mer 10, Minnesota Wild), obrońca Oscar Klefbom (nu­mer 19, Edmonton Oilers) i na­past­nik Richard Rakell (nu­mer 30, Anaheim Ducks), a prze­cież gdyby nie bły­ska­wiczny prze­skok do NHL za­grać mo­gliby także wy­brani w pierw­szej piątce Gabriel Landeskog i Adam Larsson. Potencjał wśród szwedz­kiej mło­dzieży jest jed­nak tak ogromny, że na to miej­sce we­szli inni, wcale nie gorsi. Skauci klu­bów NHL szcze­gól­nie bacz­nie będą się przy­glą­dać trójce naj­wy­żej no­to­wa­nych szwedz­kich gra­czy na ko­lejny draft. Filip Forsberg (zbież­ność na­zwisk ze słyn­nym Peterem przy­pad­kowa) z Leksand to mu­ro­wany kan­dy­dat do pierw­szej dzie­siątki, a ni­kogo nie zdziwi je­śli w pierw­szej run­dzie zo­staną wy­brani także skrzy­dłowi Sebastian Collberg z Frolundy i Pontus Aberg z Djurgarden. Całe to trio już te­raz z po­wo­dze­niem ry­wa­li­zuje w se­nior­skich roz­gryw­ko­wych w swoim kraju, Aberg strze­lił już 7 bra­mek w no­wym se­zo­nie Elitserien. Poza Rakellem roz­cza­ro­wu­jącą po­rażkę 2:4 w me­czu o brąz z go­spo­da­rzem im­prezy w Buffalo pa­mięta jesz­cze także pię­ciu in­nych za­wod­ni­ków z te­go­rocz­nego składu. Są to: obrońcy John Klingberg (131 nu­mer dra­ftu 2010, Dallas Stars) i Patrick Nemeth (41 nu­mer dra­ftu 2010, Dallas Stars) oraz na­past­nicy Johan Larsson (56 nu­mer dra­ftu 2010, Minnesota Wild), Johan Sundstrom (50 nu­mer dra­ftu 2011, New York Islanders) i Max Friberg (143 nu­mer dra­ftu 2011, Anaheim Ducks). Co cie­kawe je­dy­nym ho­ke­istą w ka­drze Szwecji, który mógł być dra­fto­wany, ale póki co po­zo­staje po­mi­nięty jest le­wo­skrzy­dłowy Erik Thorell, przede wszyst­kim gracz do za­dań spe­cjal­nych. Wśród wy­rów­na­nej trójki bram­ka­rzy pierw­szym wy­bo­rem tre­nera Ronnberga bę­dzie naj­praw­do­po­dob­niej Johan Gustafsson (159 nu­mer dra­ftu 2010, Minnesota Wild), który spi­suje się bar­dzo do­brze w se­nior­skiej Elitserien i zdą­żył już ro­ze­grać jedno spo­tka­nie w „do­ro­słej” dru­ży­nie na­ro­do­wej w te­go­rocz­nym cy­klu EHT. Skład Szwecji na pa­pie­rze wy­gląda na bar­dzo mocny i za­wiera mnó­stwo przy­szłych gwiazd świa­to­wego ho­keja. Co ważne poza gra­czami ofen­syw­nymi zna­la­zło się też miej­sce dla na­past­ni­ków, któ­rych głów­nym za­da­niem bę­dzie uprzy­krza­nie życia ry­wa­lom. Ekipa „Trzech Koron” może śmiało ce­lo­wać w wielki fi­nał, choć ce­lem nad­rzęd­nym bę­dzie z pew­no­ścią przy­wie­zie­nie ja­kie­go­kol­wiek medalu.

 

Michał Radzicki

Autor — Michał Radzicki


stu­dent hi­sto­rii i pa­sjo­nat sportu. Hokejem na lo­dzie na do­bre za­ra­zi­ł się pod­czas oglą­da­nia IO w 1998 roku w Nagano, kiedy to po raz pierw­szy o me­dale olim­pij­skie wal­czyli wszy­scy naj­lepsi ho­ke­iści z NHL. Ki­bi­cuję Anaheim Ducks i re­pre­zen­ta­cji Finlandii, a jego ulu­bio­nym za­wod­ni­kiem jest Teemu Selanne.


  • Ma Rad

    Ha, jed­nak Namestnikov znów zo­stał od­rzu­cony przez Bragina, mała nie­spo­dzianka, ale tre­ner “Sbornej” miał w kim wybierać…

  • TomaszKaszczuk

    Duet Jurco & Tvrdon po­rywa przede wszyst­kim wy­obraź­nię. I choć na tur­nieju znaj­dzie się pię­ciu gra­czy, któ­rzy w pe­wien spo­sób re­pre­zen­to­wać będą Czerwone Skrzydła. To do­bry wy­stęp wła­snie tej dwójki jest naj­bliż­szy memu sercu.