Przed mistrzostwami świata do lat 20 w Kanadzie — część trzecia

Zapraszam do lek­tury ostat­niej czę­ści za­po­wie­dzi zbli­ża­ją­cych się mi­strzostw świata do lat 20. Dzisiaj przyj­rzymy się eki­pom z grupy B, która swoje me­cze roz­gry­wać bę­dzie w Rexall Place w Edmonton. Potęga tej ka­te­go­rii wie­ko­wej Kanada po srebr­nym me­dalu sprzed roku u sie­bie bę­dzie za­in­te­re­so­wana tylko i wy­łącz­nie zło­tem, po dwóch bar­dzo uda­nych tur­nie­jach nie mniej­sze ape­tyty mają Amerykanie, do tego jesz­cze za­wsze groźni Finowie, Czesi i wra­ca­jąca po czte­rech la­tach gry poza elitą Dania.

 

 

Czechy

Czeski ho­kej to cią­gle uznana marka, ale kry­zys jest do­sko­nale wi­doczny kiedy spo­gląda się na do­ko­na­nia re­pre­zen­ta­cji U20 na prze­strzeni ostat­nich lat. W naj­lep­szej czwórce nasi po­łu­dniowi są­sie­dzi nie po­ja­wiają się od 2005 roku i tylko z roz­rzew­nie­niem mogą wspo­mi­nać dwa złote me­dale z rzędu z lat 2000 – 2001, kiedy swoje wiel­kie ka­riery roz­po­czy­nali tacy gra­cze jak: Tomas Plekanec, Martin Erat czy Radim Vrbata. Ostatnie dwa tur­nieje przy­nio­sły Czechom za­le­d­wie siódmą po­zy­cję. Do te­go­rocz­nej im­prezy Czesi pod­cho­dzą z umiar­ko­wa­nym opty­mi­zmem, w ich skła­dzie bę­dzie pię­ciu za­wod­ni­ków z ze­szło­rocz­nej ekipy, jak rów­nież kilku do­brze za­po­wia­da­ją­cych się pro­spek­tów do­stęp­nych w draf­cie 2012. Pierwszym wy­bo­rem tre­nera Miroslava Prerosta je­śli cho­dzi o ob­sadę bramki po­wi­nien być Petr Mrazek (141 nu­mer dra­ftu 2010, Detroit Red Wings), który z po­wo­dze­niem wy­stę­puje na lo­do­wi­skach OHL. W obro­nie naj­waż­niej­szą po­sta­cią po­wi­nien być David Musil (31 nu­mer dra­ftu 2011, Edmonton Oilers), który roz­grywa już trzeci se­zon w bar­wach Vancouver Giants (WHL). Wiele do po­wie­dze­nia bę­dzie miał też na pewno 19-letni Bohumil Jank, wpraw­dzie do­tąd nie zna­lazł on uzna­nia wśród ekip NHL, ale za to od po­czątku se­zonu zdo­bywa bez­cenne do­świad­cze­nie w bar­wach HC Lev Poprad, ekipy ry­wa­li­zu­ją­cej na co dzień w naj­moc­niej­szej w Europie li­dze KHL. Jeśli cho­dzi o siłę ataku to ta po­nio­sła wielką stratę wraz z ab­sen­cją Martina Frka. 18-letni na­past­nik Halifax Mooseheads (QMJHL) zo­stał skla­sy­fi­ko­wany na dru­giej po­zy­cji wśród gra­czy tej ligi, jacy będą do­stępni w draf­cie 2012. Błyskotliwy skrzy­dłowy na­dal bo­ryka się z pro­ble­mami zdro­wot­nymi po wstrzą­śnie­niu mó­zgu. Wrócił już co prawda do gry, ale sam uznał, że nie jest w sta­nie dać z sie­bie 100% i z udziału w tur­nieju zre­zy­gno­wał. Jak wielka to strata dla re­pre­zen­ta­cji na­szych po­łu­dnio­wych są­sia­dów po­ka­zują jego sta­ty­styki z ostat­niej kam­pa­nii. Frk miał 22 gole i 50 punk­tów w 62 me­czach swo­jego de­biu­tanc­kiego se­zonu w QMJHL, a na ostat­nim tur­nieju do lat 20 w Buffalo ry­wa­li­zu­jąc ze star­szymi do sie­bie za­wod­ni­kami miał sześć punk­tów w sze­ściu me­czach. Na środku dru­giej for­ma­cji na­leży się spo­dzie­wać Tomasa Hertla ze sto­łecz­nej Slavii, naj­wy­żej kla­sy­fi­ko­wa­nego pro­spekta wśród cze­skich gra­czy wy­stę­pu­ją­cych w oj­czyź­nie. W no­wym se­zo­nie OHL świet­nie po­czyna so­bie 17-letni Radek Faksa z Kitchener Rangers, który zna­lazł się na czwar­tej po­zy­cji wśród pro­spek­tów z tej ligi. Mocnymi punk­tami ekipy po­winni być także trzej na­past­nicy ma­jący już do­świad­cze­nie z ze­szło­rocz­nej im­prezy w Buffalo tj. Jakub Culek (76 nu­mer dra­ftu 2010, Ottawa Senators), Petr Straka (55 nu­mer 2010, Columbus Blue Jackets) i nie­dra­fto­wany do­tąd Petr Holik. Drugim przed­sta­wi­cie­lem KHL-owych „Lwów” z Popradu jest na­past­nik Jiri Sekac, szer­szej pu­blicz­no­ści za­pre­zen­tuje się też Dmitrij Jaskin, wy­brany z do­syć wy­so­kim 41 nu­me­rem ostat­niego dra­ftu przez St. Louis Blues. Czesi to do­syć nie­obli­czalna ekipa, z dość cie­ka­wym skła­dem, ale chyba ra­czej nie aż tak sil­nym by po­ku­sić się o czo­łową czwórkę imprezy.

 

 

Dania

Duńska ekipa do lat 20 po­wraca do grona dzie­się­ciu naj­lep­szych ze­spo­łów świata po czte­ro­let­niej prze­rwie. W swoim de­biu­cie w 2008 roku mło­dzi ho­ke­iści z tego kraju za­jęli ostat­nią po­zy­cję i nie od­no­sząc ani jed­nego zwy­cię­stwa z hu­kiem spa­dli sto­pień ni­żej. Wrota do elity po raz drugi w hi­sto­rii udało się sfor­so­wać rok temu, kiedy to na tur­nieju w sło­weń­skim Bledzie „Wikingowie” mi­ni­mal­nie wy­prze­dzili go­spo­da­rzy im­prezy. W Kanadzie mło­dych Duńczyków czeka bar­dzo trudne za­da­nie, ale poza na­uką ce­lem bę­dzie też na pewno po­prawa osią­gnięć z 2008 roku, tym bar­dziej, że re­pre­zen­ta­cja pro­wa­dzona przez Todda Bjorkstranda ma swoje atuty. Niestety nie jest to ra­czej ob­sada bramki. Z naj­pew­niej­szego, ty­po­wa­nego na „je­dynkę” Sebastiana Feuka ja­kiś czas temu zre­zy­gno­wała mło­dzie­żowa ekipa szwedz­kiej Timry, a inni go­al­ke­epe­rzy wyż­szego po­ziomu nie gwa­ran­tują. Formację obronną, od któ­rej bar­dzo wiele bę­dzie za­le­żeć two­rzą gra­cze w miarę re­gu­lar­nie wy­stę­pu­jący w naj­wyż­szej kla­sie roz­gryw­ko­wej w kraju, ale bra­kuje w niej ko­goś kto zde­cy­do­wa­nie by się wy­róż­niał. Jeśli cho­dzi o re­pre­zen­ta­cję Danii na ten tur­niej to śmiało mo­żemy po­wie­dzieć, że im bar­dziej do przodu tym wię­cej moc­nych kart. Takiej for­ma­cji ataku na­prawdę nie trzeba się wsty­dzić, a prze­cież gdyby nie kon­tu­zje mo­gło być jesz­cze le­piej. Ofensywę tre­nera Bjorkstranda roz­świe­tla przede wszyst­kim gwiazda ka­pi­tal­nie roz­wi­ja­ją­cego się za Oceanem Nicklasa Jensena. Obdarzony zna­ko­mi­tymi wa­run­kami fi­zycz­nymi skrzy­dłowy Oshawa Generals (wy­brany z nu­me­rem 29 przez Canucks w draf­cie 2011) w no­wej kam­pa­nii bez pro­ble­mów po­wi­nien po­pra­wić swoje osią­gnię­cia ofen­sywne z ostat­niego se­zonu OHL (29 goli i 58 pkt). Jensen ma wszystko by stać się ko­lej­nym duń­skim gra­czem w NHL, warto też do­dać, że już w ostat­nim okre­sie przed­se­zo­no­wym do­sta­wał sporą ilość gier od tre­nera ekipy z Vancouver i z pew­no­ścią bę­dzie li­de­rem tej re­pre­zen­ta­cji. Dania U20 to jed­nak nie tylko Jensen. Warto bę­dzie zwró­cić uwagę choćby na Thomasa Spellinga, który strzela jak na za­wo­ła­nie w naj­wyż­szej kla­sie roz­gryw­ko­wej w Danii i w pierw­szym no­to­wa­niu zna­lazł się na naj­wyż­szej po­zy­cji wśród duń­skich pro­spek­tów na draft 2012. W ka­drze jest też trzeci na tej li­ście Nicki Kisum i bar­dzo sku­teczny w ju­nior­skiej eki­pie szwedz­kiego Malmo Nicolai Meyer. Co cie­kawe tre­ner Todd Bjorkstrand to nie je­dyny przed­sta­wi­ciel ro­dziny, w re­pre­zen­ta­cji za­grają jego dwaj sy­no­wie: Patrick i Oliver, obaj zna­ko­mi­cie spi­sują się w se­nior­skiej eki­pie Herning, którą tre­nuje na co dzień…Todd Bjorkstrand. Młodszy z braci ma le­d­wie 16 lat, a już zdą­żył strze­lić 12 goli w naj­moc­niej­szej li­dze se­nior­skiej w kraju. W li­niach ataku od­naj­dziemy jesz­cze jed­nego 16-latka, Madsa Ellera, młod­szego brata zna­nego z lo­do­wisk NHL Larsa. Mads wy­daje się po­dą­żać ścieżką wy­zna­czoną przez brata, bo­wiem po­dob­nie jak on doj­rzewa w eki­pie szwedz­kiej Frolundy i za kilka lat może być o nim gło­śno. Kibice duń­scy mogą żało­wać, że urazy wy­eli­mi­no­wały z tur­nieju ta­kich gra­czy jak Felix Scheel, Patrick Russel czy Sebastian Ehlers, ale o atak chyba jed­nak i tak mar­twić się będą naj­mniej. Jeśli obrona sta­nie na wy­so­ko­ści za­da­nia to nie po­winno być źle. Rzuceni do bar­dzo trud­nej grupy Duńczycy będą za­pewne bić się o utrzy­ma­nie, je­śli uda im się za­cho­wać miej­sce w eli­cie za rok z pew­no­ścią będą moc­niejsi, ale tej ekipy i tak w żad­nym ra­zie nie mu­szą się wstydzić.

 

 

Finlandia

Mimo bar­dzo zdol­nych rocz­ni­ków wśród ju­nio­rów ekipa „Suomi” od sze­ściu lat nie po­trafi we­drzeć się do naj­lep­szej trójki im­prezy do lat 20. Również i w tym se­zo­nie ekipa wy­daje się być na­prawdę wy­rów­nana i mocna, ale kon­ku­ren­cja może mieć jesz­cze wię­cej atu­tów. Finowie jak to Finowie będą pró­bo­wali nad­ra­biać braki dys­cy­pliną w grze i re­zy­gna­cją z jed­nostki na rzecz do­bra ogółu. Obecny szko­le­nio­wiec Raimo Helminen ma do dys­po­zy­cji sze­ściu za­wod­ni­ków, któ­rzy przed ro­kiem wy­stę­po­wali na tur­nieju w Buffalo i te­raz mają być cen­tral­nymi po­sta­ciami ze­społu. Wśród nich bram­karz Sami Aittokallio (107 nu­mer dra­ftu 2010, Colorado Avalanche), przy­mie­rzany do roli „je­dynki”, choć wy­daje się, że szanse gry do­sta­nie także Christopher Gibson (49 nu­mer dra­ftu 2011, Los Angeles Kings). Centralną po­sta­cią obrony bę­dzie bez wąt­pie­nia 17-letni Olli Maatta, naj­lep­szy z mło­dych Finów do­stęp­nych w naj­bliż­szym draf­cie. Mimo mło­dego wieku już przed ro­kiem był waż­nym ogni­wem kary U20, a te­raz gdy świet­nie za­adop­to­wał się do gry w OHL (London Knights) jego war­tość dla ekipy jest w za­sa­dzie bez­cenna. Ten wszech­stronny de­fen­sor do­brze jeź­dzi na łyż­wach, jest bar­dzo trudny do ogra­nia je­den na je­den i wielu uważa, że w ra­zie uda­nego wy­stępu w Kanadzie może się spo­dzie­wać wy­boru w pierw­szej po­ło­wie pierw­szej rundy, a prze­cież już te­raz ucho­dzi za pew­niaka do pierw­szej trzy­dziestki dra­ftu do NHL. Bardzo po­dob­nie gra­ją­cym obrońcą jest Ville Pokka z Karpat Oulu, mówi się o nim mniej, ale i on nie po­wi­nien umknąć uwa­dze skau­tów ekip z naj­lep­szej ho­ke­jo­wej ligi świata. Osobiście bar­dzo cie­kawi mnie wy­stęp Rasmusa Ristolainena, 17-latek z TPS w wiel­kim stylu wy­wal­czył so­bie miej­sce w se­nior­skim ze­spole wy­stę­pu­ją­cym w SM-liidze, ma świetne wa­runki fi­zyczne i choć jego ko­lej w draf­cie przyj­dzie do­piero w 2013 roku to już te­raz mówi się o nim jako o po­ten­cjal­nym wy­bo­rze w pierw­szej run­dzie. W ataku naj­waż­niej­sza bę­dzie ze­spo­ło­wość, ale trzeba so­bie ja­sno po­wie­dzieć, że gwiazd tam nie bra­kuje. Największą jest bez dwóch zdań Mikael Granlund (9 nu­mer dra­ftu 2010, Minnesota Wild). 19-letni środ­kowy sto­łecz­nego HIFK stra­cił ze­szło­roczny tur­niej z po­wodu kon­tu­zji, ale w wiel­kim stylu od­bił to so­bie w ry­wa­li­za­cji se­nior­skiej. Po zło­tym tur­nieju w Bratysławie cała Finlandia osza­lała na punk­cie star­szego z braci, który za­pi­sał się w pa­mięci przede wszyst­kim nie­sa­mo­wi­tym tra­fie­niem w pół­fi­na­ło­wym me­czu z Rosją. Na im­pre­zie do lat 20 pre­sja na tym gra­czu bę­dzie ogromna, bo nikt nie wy­obraża so­bie by nie do­mi­no­wał tam tak jak choćby w se­nior­skiej SM-liidze, gdzie jest li­de­rem za­równo pod wzglę­dem asyst jak i punk­tów. Na skrzy­dle pierw­szej for­ma­cji to­wa­rzy­szyć mu bę­dzie za­pewne jego młod­szy brat Markus (45 nu­mer dra­ftu 2011, Calgary Flames), który co­raz czę­ściej gra też na tej po­zy­cji w klu­bie. Mocne wspar­cie da­dzą im za­pewne do­świad­czeni na tym po­zio­mie Jonas Donskoi (99 nu­mer dra­ftu 2010, Florida Panthers), Teemu Pulkkinen (111 nu­mer dra­ftu 2010, Detroit Red Wings), Miikka Salomaki (52 nu­mer dra­ftu 2011, Nashville Predators), któ­rzy już te­raz od­gry­wają bar­dzo ważne role w swo­ich klu­bach SM-liigi. Osobne zda­nie na­leży się Joelowi Armii, je­dyny poza star­szym Granlundem fiń­ski za­wod­nik tej re­pre­zen­ta­cji, który zo­stał wy­brany w pierw­szej run­dzie dra­ftu do NHL (16 nu­mer 2011, Buffalo Sabres) po słab­szym po­czątku se­zonu wraca na wła­ściwe tory i może być jedna z gwiazd im­prezy. Przed ro­kiem w Buffalo nie za­chwy­cił, ale wtedy jako 17-letni de­biu­tant nie­zna­jący an­giel­skiego, tłum­nie ob­le­gany przez dzien­ni­ka­rzy mógł tego wszyst­kiego nie wy­trzy­mać. Teraz jest szansa, że bę­dzie dużo le­piej. W cie­niu zna­nych na­zwisk ko­le­gów po­każe się zja­wi­skowy Alexander Barkov ju­nior. 16-letni środ­kowy o re­we­la­cyj­nych wa­run­kach fi­zycz­nych z po­wo­dze­niem ry­wa­li­zuje już z se­nio­rami i obok Ristolainena ucho­dzi za naj­więk­szą na­dzieję Finów na draft 2013. Niektórych dziwi pew­nie brak w ka­drze Teuvo Teravainena, młody gracz Jokeritu to naj­wy­żej kla­sy­fi­ko­wany pro­spekt wy­stę­pu­jący w Finlandii, je­śli cho­dzi o naj­bliż­szy draft, ale przy obec­no­ści wy­mie­nio­nych wy­żej gra­czy zwy­czaj­nie bra­ko­wa­łoby dla niego miej­sca w top six, a do peł­nie­nia ról w niż­szych li­niach tre­ner Helminen wo­lał za­pewne gra­czy in­nego typu. Błyskotliwy, acz nie naj­moc­niej­szy fi­zycz­nie za­wod­nik może się więc sku­pić na mi­strzo­stwach do lat 18 i wcale nie jest po­wie­dziane, że nie zo­sta­nie wy­brany w pierw­szej run­dzie naj­bliż­szego na­boru do NHL. Finowie przez słaby fi­nisz na ze­szło­rocz­nym tur­nieju tra­fili do bar­dzo trud­nej grupy, zdy­stan­so­wa­nie za­mor­skich po­tęg wy­daje się być mało praw­do­po­dobne, klu­czowy dla tej ekipy bę­dzie za­pewne mecz gru­powy z Czechami i ew. póź­niej­szy ćwierć­fi­na­łowy, je­śli tam uda się za­grać naj­lep­szy mecz po­wrót do naj­lep­szej czwórki nie jest niemożliwy.

 

 

Kanada

Gospodarz, wielki fa­wo­ryt i naj­więk­sza obec­nie po­tęga tej ka­te­go­rii wie­ko­wej. Młodzi Kanadyjczycy na mi­strzow­skich im­pre­zach do lat 20 nie scho­dzą z po­dium od 1998 roku, a zda­rzało się, że i przez pięć ko­lej­nych se­zo­nów nie od­da­wali me­da­lów z naj­cen­niej­szego kruszcu. Ostatnie dwie edy­cje mi­strzostw koń­czyli jed­nak „tylko” ze srebr­nym me­da­lem, do­zna­jąc bo­le­snych po­ra­żek naj­pierw ze Stanami Zjednoczonymi, a na­stęp­nie z Rosją. Teraz na wła­snych lo­do­wi­skach w grę wcho­dzi tylko i wy­łącz­nie złoto, ry­wale są jed­nak mocni i choć Kanadę stać na zre­ali­zo­wa­nie za­ło­żeń trzeba so­bie też po­wie­dzieć, że kło­po­tów w tej eki­pie przed star­tem im­prezy nie bra­ko­wało. Przede wszyst­kim nie jest to ze­spół bar­dzo do­świad­czony w tej ka­te­go­rii wie­ko­wej, je­dy­nie czte­rech ho­ke­istów pa­mięta prze­grany fi­nał sprzed roku. Są to: ty­po­wany do roli pierw­szego bram­ka­rza Mark Visentin (27 nu­mer dra­ftu 2010, Phoenix Coyotes) oraz na­past­nicy Brett Connolly (6 nu­mer dra­ftu 2010, Tampa Bay Lightning), Quinton Howden (25 nu­mer dra­ftu 2010, Florida Panthers) i mia­no­wany ka­pi­ta­nem Jaden Schwartz (14 nu­mer dra­ftu 2010, St. Louis Blues). Oczywiście Kanada jako naj­bar­dziej ho­ke­jowo uta­len­to­wana na­cja cierpi naj­bar­dziej na szyb­kim prze­cho­dze­niu mło­dych gra­czy z lig ju­nior­skich do NHL. Gdyby nie obo­wiązki w naj­lep­szej li­dze świata szko­le­nio­wiec ka­dry U20 Don Hay mógłby sko­rzy­stać z ta­kich asów jak: Jeff Skinner, Tyler Seguin, Ryan Nugent – Hopkins czy Erik Gudbranson; a prze­cież gdyby nie de­cy­zje Tampa Bay Lightning i Anaheim Ducks zwal­nia­jące z klu­bo­wych obo­wiąz­ków Bretta Connolly’ego i Devante Smitha– Pelly’ego brak do­świad­czo­nych za­wod­ni­ków mógł być jesz­cze bar­dziej wi­doczny. Mimo wszystko Kanada ze swoim ho­ke­jo­wym po­ten­cja­łem po­winna być w sta­nie zna­leźć od­po­wied­nich na­stęp­ców, tych szu­kano głów­nie wśród mło­dych gra­czy wy­bra­nych w ostat­nim draf­cie, któ­rzy nie zdo­łali z mar­szu wsko­czyć do swo­ich no­wo­po­zna­nych ekip NHL. Tutaj warto wy­mie­nić przede wszyst­kim ta­kie na­zwi­ska jak: Jonathan Huberdeau (3 nu­mer, Florida Panthers), Ryan Strome (5 nu­mer, New York Islanders), Mark Scheifele (7 nu­mer, Winnipeg Jets), je­śli cho­dzi o na­past­ni­ków oraz Dougie Hamilton (8 nu­mer, Boston Bruins), Jamie Oleksiak (14 nu­mer, Dallas Stars) w sze­re­gach obron­nych. Poza wspo­mnia­nymi już Connolly’m i Schwartzem z gra­czy, wy­bra­nych z wy­so­kim nu­me­rem we wcze­śniej­szym draf­cie 2010 ostał się jesz­cze ofen­syw­nie na­sta­wiony obrońca Brandon Gormley (13 nu­mer, Phoenix Coyotes). Wracając do pro­ble­mów to trzeba po­wie­dzieć, że mło­dych Kanadyjczyków nie oszczę­dzały kon­tu­zje. Z ura­zami zma­gali się m.in. Huberdeau, Connolly, który ucier­piał w we­wnętrz­nej gierce na cam­pie oraz Howden, któ­rego w ko­lej­nym spa­ringu po­tur­bo­wał ten sam Connolly. W osta­tecz­nie wy­bra­nym skła­dzie aż trzech swo­ich mło­dych gra­czy ma Montreal Canadiens (Nathan Beaulieu, Michael Bournival, Brandan Gallagher). Po raz pierw­szy od 30 lat w ka­drze ka­na­dyj­skiej są też dwaj bra­cia, Dougie i Freddie Hamilton z Niagara IceDogs. W te­go­rocz­nej eki­pie zna­la­zło się też miej­sce dla ty­po­wa­nego do naj­wyż­szych nu­me­rów w draf­cie 2012 de­fen­sora Ryana Murray’a i 19-letniego Tannera Pearsona, który po tym jak w ze­szłym roku nie zo­stał dra­fto­wany roz­grywa wy­śmie­nity se­zon w bar­wach Barrie Colts. Kanada na pewno zrobi wszystko żeby wy­grać ten tur­niej przed wła­sną pu­blicz­no­ścią i prze­rwać passę prze­gra­nych fi­na­łów, wiele o mocy tej ekipy do­wiemy się już pod­czas gru­po­wych starć z Finlandią i przede wszyst­kim z USA, ale przy­kład tur­nieju olim­pij­skiego w Vancouver po­ka­zuje, że nie za­wsze zwy­cięzca ta­kiej kon­fron­ta­cji musi być górą w dal­szej czę­ści turnieju.

 

 

USA

Amerykanie przy­stę­pują do ko­lej­nego mi­strzow­skiego tur­nieju do lat 20 w zna­ko­mi­tych na­stro­jach i z wiel­kimi na­dzie­jami. W 2010 roku w Saskatoon było złoto, rok póź­niej u sie­bie w Buffalo brąz, dwa me­dale z rzędu mło­dzi ho­ke­iści z USA zdo­byli po raz pierw­szy w swo­jej 35-letniej hi­sto­rii star­tów w tej im­pre­zie. Teraz ce­lem jest trzeci ko­lejny krą­żek. Ekipie tre­nera Deana Blaisa nie można od­mó­wić do­świad­cze­nia, aż ośmiu gra­czy pa­mięta ze­szło­roczny do­mowy tur­niej. Generalny me­na­dżer ekipy Jim Johannson sta­rał się do­brać zba­lan­so­wany skład, w któ­rym każdy peł­nić ma ści­śle okre­śloną rolę. Zaporą nie do przej­ścia dla ry­wali ma być wielce do­świad­czony w tej ka­te­go­rii wie­ko­wej go­al­ke­eper Jack Campbell (nu­mer 11 dra­ftu 2010, Dallas Stars), dla któ­rego bę­dzie to już trzeci tur­niej mi­strzow­ski. Za jego ple­cami na oka­zję do gry cze­kać bę­dzie młod­szy John Gibson (39 nu­mer dra­ftu 2011, Anaheim Ducks), który ma przede wszyst­kim ze­brać do­świad­cze­nie na przy­szłość. Wśród obroń­ców brąz sprzed roku mają w do­robku Jon Merril (38 nu­mer draft 2010, New Jersey Devils) i Derek Forbort (15 nu­mer dra­ftu 2010, Los Angeles Kings). Ogromnym wzmoc­nie­niem by­łaby obec­ność in­nego me­da­li­sty Justina Faulka, tego jed­nak nie pu­ściła jego ekipa  NHL, Carolina Hurricanes. Wśród nie­dra­fto­wa­nych jesz­cze gra­czy zna­la­zło się miej­sce dla uta­len­to­wa­nego Jacoba Trouby z USHL, który jest moc­nym kan­dy­da­tem do wy­boru w gór­nej po­ło­wie pierw­szej rundy dra­ftu 2012. O sile ognia de­cy­do­wać mają wy­brani w pierw­szej run­dzie i ma­jący do­świad­cze­nie z Buffalo: su­per­strze­lec na po­zio­mie WHL Emerson Etem (29 nu­mer dra­ftu 2010, Anaheim Ducks), środ­kowy Nick Bjugstad (nu­mer 19 dra­ftu 2010, Florida Panthers), Charlie Coyle (28 nu­mer 2010, San Jose Sharks, prawa do gra­cza mają obec­nie Minnesota Wild) oraz Austin Watson (18 nu­mer dra­ftu 2010, Nashville Predators). Za praw­dzi­wego we­te­rana ekipy można uznać Jasona Zuckera (59 nu­mer dra­ftu 2010, Minnesota Wild), który pa­mięta nie tylko trze­cie miej­sce sprzed roku, ale i złoto z Saskatoon. Wśród gra­czy ataku de­biu­tu­ją­cych w tej ka­te­go­rii wie­ko­wej warto wy­róż­nić J.T. Millera (15 nu­mer dra­ftu 2011, New York Rangers) oraz skrzy­dło­wego Brandona Saada, który ro­ze­grał dwa me­cze bie­żą­cego se­zonu NHL w bar­wach Chicago Blackhawks, któ­rzy wy­brali go z 43 nu­me­rem dra­ftu 2011. Z ko­lei w któ­rejś z ko­lej­nych rund naj­bliż­szego dra­ftu wy­brany może zo­stać Austin Czarnik, uta­len­to­wany gracz, acz ob­da­rzony bar­dzo mi­zer­nymi wa­run­kami fi­zycz­nymi. Amerykanie my­ślą co naj­mniej o po­wtó­rze­niu po­zy­cji me­da­lo­wej, choć na pewno chcie­liby za­grać po roku prze­rwy w me­czu o złoto, re­alną siłę tej ekipy po­znamy w star­ciu gru­po­wym z Kanadą, który może się oka­zać walką o au­to­ma­tyczne wej­ście do naj­lep­szej czwórki.

 

Michał Radzicki

Autor — Michał Radzicki


stu­dent hi­sto­rii i pa­sjo­nat sportu. Hokejem na lo­dzie na do­bre za­ra­zi­ł się pod­czas oglą­da­nia IO w 1998 roku w Nagano, kiedy to po raz pierw­szy o me­dale olim­pij­skie wal­czyli wszy­scy naj­lepsi ho­ke­iści z NHL. Ki­bi­cuję Anaheim Ducks i re­pre­zen­ta­cji Finlandii, a jego ulu­bio­nym za­wod­ni­kiem jest Teemu Selanne.


  • TomaszKaszczuk

    Mrazek nie miał łatwego prze­tar­cia z Rosjanami w dniu wczo­raj­szym, ale je­stem spokojny. Pulkkinen w obu spo­tka­niach spa­rin­go­wych tra­fił do siatki tylko raz, ale mam po­dobne od­czu­cia co w przy­padku Czecha. 

    Całość za­po­wiada się mega ciekawie!