Kryzys w Toronto?

Trudno na­pi­sać coś kon­kret­nego po tym co zo­ba­czy­łem kilka go­dzin temu w me­czu Toronto Maple Leafs z Ottawa Senators (2:5). „The Buds” są w kry­zy­sie – i choć wy­niki tego nie po­twier­dzają, bo w ja­kiś spo­sób udaje się ko­lek­cjo­no­wać punkty, gra dru­żyny daje wy­raźne po­wody do zmar­twień. Co gor­sze, wy­daje się to sta­nem, który po­trwa nieco dłużej.

Wszystko za­częło się trzy ty­go­dnie temu w mo­men­cie przypadkowego/celowego zde­rze­nia na­past­nika Montreal Canadiens Briana Gionty z Jamesem Reimerem. Uraz Reimera jest na tyle po­ważny, iż tak na­prawdę trudno okre­ślić kiedy wróci do gry. Jego miej­sce mię­dzy słup­kami za­jął Jonas Gustavsson. I tu za­czyna się pro­blem. Media oraz duża grupa ki­bi­ców zwią­za­nych z Maple Leafs moim zda­niem nie sta­nęły na wy­so­ko­ści za­da­nia. Jonas to za­wod­nik spe­cy­ficzny. Im wię­cej wspar­cia otrzy­muje, tym le­piej gra. Z tego co za­ob­ser­wo­wa­łem, to nie jest typ gra­cza, który pod ostrza­łem kry­tyki wspina się na wy­żyny swo­ich umie­jęt­no­ści i gra jesz­cze le­piej „na złość wszyst­kim”. W Toronto pre­sja jest ogromna. Dodatkową pre­sję wy­two­rzyły w/w śro­do­wi­ska (oczy­wi­ście nie wszy­scy, ale duża więk­szość), i Jonas nam się spa­lił.… Były mo­menty w któ­rych bro­nił wy­śmie­ni­cie, były głu­pie wpadki. Pierwsze zo­stały za­po­mniane, dru­gie wy­ol­brzy­mione – i to jest chyba ko­niec Jonasa w Ontario. Spodziewam się, że jesz­cze w tym se­zo­nie opu­ści Toronto – szkoda. Bardzo żałuję, bo to za­wod­nik który w in­nym klu­bie roz­bły­śnie – a Maple Leafs będą so­bie pluć w brodę. Obym się my­lił. Mam na­dzieje, że Gus do­sta­nie jesz­cze kilka szans. Należą mu się.

Zamiast Gustavssona w bramcę Maple Leafs sta­nął po­wo­łany z AHL Ben Scrivens. Ok wszystko faj­nie, do­sko­nałe wy­stępy w Columbus i St. Louis – prak­tycz­nie ura­to­wał punkty Toronto. Brawo. Słaby mecz z Bostonem, słaby z Florydą. Na ra­zie jest za wcze­śnie, żeby go oce­niać. Natomiast chciał­bym zwró­cić uwagę na inną rzecz – żaden, na­wet naj­lep­szy bram­karz, nie wy­broni wszyst­kiego. Obrona musi w tym po­ma­gać. A de­fen­so­rzy Toronto od mo­mentu kon­tu­zji Reimera grają jak dzieci we mgle. Gra w osła­bie­niu – tra­giczna. Chyba tu jest więk­szy pro­blem, niż mię­dzy słup­kami Maple Leafs.

I te­raz prze­cho­dzimy do sedna sprawy. Potrzeba zmian. Nie wiem, może je­stem zbyt im­pul­sywny, może to za wcze­śnie – ale boje się, że przez brak de­cy­zji stra­cimy ko­lejny se­zon. Trudno okre­ślić mi ja­kie po­winny być to zmiany – Ron Wilson wy­daje się nie do ru­sze­nia, asy­stenci są „nowi”- trudno ich wy­mie­nić po 2–3 mie­sią­cach pracy, zo­stają więc zmiany wśród gra­czy. Jako pierw­szemu na­leży po­dzię­ko­wać za­wod­ni­kowi z nr 11. Philippe Dupuis jest brzydko mó­wiąc „bez­u­ży­teczny” w tym se­zo­nie. W ofen­sy­wie zero, for­chec­king taki so­bie, w osła­bie­niu – jak wi­dać słabo, wzno­wie­nia – w miarę ok (54%). Zawodnik jak naj­bar­dziej do za­stą­pie­nia – kła­nia się Mike Zigomanis.

Moim zda­niem warto zmie­nić także usta­wie­nia po­szcze­gól­nych for­ma­cji. Moja pro­po­zy­cja to w za­sa­dzie kilka ko­sme­tycz­nych zmian, czyli:

- prze­su­nię­cie Matta Frattina do dru­giej for­ma­cji z Grabovskim i Kuleminem. A, i przy oka­zji warto po­wie­dzieć Kuleminowi, że se­zon już się roz­po­czął. Natomiast Grabovski wi­nien przy­jąć za­sadę „kiedy chcę strze­lać po­wi­nie­nem po­da­wać, kiedy chcę po­da­wać po­wi­nie­nem strze­lać” — jak na ra­zie Michaił po­dej­muje wiele złych de­cy­zji na lo­dzie.
– Joey Crabb to fajny fa­cet, za mocny na AHL, za słaby na NHL. Może warto by­łoby ode­słać go do Marlies a w jego miej­sce po­wo­łać za­wod­nika, z któ­rym Burke i Wilson ob­cho­dzą się jak z jaj­kiem, mia­no­wi­cie Nazema Kadri. Panowie, to duży chło­pak, trzeba dać mu tro­chę odpowiedzialności!

Nie wiem czy to po­może, wiem że warto spró­bo­wać. Kontuzjowana trójka (Reimer, Connolly i Armstrong) jesz­cze tro­chę po­sie­dzi na try­bu­nach, a czas leci, punkty ucie­kają. Najgorszy w tym mo­men­cie jest brak ja­kich­kol­wiek działań.

Jest je­den po­zy­tyw me­czu z Senators – wresz­cie do­brze za­grał Luke Schenn. Oby był to do­bry znak na przyszłość.


Kessel najlepszy w październiku

Za nami pierw­szy mie­siąc roz­gry­wek ligi NHL. Tradycyjnie już, przed­sta­wi­ciele ligi wy­róż­nili trójkę za­wod­ni­ków, któ­rzy w mi­nio­nym mie­siącu spi­sy­wali się naj­le­piej i mieli naj­więk­szy wpływ na po­stawę swo­jej dru­żyny. Jako pierw­szy w se­zo­nie 2011/12 ty­tu­łem “za­wod­nika mie­siąca NHL” zo­stał uho­no­ro­wany skrzy­dłowy Toronto Maple Leafs — Phil Kessel.

Kessel w paź­dzier­niku grał zna­ko­mi­cie i po­pro­wa­dził swoją dru­żynę do naj­lep­szego od kilku se­zo­nów wy­niku osią­gnię­tego w pierw­szym mie­siącu roz­gry­wek. Maple Leafs w paź­dzier­niku zdo­byli 15 punk­tów w 11 me­czach, są li­de­rem swo­jej dy­wi­zji i jed­no­cze­śnie zaj­mują dru­gie miej­sce w Konferencji Wschodniej. Kessel na­to­miast prze­wo­dzi ca­łej stawce za­wod­ni­ków w kla­sy­fi­ka­cji na naj­lep­szego strzelca (10 goli) i punk­tu­ją­cego (18 punktów).

Graczem nr 2 w paź­dzier­niku zo­stał wy­brany bram­karz Dallas Stars, Kari Lehtonen. Na jego konto za­pi­sać można 8 wy­gra­nych spo­tkań (naj­wię­cej wśród bram­ka­rzy w li­dze) oraz zna­ko­mite sta­ty­styki: bli­sko 95% je­śli cho­dzi o sku­tecz­ność oraz tylko 1,75 stra­co­nej bramki na mecz. Imponujące. Dallas Stars wy­ko­rzy­stują re­we­la­cyjną dys­po­zy­cję i ko­lek­cjo­nują punkt za punk­tem. Aktualnie mają ich 16 i li­de­rują swo­jej dywizji.

Trzecie miej­sce w tej pre­sti­żo­wej kla­sy­fi­ka­cji rów­nież na­leży do bram­ka­rza. Zajął je Nikolai Khabibulin, re­pre­zen­tu­jący Edmonton Oilers. Rosjanin może po­chwa­lić się jesz­cze lep­szymi sta­ty­sty­kami niż Lehtonen, bo­wiem jego śred­nia stra­co­nych bra­mek na mecz wy­nosi je­dy­nie 1,12 a sku­tecz­ność obron 96%. Być może o niż­szej po­zy­cji Khabibulina w ran­kingu zde­cy­do­wała liczba wy­gra­nych spo­tkań — po­pu­larny “Khabby” ma ich je­dy­nie (albo aż) 5 na swoim kon­cie. Mimo to, jego Edmonton Oilers pro­wa­dzą w swo­jej dy­wi­zji i są na dru­gim miej­scu w Konferencji Zachodniej.


Penguins pokonani, Maple Leafs na czele dywizji!

Kolejny bar­dzo do­bry mecz Toronto Maple Leafs za nami. Tym ra­zem “The Buds” po­ko­nali li­dera Konferencji Wschodniej, Pittsburg Penguins (4:3). Choć za kilka dni skoń­czy się do­piero 1 mie­siąc no­wego se­zonu, my­ślę, że już te­raz można na­zwać Toronto so­lidną dru­żyną. To cie­szy, szcze­gól­nie po kilku ostat­nich, mar­nych se­zo­nach. Ale wróćmy do me­czu z Penguins.

- za­cznę od Jonasa Gustavssona — je­stem pod wra­że­niem siły tego fa­ceta. Po ca­łej fali kry­tyki (nie­za­słu­żo­nej moim zda­niem) jaka na niego spa­dła, on po pro­stu robi swoje. Dziś kilka zna­ko­mi­tych in­ter­wen­cji, i śmiem twier­dzić że gdyby nie on to by­łoby z nami kru­cho. Pierwsza i druga bramka to pre­zenty dla Penguins od obroń­ców, na­to­miast strzał Jewgienija Małkina.…. bez szans. 34 obro­nione strzały, 92% sku­tecz­ność — brawo Jonas. Myślę, że po­wi­nien grać czę­ściej — ciężko zdo­być pew­ność sie­bie grze­jąc ławę.

- Linia “Mac in the USSR” w końcu za­częła funk­cjo­no­wać tak jak się tego od niej ocze­kuje. Mikhail Grabovski “is fly­ing” jak to mó­wią za oce­anem, Clarke MacArthur zdo­bywa gola w dru­gim ko­lej­nym spo­tka­niu, je­dy­nie Nikolai Kulemin nie może się od­blo­ko­wać — a oka­zji ma bar­dzo dużo (szkoda szcze­gól­nie sy­tu­acji pod­czas gry w osła­bie­niu w dru­giej ter­cji, Grabo wy­ło­żył mu pięk­nie krą­żek, a Nikolai nie wy­ko­rzy­stał sy­tu­acji sam na sam)

- Phil Kessel w tym se­zo­nie jest klasą sam w so­bie. Chłopak ma 24 lata, a gra jak 35-letni we­te­ran. Strzela, po­daje, wal­czy w obro­nie — z Phila zro­bił się gracz kom­pletny. 18 punk­tów w 10 me­czach — way to go Phil. Nieco w cie­niu Kessela, zna­ko­mity se­zon roz­grywa Joffrey Lupul — je­żeli tylko zdro­wie do­pi­sze to za­po­wiada się “ca­reer year” dla Joffreya (śred­nia 1 pkt/mecz). Trzecim ele­men­tem tej for­ma­cji to od kilku dni Tim Connolly i trzeba przy­znać że jest mało efek­towny ale bar­dzo efek­tywny. I niech tak pozostanie.

- czwarta for­ma­cja w skła­dzie Mike Brown — David Steckel — Philippe Dupuis jest nie­sa­mo­wita. Forchecking w ich wy­ko­na­niu to klasa sama w so­bie i wczo­raj na­prawdę dali po­pa­lić obroń­com Penguins. Wilson dał im po­grać (ok 15–16 mi­nut każdy) — i moim zda­niem nie za­wiódł się na nich.

- trze­cia li­nia nieco mniej wi­doczna — grali mało (Matt Frattin na­wet nie prze­kro­czył 10 mi­nut na lo­dzie), Lombardi z Bozakiem głów­nie w SH

- Dion Phanuef to bez wąt­pie­nia je­den z 5 naj­lep­szych obroń­ców w li­dze. Amen.

- Carl Gunnarsson jest tak do bólu so­lidny, że za­czy­nam go za to uwiel­biać. Gdybym był tre­ne­rem i miał de­sy­gno­wać na lód swo­ich gra­czy w klu­czo­wym mo­men­cie me­czu, Carl na pewno by się tam znalazł.

- JM Liles swoją po­stawą spra­wia, że na­zwi­sko Kaberle nie boli tak bardzo smile2.gif

- Jack Gardiner i Mike Komisarek na swoim po­zio­mie — młody się wciąż uczy NHL, na­to­miast Mike roz­bija ry­wali po ban­dach i robi wszystko, aby być dla prze­ciw­ni­ków przy­sło­wio­wym “wrzo­dem na du..”. Ok, za­po­mnijmy o tym kontr­ak­cie. Zdarza się. Niech gra jak naj­le­piej po­trafi — zda­rzały się gor­sze umowy w NHL. Trochę mar­twi mała ilość czasu na lo­dzie Luke’a Schenna — coś nie może wejść w sezon.…

Dziś wie­czo­rem mamy na roz­kła­dzie Senators, któ­rzy ostat­nio nie­zwy­kle za­ska­kują.… zo­ba­czymy co po­każą w star­ciu z Maple Leafs. Przed 5 pierw­szymi me­czami — chcia­łem aby Toronto zdo­było w nich 10 punk­tów (zdo­byli 9). W ko­lej­nych pię­ciu me­czach za­kła­da­łem 5 punk­tów (zdo­byli 6). Na ra­zie więc idą zgod­nie z moim pla­nem wink2.gif przed nami me­cze z: Senators, Devils, Blue Jackets, Bruins i Panthers. Plan mi­ni­mum to 6 punktów.