Przed sezonem 2011/12 — część trzecia

W ko­lej­nej czę­ści przy­glą­dam się ofen­sy­wie i cie­ka­wym po­my­słom sztabu tre­ner­skiego, na roz­ło­że­nie siły ognia z przodu. Okres przy­go­to­waw­czy zbliża się do końca. Bowiem wła­śnie dziś ostat­nim prze­ciw­ni­kiem Czerwonych Skrzydeł w pre-season bę­dzie ze­spół Pingwinów z Pittsburgha.

Teoretycznie po­winno być naj­ła­twiej omó­wić wła­śnie tą część składu. Trzon po­zo­stał ten sam.  Tego lata po­że­gna­li­śmy Krisa Drapera oraz Mike’a Modano, któ­rzy zde­cy­do­wali się od­wie­sić łyżwy, czym mu­sieli zmar­twić sporą dozę dzien­ni­ka­rzy twier­dzącą per­ma­nent­nie, że ten ze­spół jest za stary na po­wtó­rze­nie suk­ce­sów sprzed lat. Sentyment wzbu­dziło u mnie tylko odej­ście Drapera. Ostatniego ak­tyw­nego członka osła­wio­nej The Grind Line.

Pierwotnie sy­tu­acja wy­glą­dała na­stę­pu­jąco. Do 12 ro­ste­ro­wych gra­czy miał do­łą­czyć Jan Mursak (także umowa one-way) i Cory Emmerton, który je­śli nie wy­wal­czyłby so­bie miej­sca w big club zo­stałby zmu­szony do po­wortu do Grand Rapids. Problem po­le­gał na tym, że stał by się wtedy łatwym ce­lem dla 29 po­zo­sta­łych me­ne­dże­rów dru­żyn w NHL. Analogiczna sy­tu­acja miała miej­sce rok temu, gdy prze­py­chany przez tzw. wa­ivers list, Mattias Ritola zna­lazł no­wego pra­co­dawcę w eki­pie z Tampa Bay.

Czerwone Skrzydła po­dob­nie jak w po­przed­niej kam­pa­nii nie mogą na­rze­kać na brak gra­czy, któ­rzy przy odro­bi­nie szczę­ścia mogą tylko po­pra­wić swoje osią­gnię­cia. Paweł Dacjuk stra­cił jedną trze­cią se­zonu z po­wodu kon­tu­zji róż­nych ura­zów. Johan Franzen tra­fił do siatki je­dy­nie dwa razy w trak­cie ostat­nich 27 spo­tkań. Jiri Hudler z pew­no­ścią chciałby szybko za­po­mnieć o nie­uda­nym po­wro­cie zza Oceanu. Z chę­cią po­pa­trzył­bym także jak Valtteri Filppula wspina się na ko­lejny poziom. Krótko mó­wiąc jest sporo miej­sca na po­zy­tywne zmiany.

Henrik Zetterberg udo­wod­nił, że jest w sta­nie być praw­dzi­wym li­de­rem tego ze­społu. Danny Cleary w wieku 32 lat zdo­łał usta­no­wić nowy in­dy­wi­du­alny stan­dard je­śli cho­dzi o liczbę goli (26 tra­fień). Natomiast we­te­rani tacy jak Tomas Holmstrom, czy Todd Bertuzzi na­dal po­tra­fią wes­przeć part­ne­rów re­gu­lar­nie miesz­cząc się w gra­ni­cach 37–45 punk­tów. Co wię­cej ter­cet Patrick Eaves (13), Drew Miller (10), Darren Helm (12) osiągnęła dwu­cy­frowa liczbę strze­lo­nych bra­mek. I to w dru­giem se­zo­nie z kolei.

Teraz do kon­kre­tów. Chciałbym przejść do omó­wie­nia naj­bar­dziej obie­cu­ją­cych po­my­słów o któ­rych była mowa na początku.

Hudler-Dacjuk-Cleary

A więc próba ze­sta­wie­nia Rosjanina z dwoma za­wod­ni­kami, któ­rzy po­tra­fią so­bie świet­nie ra­dzić w grze kom­bi­na­cyj­nej. To przede wszyst­kim szansa na znaczne po­pra­wie­nie osią­gnięć punk­to­wych i sku­tecz­no­ści w przy­padku Hudlera. Tylko dzięki obec­no­ści u boku Dacjuka zdo­łał zła­mać ba­rierę 30 oczek w mi­nio­nej kam­pa­nii. Podczas off-season Czech przez dwa i pół mie­siąca współ­pra­co­wał z tre­ne­rem za­wod­ni­ków UFC — Jonathanem Chambersem. Zobaczymy, czy da to po­żą­dane efekty w po­staci więk­szej dy­na­miki. Cleary to już spraw­dzone na­zwi­sko i je­śli tylko stan zdro­wia po­zwoli mu na ro­ze­gra­nie więk­szej liczby spo­tkań to na­wet za­cie­kła walka na ban­dach nie bę­dzie wy­klu­czona. Ostatecznie nikt w li­dze nie może po­chwa­lić się lep­szym od­bio­rem krążka, niż miało to do tej pory miej­sce w przy­padku Dacjuka. Niestety pro­ble­mem jest wspo­mniana po­dat­ność na urazy, co spra­wia, że w ta­kim ze­sta­wie­niu gra­cze po­ja­wili się na lo­dzie tylko dwu­krot­nie (star­cia z PIT oraz PHI). Cleary od­po­czywa od po­przed­niego week­endu, choć po­dobno nie ma to związku ze skut­kami ude­rze­nia jego szczęki (po­dej­rze­nie wstrzą­śnie­nia mó­zgu) o kask Andreasa Lilji (PHI). Notabene by­łego part­nera z zespołu. Z ko­lei Dacjuk od­po­czywa od za­jęć na lo­dzie, po tym jak nad­wy­rę­żył mię­śnie ple­ców na jed­nym z tre­nin­gów w si­łowni. Obaj mają jed­nak być go­towi do pierw­szego star­cia w se­zo­nie prze­ciwko Senatorom z Ottawy (7 października).

Filppula-Zetterberg-Franzen

Oczywista próba wy­krze­sa­nia cze­goś wię­cej z re­zerw ja­kie zdaje się po­sia­dać 26-letni Fin. Przesunięcie na piórko gry­wa­ją­cego do tej pory głów­nie na środku dru­giego ataku, czy wy­stę­pu­jący z ko­niecz­no­ści w trze­ciej li­nii. Zostanie czę­ściowo od­cią­żony je­śli cho­dzi o za­da­nia de­fen­sywne. Nie tylko ki­bice cze­kają na mo­ment w któ­rym Filppula bę­dzie w sta­nie uzbie­rać przy­naj­mniej 50 punk­tów i strze­lić 20 bra­mek, a part­ne­rów ma do tego zna­ko­mi­tych. Zetterberg to po­stać, któ­rej przed­sta­wiać nie trzeba i jak są­dzę przy­szły ka­pi­tan dru­żyny. Lider punk­towy z ostat­niego se­zonu i zdo­bywca min. Conn Smythe Trophy w 2008 roku. Franzen staje się po­woli po­sta­cią enig­ma­tyczną. Coraz czę­ściej można od­nieść wra­że­nie, że nie jest w 100% go­towy do gry, ale nie oszu­kujmy się. Ciężkie urazy wią­za­deł w ko­la­nach po ja­kich przy­szło mu się pod­nieść sku­tecz­nie ob­ni­żają jego zdol­ność do kon­ku­ro­wa­nia na naj­wyż­szym po­zio­mie. Do tego do­cho­dzi fakt czę­stego po­pa­da­nia w tzw. streak (obo­jęt­nie cold lub hot). Gdyby nie to, sta­no­wiłby ści­słą czo­łówkę w ka­te­go­rii po­wer for­ward.

Nyquist-Emmerton-Brunnstrom

Mieszanka mło­do­ści z odro­biną do­świad­cze­nia. 22-letni Nyquist to naj­sku­tecz­niej­szy gracz po stro­nie Czerwonych Skrzydeł z wrze­śnio­wego tur­nieju pro­spek­tów (Traverse City) za­skar­bia­jący so­bie co­raz więk­sza rze­szę od­da­nych fa­nów. O jego wy­so­kich umie­jęt­no­ściach prze­ko­nał się choćby Brad Stuart na or­ga­ni­zo­wa­nym kilka dni póź­niej (w tym sa­mym miej­scu) obo­zie wła­ści­wym ekipy, gdzie zo­stał do­słow­nie “ob­je­chany” przez mło­dziut­kiego Szweda. Ciekawostką jest fakt, że do tej pory ko­ja­rzył się on ra­czej z dość nie­ty­pową ścieżką kariery. Spędzając trzy se­zony w lo­kal­nych Czarnych Niedźwiedziach z Maine (NCAA), gdzie pierw­sze kroki na ścieżce do NHL sta­wiał obec­nie pierw­szy bram­karz dru­żyny James Howard. Emmerton za­pre­zen­to­wał się cał­kiem przy­zwo­icie i w moim od­czu­ciu udo­wod­nił swoją przy­dat­ność. Było so­lid­nie: piękne do­gra­nia, próby strzału, ale cze­goś jed­nak bra­ko­wało. Zapewne sku­tecz­no­ści, czego nie można po­wie­dzieć o Brunnstromie. W tym mo­men­cie za­ry­zy­kuję stwier­dze­nie, że gdyby nie po­ważny uraz ja­kiego na­ba­wił się w mię­dzy cza­sie Jan Mursak (bli­sko trzy mie­siące od­po­czynku — zła­ma­nie ko­ści w le­wej ko­stce) to wła­śnie Szwed do­łą­czyłby do dru­żyny kosz­tem 23-letniego Kanadyjczyka. Nic jed­nak nie jest prze­są­dzone, a o ewen­tu­al­nym pod­pi­sa­niu kon­traktu mam na­dzieję usły­szymy w ciągu na­stęp­nych kil­ku­na­stu godzin.

Chris Conner-Ryan Johnson-Patrick Eaves

Connera oraz  Johnson to główni kontr kan­dy­daci Brunnstroma w walce o miej­sce w skła­dzie. Z przy­kro­ścią mu­szę jed­nak stwier­dzić, że ani nie­mi­ło­sier­nie rzu­cany do róż­nych zdań przez tre­nera Mike’a Babcocka — Conner, ani we­te­ran po­nad 700 gier w NHL — Johnson nie za­skar­bili mo­jego uzna­nia. Nie wy­róż­nia­jąc się ni­czym spe­cjal­nym na lo­dzie. Czasami u ich boku po­ja­wiał się Tomas Holmstrom, co tylko do­wo­dzi słusz­no­ści po­sta­wio­nej przed chwilą tezy. Sytuacja Connera jest jed­nak zgoła od­mienna. Niewysoki 27-latek ma w ręku pod­pi­sany kon­trakt z klau­zulą two-way i naj­pew­niej wzmocni afi­lia­cję z Grand Rapids w li­dze AHL. Tego “kom­fortu” nie ma Johnson, który w naj­bliż­szych go­dzi­nach po­wi­nien zo­stać zwol­niony ze swo­jego kon­traktu próbnego.

Tatar-Andersson-Ferraro

Na ko­niec krótka re­cen­zja for­ma­cji, która może sta­no­wić o sile na za­ple­czu, ale ma także spore aspi­ra­cje. W pierw­szej ko­lej­no­ści mam na my­śli wciąż bar­dzo mło­dziut­kiego Tatara (20 lat) kon­se­kwent­nie zbie­ra­ją­cego punkty u sztabu tre­ner­skiego. Aktywny i cier­pli­wie cze­ka­jący na szansę, aby za­ko­twi­czyć na dłu­żej w big le­ague (se­zon 2010/11 — 1 gol w 9 me­czach). 22-letni Andersson to nie tylko 188 cm wzro­stu i do­bra gra we wła­snej ter­cji obron­nej, czy kole wzno­wień. To co­raz czę­ściej ci­chy bo­ha­ter me­czu. Tak było na tur­nieju pro­spek­tów, gdzie jako je­den z nie­wielu obok Nyquista po­tra­fił tra­fiać do siatki ry­wali. NHL to póki co od­le­głe ma­rze­nie, ale prze­cież wiara po­trafi czy­nić cuda. Nie jest łatwo no­sić na so­bie ta­kie na­zwi­sko jak Ferraro i być sy­nem zdo­bywcy po­nad 400 bra­mek i bli­sko 900 punk­tów. Landon na­leży do tej grupy za­wod­ni­ków, któ­rzy z po­wodu prze­śla­du­ją­cych ich kon­tu­zji nie mo­gli w pełni roz­wi­nąć skrzy­deł. Tak wła­śnie było do tej pory w WHL (jedna z Kanadyjskich lig ju­nior­skich), lecz pierw­szy se­zon na po­zio­mie pro po­wi­nien od­po­wie­dzieć na py­ta­nie, czy kie­dy­kol­wiek bę­dzie w sta­nie zbli­żyć się do osią­gnięć ojca


Przed sezonem 2011/12 — część druga

Dziś przy­szła pora na blok obronny oraz sy­tu­ację mię­dzy słup­kami. Szczególnie w de­fen­sy­wie nie za­brak­nie no­wych na­zwisk. Liderem po­zo­staje Nicklas Lidstrom, który pa­ra­fo­wał roczną umowę jesz­cze w czerwcu. Nie obej­dzie się rów­nież bez cie­ka­wo­stek w for­mie foto jak i wideo.

Defensywa

O jej sile i sta­bil­no­ści po raz ko­lejny sta­no­wić bę­dzie ka­pi­tan ze­społu Nicklas Lidstrom. Dostęp do twar­dych liczb i ana­liz po­zwala mi twier­dzić, że po­mimo 40 lat na karku, siódme tro­feum Norrisa nie wpa­dło w jego ręcę tylko ze względu na “na­zwi­sko” jak twier­dzą sym­pa­tycy Zdeno Chary, czy Shea Webera.

Wspierać go po­wi­nien duet Niklas Kronwall/Brad Stuart, czyli obok po­zy­ska­nego tego lata Mike’a Commodore naj­bar­dziej do­świad­czeni gra­cze Skrzydeł. Dla obu zbli­ża­jąca się kam­pa­nia bę­dzie ostat­nią, gdy cho­dzi o zo­bo­wią­za­nia kon­trak­towe. Więc nie przez przy­pa­dek lo­kalne me­dia wła­śnie na ich barki prze­rzu­cają co­raz więk­szy cię­żar. Wchodząc w tzw. “prime time” chcą z pew­no­ścią za­pra­co­wać na podwyżkę. 

Wrócę jed­nak na chwilę do Lidstroma. Trener Mike Babcock na jego part­nera wy­zna­czył ścią­gnię­tego z wol­nego rynku Iana White’a. W do­my­śle za­stępcę Briana Rafalskiego, który z po­wo­dów zdro­wot­nych mu­siał za­koń­czyć swoją ka­rierę. 2,875 mln za se­zon gry to nie jest wy­gó­ro­wana cena za 27 let­niego nie­wy­so­kiego, pra­wo­ręcz­nego obrońcę, choć sam White pra­gnie za­pewne sta­bil­no­ści w tej fa­zie ka­riery. To rów­nież nie ta klasa co sym­pa­ty­zu­jący z pol­ską mniej­szo­ścią w Stanach Zjednoczonych Rafalski.

Kolejną por­cję uwagi na­leży po­świę­cić oso­bie Jonathana Ericssona. Śmiało można po­wie­dzieć, że naj­więk­szego zwy­cięzcy je­śli cho­dzi o za­robki. Ponad trzy­krotna pod­wyżka śred­nich za­rob­ków (ba­ga­tela 3,250 mln) oraz spe­cjalna klau­zula za­bra­nia­jąca trans­feru za­wod­nika bez jego zgody uwi­dacz­niają jak wielka jest wiara kie­row­nic­twa w jego ta­lent. Od sie­bie do­dam, że… ta­kie są te­raz re­alia. Za gra­cza po­peł­nia­ją­cego zbyt dużo błę­dów i na­dal nie po­tra­fią­cego w pełni wy­ko­rzy­stać swo­ich wa­run­ków fi­zycz­nych, ani po­sia­da­nych umie­jęt­no­ści trzeba wi­docz­nie słono zapłacić.

O rolę ostat­niego puz­zla w tej ukła­dance wal­czyć bę­dzie wspo­mniany wy­żej Commodore, a także klu­bowa mło­dzież w oso­bach Jakuba Kindla oraz Brendana Smitha. W tej chwili naj­bli­żej wyj­ścio­wego składu wy­daje się być eks­cen­tryczny po­sia­dacz konta na twit­te­rze. Niczym nie za­chwyca w trwa­ją­cym pre-season, ale bójka z jego udzia­łem w ostat­nim me­czu spa­rin­go­wym wy­wo­łała sze­roki uśmiech na twa­rzach kibiców. 

Mocno na­ci­skać bę­dzie 23-letni Kindl, który ma za sobą pierw­szą kam­pa­nię spę­dzoną w pełni w naj­wyż­szej kla­sie roz­gryw­ko­wej. Swoje am­bi­cje po­twier­dza także Smith. Zaledwie o rok młod­szy od po­cho­dzą­cego z Czech ko­legi. Naoczni ob­ser­wa­to­rzy w tym ja sam z chę­cią zo­ba­czę go jed­nak w bar­wach Gryfów, gdzie re­gu­lar­nie bę­dzie miał oka­zję do gry po kil­ka­na­ście mi­nut w meczu.

Bramkarze

Jimmy Howard spo­koj­nie ewo­lu­uje w stronę jed­nego z naj­bar­dziej sta­bil­nych gol­ki­pe­rów, a nowy dwu­letni kon­trakt (po 2,25 mln) za­mknął chyba usta kry­ty­kom. Jego po­zy­cja w klu­bie wy­daje się nie­za­gro­żona. Ty Conklin (750 tys. za rok gry) w roli zmien­nika to do­bre uzu­peł­nie­nie. Roczny kon­trakt tylko 750 ty­sięcy do­la­rów, co po­twier­dza fakt by­cia jed­nym z naj­tań­szych tan­de­mów w li­dze. Obaj po­winni za­pew­nić ze­spo­łowi po­nad 40 zwy­cięstw, a co za tym idzie 21 z rządu kwa­li­fi­ka­cję do fazy play-off i sku­tecz­ność klu­bo­wej fi­lo­zo­fii. Dla 35-letniego Amerykania to już drugi po­byt eki­pie z Detroit. Poprzednim ra­zem (se­zon 2008/09) omal nie skoń­czyło się wznie­sie­niem nad głowę Pucharu Stanley’a.

Oto spo­sób w jaki Howard po­sta­no­wił uczcić pa­mięć o zmar­łych w nie­daw­nej ka­ta­stro­fie lot­ni­czej w Rosji. Piękny gest.

Nie spo­sób nie wspo­mnieć o od­sta­wie­niu par­ka­nów przez Chrisa Osgooda. 38-letni Kanadyjczyk po­trze­bo­wał dłuż­szej chwili, aby pod­jąć de­cy­zję o za­koń­cze­niu ka­riery. Po 17 se­zo­nach gry z czego 14 ze Skrzydlatym go­dłem na piersi i z po­nad 400 zwy­cię­stwami na kon­cie nie za­bra­kło dla niego miej­sca w dru­ży­nie z którą trzy­krot­nie try­um­fo­wał w roz­gryw­kach. Czerwone Skrzydła to or­ga­ni­za­cja kla­sowa, więc ofertę spe­cjal­nego asy­stenta przy­jął bez za­sta­no­wie­nia. Stając się bli­skim współ­pra­cow­ni­kiem Jima Bedarda, co tylko po­dwoi liczbę oczu czu­wa­jącą nad roz­wo­jem mło­dego po­ko­le­nia bramkarzy.

Gołym okiem wi­dać, że zmiana po­ko­le­niowa po­stę­puję co­raz wy­raź­niej. Ale, gdy pa­trzę na ta­kie ob­razki jak ten po­ni­żej, to utwier­dzam się w prze­ko­na­niu, że na­wet Karen Newman. Czyli eta­towa wy­ko­naw­czyni hymnu przed każ­dym z me­czy w Joe Louis Arena. Ma swoją godną na­stęp­czy­nię. To na prze­kór wszyst­kim eks­per­tom je­stem spo­kojny o los ulu­bio­nej drużyny.


Przed sezonem 2011/12

Zaczynam prze­wrot­nie, czyli od krót­kiego omó­wie­nia za­wi­ro­wań w szta­bie szko­le­nio­wym oraz wąt­ków, które po­winny za­in­te­re­so­wać czy­tel­ni­ków, a nie do­ty­czą bez­po­śred­nio po­czy­nań na lo­dzie. Czas na­gli, po­nie­waż wła­śnie dziś roz­po­czął się obóz przy­go­to­waw­czy dru­żyny przed star­tem no­wego se­zonu. Będzie jed­nak jesz­cze czas na pod­su­mo­wa­nie starań.

Ławka tre­ner­ska prze­szła praw­dziwą me­ta­mor­fozę. Podobnie jak sam skład dru­żyny ule­gła od­mło­dze­niu, choć da­lej jej naj­waż­niej­szą czę­ścią po­zo­staje Mike Babcock. Jedyny jak do tej pory czło­nek tzw. „Triple Gold Club” w ka­te­go­rii głów­nych szko­le­niow­ców. Wszystko dzięki po­pro­wa­dze­niu re­pre­zen­ta­cji Kanady do zło­tego me­dalu na Mistrzostwach Świata (2004 rok), Igrzyskach Olimpijskich (2010 rok), a także try­umfu w walce o Puchar Stanley’a (2008 rok).

Wróćmy jed­nak do sedna. Kandydatów było kilku, a me­dia prze­ści­gały się w od­ga­dy­wa­niu sce­na­riu­sza wy­da­rzeń. Ostatecznie wy­bór padł na Jeffa Blashilla i Billa Petersa, któ­rzy mają do­star­czyć no­wego spoj­rze­nia, a wła­ści­wie no­wych po­my­słów o ja­kie do­po­mi­nał się w wy­wia­dach z prasą tre­ner Babcock. Kibice — w tym ja sam — cze­kają na to z utęsknieniem.

Obaj nowi asy­stenci to na­zwi­ska znane ki­bi­com na szcze­blu AHL (bez­po­śred­nie za­ple­cze ligi NHL), czy choćby lo­kal­nym światku ho­ke­jo­wym. Według słów ge­ne­ral­nego me­ne­dżera ze­społu – Kena Hollanda – ich kon­trakty obej­mują okres trzech lat, choć wa­runki fi­nan­sowe nie zo­stały ujawnione.

37-letni Blashill mi­nioną kam­pa­nię spę­dził jako ster­nik „Koni” z uczelni z za­chod­niego Michigan (CCHA) do­pro­wa­dza­jąc ten ze­spół do fi­nału walki o ty­tuł w li­dze uni­wer­sy­tec­kiej po raz pierw­szy od 1986 roku. Za co zo­stał no­mi­no­wany do na­grody „tre­nera roku”. Dokonania Amerykanina do­ce­niły ro­dzime wy­daw­nic­twa: College Hockey News, Inside College Hockey, czy też por­tal USCHO.com przy­zna­jąc Amerykaninowi ty­tuł o po­dob­nym sta­tu­sie. Swoją drogą ostat­nie sta­dium mę­skich zma­gań o Mason Cup od pra­wie trzech de­kad roz­gry­wane są na lo­dzie Joe Louis Arena. Dwa lata wcze­śniej Blashill po­mógł Indiana Ice (liga USHL), gdzie jako główny tre­ner oraz me­ne­dżer ze­społu za­koń­czył roz­grywki zdo­by­ciem mi­strzo­stwa (Clark Cup).

46-letni Peters przez ostat­nie trzy se­zony pro­wa­dził ze­spół far­mer­ski Jastrzębi z Chicago (bi­lans 122–97-7–14), a w póź­nych la­tach dzie­więć­dzie­sią­tych miał już oka­zję współ­pra­co­wać z Babcockiem (przez pół­tora roku) jako jego asy­stent w dru­ży­nie Spokane Chiefs (liga WHL). Niecałą de­kadę póź­niej już sa­mo­dziel­nie do­pro­wa­dza­jąc tą ekipę do zdo­by­cia Memorial Cup (2008 rok). Trofeum zwy­cięzcy tur­nieju or­ga­ni­zo­wa­nego dla naj­lep­szych ekip z trzech głów­nych lig ju­nior­skich (OHL, WHL, QMJHL) w Kanadzie. Ten po­cho­dzący z Three Hills w pro­win­cji Alberta szko­le­nio­wiec im­po­nuje także suk­ce­sami na are­nie mię­dzy­na­ro­do­wej. Mam na my­śli me­dal z naj­cen­niej­szego kruszcu z dru­żyną do lat 18 na Mistrzostwach Świata w 2008 roku.

 Poza lo­dem

Zacznę od tego, że ro­dzina wła­ści­cieli po­czy­niła ko­lejna in­we­sty­cje pod­no­sząc kom­fort ja­kim po­wi­nien ota­czać się każdy z klu­bów w NHL. Chodzi o nowy na­by­tek, któ­rym dru­żyna bę­dzie po­dró­żo­wać głów­nie na me­cze wy­jaz­dowe. McDonnell Douglas MD-81L bo tak brzmi jego pełna na­zwa już zo­stał ochrzczony mia­nem Red Bird III, czyli na­tu­ral­nym na­stępcą dwóch po­przed­nich mo­deli. Według spe­cy­fi­ka­cji po­mie­ści 115 pa­sa­że­rów, więc do­kład­nie o 24 mniej, niż w przy­padku „Czerwonego Ptaka II”. W kon­tek­ście ka­ta­strofy jaka kil­ka­na­ście dni temu miała miej­sce w Rosji tego typu ruch (od­no­wie­nie floty) wy­daje się nie­zwy­kle prze­my­ślany, choć wieść o tym obie­gła ser­wisy in­for­ma­cyjne znacz­nie wcześniej.

Kolejny wą­tek, który chcę po­ru­szyć to prze­cią­ga­jąca się w cza­sie sprawa bu­dowy no­wej hali. Na po­czątku wrze­śnia świa­tło dzienne uj­rzała in­for­ma­cja o cie­ka­wej umo­wie pod­pi­sa­nej po­mię­dzy ame­ry­kań­ska kor­po­ra­cją Amway oraz jed­nym z pod­mio­tów na­le­żą­cym do ro­dziny Ilitch. Amway to po­cząt­kowo dys­try­bu­tor środ­ków czy­sto­ści a od 1980 roku kor­po­ra­cja, która udo­stęp­nia w swo­jej sieci pro­dukty ta­kich ma­rek jak np. Gillette, Pierre Cardin, IBM, Microsoft, Coca-Cola. Jednak bez wda­wa­nia się w szcze­góły na­pi­szę o tym co jest najważniejsze.

Siedziba firmy mie­ści się w Ada (stan Michigan), co wła­ści­wie tłu­ma­czy wza­jemne za­in­te­re­so­wa­nie. Do tej pory jej logo było tylko wi­doczne na ko­szul­kach tre­nin­go­wych ze­społu. Od te­raz po­siada sta­tus „pre­zen­tu­ją­cego spon­sora” ze­społu z Detroit. Umowa nie jest długa (2 lata) i nie opiewa na ogromną sumę (nie­całe 10 mln do­la­rów), co w ta­kim wy­padku zro­zu­miałe. Chodzi jed­nak o coś zu­peł­nie innego.

Obecna sy­tu­acja eko­no­miczna oraz po­li­tyczna at­mos­fera w mie­ście spra­wia, że ewen­tu­al­nych part­ne­rów do za­in­we­sto­wa­nia przy­naj­mniej 300 mln do­la­rów w nowy obiekt trzeba po­szu­kać gdzie in­dziej. Stąd wła­śnie tego typu próby zdy­wer­sy­fi­ko­wa­nia kosz­tów ja­kie trzeba bę­dzie po­nieść przy bu­do­wie. Wydaje się, że jedno jest pewne. Ewentualnego za­stęp­stwa dla mocno już wy­słu­żo­nej JLA nie sfi­nan­sują wła­dze mia­sta pła­cąc pie­niędzmi z pu­blicz­nej kasy. Mały krok zo­stał wykonany.