﻿<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>3x20 - hokej to nasza pasja!</title>
	<atom:link href="http://3x20.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://3x20.pl</link>
	<description>Informacje, felietony, ciekawostki, video - czyli hokej na lodzie bez tajemnic.</description>
	<lastBuildDate>Mon, 20 Feb 2012 21:35:08 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
<xhtml:meta xmlns:xhtml="http://www.w3.org/1999/xhtml" name="robots" content="noindex" />
		<item>
		<title>Mecz na Stadionie Olimpijskim w Helsinkach ozdobą Oddset Hockey Games</title>
		<link>http://3x20.pl/2012/02/mecz-na-stadionie-olimpijskim-w-helsinkach-ozdoba-oddset-hockey-games/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=mecz-na-stadionie-olimpijskim-w-helsinkach-ozdoba-oddset-hockey-games</link>
		<comments>http://3x20.pl/2012/02/mecz-na-stadionie-olimpijskim-w-helsinkach-ozdoba-oddset-hockey-games/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 08 Feb 2012 15:49:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Radzicki</dc:creator>
				<category><![CDATA[W Europie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://3x20.pl/?p=4175</guid>
		<description><![CDATA[Trzecia odsłona tegorocznego cyklu EHT odbędzie się w słynnej sztokholmskiej hali Globen, ale jak zwykle jeden mecz będzie przeniesiony i to właśnie on zapowiada się na największe wydarzenie całej imprezy. Już w najbliższy czwartek Finowie podejmą pod otwartym niebem narodową [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" title="Jokerit vs HIFK pod otwartym niebem" src="http://www.leijonat.fi/cache/IMG_01721328530496_thumb_medium450_297.jpg" alt="" width="585" height="370" /></p>
<p>Trzecia odsłona tegorocznego cyklu EHT odbędzie się w słynnej sztokholmskiej hali Globen, ale jak zwykle jeden mecz będzie przeniesiony i to właśnie on zapowiada się na największe wydarzenie całej imprezy. Już w najbliższy czwartek Finowie podejmą pod otwartym niebem narodową ekipę Rosji, a wszystko ma obserwować ponad 30 tys. fanów hokeja na lodzie. Wielkie święto na Stadionie Olimpijskim w Helsinkach ma być okazją do promocji najbliższych mistrzostw świata elity, które zorganizują wspólnie Finowie i Szwedzi.</p>
<p>Próbę generalną tej niecodziennej areny przeprowadzili w ubiegłą sobotę hokeiści dwóch stołecznych ekip -  Jokeritu i HIFK w ramach rozgrywek fińskiej SM-liigi. Organizatorom plany pokrzyżować może jedynie silny mróz. Podczas sobotniej potyczki temperatura dochodziła do ok. –20° C, a w czwartkowe popołudnie ma być poniżej –10° C. Niepokoją się zwłaszcza Rosjanie, którzy nie chcą narażać zdrowia graczy w perspektywie zbliżających się wielkimi krokami play-offów ligi KHL. Fińscy gospodarze liczą jednak, że pogoda okaże się łaskawa i nie trzeba będzie przenosić meczu do Hartwall Areny.</p>
<p>Wzorem poprzednich turniejów przyjrzyjmy się bliżej składowi Finów na szwedzką odsłonę cyklu EHT. Po sprawdzeniu zaplecza przy okazji turnieju w Moskwie do składu drużyny prowadzonej przez Jukkę Jalonena wracają czołowe nazwiska fińskiego hokeja w wydaniu europejskim, choć oczywiście nie wszystkie.</p>
<p>Wielkim wydarzeniem miał być powrót do drużyny narodowej legendarnych mistrzów świata z 1995 roku Samiego Kapanena i Petteriego Nummelina. Obaj weterani w ostatniej chwili zrezygnowali jednak z udziału w turnieju. Z grona innych nieobecnych wymienić należy przede wszystkim młodego Mikaela Granlunda, który niedawno grał na MŚ U20. W dwudziesto trzy osobowej kadrze na najbliższy turnie trzynastu hokeistów wywodzi się z rodzimej SM-liigi, ośmiu gra na co dzień w rosyjskiej KHL, która już tradycyjnie będzie najliczniej reprezentowana, jeśli chodzi o ligi zagraniczne. Fińskiej i szwedzkiej publiczności zaprezentuje się dwunastu aktualnych mistrzów świata z Bratysławy.</p>
<p>Debiut w seniorskiej drużynie narodowej zaliczy zapewne 31-letni bramkarz Ari Ahonen, który w trakcie sezonu z powodzeniem zamienił rodzime rozgrywki na KHL (Metallurg Magnitogorsk). Do kadry wraca wreszcie wielki nieobecny czempionatu na Słowacji Petri Kontiola, który ostatnio miał mnóstwo problemów z kontuzjami. Bardzo solidnie prezentuje się blok obronny, w którym do pięciu doświadczonych mistrzów świata trener Jalonen dokooptował trzech młodszych graczy. Szkoda, że złamany palec wyłączył z turnieju efektownie grającego Samiego Vatanena, ale on jak i inni gracze na pewno dostaną jeszcze szansę walki o miejsce w składzie na domowy czempionat globu.</p>
<p> </p>
<p>Kadra Finów na turniej Oddset Hockey Games 2012 (9 –12 lutego):</p>
<p>Trener: Jukka Jalonen</p>
<p>Bramkarze: Ari Ahonen (Metallurg Magnitogorsk), Niko Hovinen (Pelicans).</p>
<p>Obrońcy: Teemu Eronen, Ossi Vaananen (obaj Jokerit), Topi Jaakola (Lulea), Jonas Jarvinen (Pelicans), Mikko Kousa (HIFK), Lasse Kukkonen (Metallurg Magnitogorsk), Janne Niskala (Atlant Mytiszczi), Pasi Puistola (Severstal Czerepowiec).</p>
<p>Napastnicy: Juhamatti Aaltonen (Metallurg Magnitogorsk), Marko Anttila (TPS), Juha-Pekka Hytonen, Jani Tuppurainen (obaj JYP), Jesse Joensuu (HV71), Leo Komarov (OHK Dynamo Moskwa), Petri Kontiola (Traktor Czelabińsk), Jarno Koskiranta (SaiPa), Janne Lahti (Jokerit), Perttu Lindgren (Lukko), Janne Pesonen (HIFK), Antti Pihlstrom (Salavat Yulayev Ufa), Sakari Salminen (KalPa).</p>
<p> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://3x20.pl/2012/02/mecz-na-stadionie-olimpijskim-w-helsinkach-ozdoba-oddset-hockey-games/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przyszłość Tuomo Ruutu jedną z najciekawszych zagadek przed trade deadline</title>
		<link>http://3x20.pl/2012/02/przyszlosc-tuomo-ruutu-jedna-z-najciekawszych-zagadek-przed-trade-deadline/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=przyszlosc-tuomo-ruutu-jedna-z-najciekawszych-zagadek-przed-trade-deadline</link>
		<comments>http://3x20.pl/2012/02/przyszlosc-tuomo-ruutu-jedna-z-najciekawszych-zagadek-przed-trade-deadline/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 06 Feb 2012 12:17:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Radzicki</dc:creator>
				<category><![CDATA[NHL]]></category>
		<category><![CDATA[Za Oceanem]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://3x20.pl/?p=4170</guid>
		<description><![CDATA[Coraz mniej czasu dzieli nas od daty 27 lutego, czyli dnia w którym zamyka się transferowe okienko w bieżącym sezonie NHL. Okres poprzedzający bezpośrednio datę trade deadline to z zasady czas ekscytujący dla kibiców. To właśnie wtedy obserwujemy wzmożoną aktywność [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><img class="alignnone" title="Tuomo Ruutu 1" src="http://www4.pictures.zimbio.com/gi/Tuomo+Ruutu+Carolina+Hurricanes+v+Pittsburgh+7G9OP5fMDAOl.jpg" alt="" width="595" height="456" /></p>
<p style="text-align: justify;">Coraz mniej czasu dzieli nas od daty 27 lutego, czyli dnia w którym zamyka się transferowe okienko w bieżącym sezonie NHL. Okres poprzedzający bezpośrednio datę trade deadline to z zasady czas ekscytujący dla kibiców. To właśnie wtedy obserwujemy wzmożoną aktywność transferową swoich ulubionych ekip. Jedni robią wszystko by wzmocnić się przed decydującymi spotkaniami sezonu zasadniczego i wyczerpującą walką w play-off, inni, nie mając już szans na awans skrzętnie gromadzą wybory w drafcie czy obiecujących młodych zawodników.</p>
<p style="text-align: justify;">Jednak czy rzeczywiście doczekamy się większych emocji i transferów z udziałem dużych nazwisk czy raczej wzorem ubiegłego roku czeka nas nuda i kilka marginalnych ruchów? Póki co bliżej do tej drugiej opcji, bo jak powiedział jeden z GM-ów nie za bardzo widać chętnych do sprzedaży i tak naprawdę poza nielicznymi wyjątkami (Blue Jackets) każdy łudzi się, że czołowa ósemka nie jest jeszcze stracona. Oczywiście za trzy tygodnie obrót spraw może się zmienić i tych skłonnych do handlu powinno być więcej, w każdym razie na to liczą kandydaci do czołowych miejsc i ich kibice.</p>
<p style="text-align: justify;">Jedną z ekip, która raczej wystąpi w roli sprzedającego jest Carolina Hurricanes, a w jej składzie m.in. fiński napastnik Tuomo Ruutu, jeden z potencjalnych łakomych kąsków lutowego okresu transferowego. Ekipa z siedzibą w Raleigh, choć ostatnio spisuje się nieco lepiej nadal okupuje jedno z ostatnich miejsc Konferencji Wschodniej i ma ponad dziesięciopunktową stratę do ósmej pozycji. Wielce doświadczony generalny menadżer „Huraganów” Jim Rutherford ma już za sobą kilka decyzji. Nową czteroletnią umowę wartą 16 mln dolarów parafował olimpijczyk z Vancouver i jeden z liderów bloku defensywnego Tim Gleason. Za skromny zwrot do New Jersey Devils oddany został rozczarowujący Ukrainiec Alexei Ponikarovsky, a już wcześniej z Raleigh pożegnał się Tomas Kaberle – całkowita pomyłka Rutherforda z lipcowego okresu podpisywania wolnych zawodników.</p>
<p style="text-align: justify;">Jednego z seniorów wśród GM-ów NHL z pewnością czeka jednak pracowity luty. Tacy gracze jak Jaroslav Spacek, Bryan Allen czy Tuomo Ruutu w lipcu staną się wolnymi agentami (UFA) a to oznacza, że jeśli nie ma się zamiaru zaoferować im nowych umów nadarza się ostatnia okazja, by dostać za nich całkiem niezły zwrot. Szczególnie dużą wartość powinien mieć 28-letni Fin, którym chciałbym się zająć trochę bliżej. Aktualny mistrz świata z Bratysławy znajduje się w ostatnim roku trzyletniej umowy gwarantującej mu 4.4 mln dolarów za bieżący sezon (cap hit 3.8 mln). W 54 spotkaniach kampanii 11/12 strzelił 16 goli i zanotował 27 punktów i choć rekordu punktowego kariery (54) raczej nie pobije to jest na dobrej drodze do zbliżenia się do swojego najlepszego dorobku strzeleckiego (26 goli w sezonie 08/09). Poza przyzwoitymi umiejętnościami ofensywnymi Ruutu gwarantuje też twardą, często bezpardonową walkę na bandach, nie unikanie ostrych starć i wszechstronność, jako że może grać zarówno na skrzydle jak i na środku ataku. Wśród wad wymienia się jego małe doświadczenie w play-off (16 spotkań w karierze, wszystkie w sezonie 08/09; 1G + 3A), ale wydaje się, że Fin to i tak jeden z najbardziej łakomych kąsków zbliżającego się trade deadline.</p>
<p style="text-align: justify;"><img class="alignnone" title="Tuomo Ruutu 2" src="http://www1.pictures.zimbio.com/gi/Tuomo+Ruutu+Philadelphia+Flyers+v+Carolina+yXxGffo2HeAl.jpg" alt="" width="594" height="444" /></p>
<p style="text-align: justify;">Tuomo może oczywiście pójść w ślady Gleasona i podpisać nową umowę z dotychczasowym pracodawcą już teraz lub też po zakończeniu sezonu. Problemem dla Rutherforda mogą być jednak oczekiwania finansowe Ruutu, który wchodzi w decydujący moment kariery i wydaje się, że jego kolejny kontrakt będzie umową jego życia. Plotki mówią, że Fin będzie oczekiwał około 5 mln za sezon gry, a Hurricanes jako ekipa z ograniczonym budżetem niekoniecznie będzie mogła sobie pozwolić na taki wydatek. Może więc lepiej sprzedać Ruutu, zwłaszcza, że po świetnych meczach w Bostonie i ostatnim przeciw LA jego wartość jest naprawdę wysoka. Doświadczony Rutherford na pewno nie zacznie negocjacji niżej niż wybór w pierwszej rundzie nadchodzącego draftu + przyzwoity prospekt, ale może z czasem obniży trochę oczekiwania, zwłaszcza jeśli będzie czuł, że nie da rady zatrzymać zawodnika na dłużej, no bo chętnych na jego usługi na pewno nie zabraknie.</p>
<p style="text-align: justify;">Czy przed 27 lutym zobaczymy transfer z udziałem fińskiego zawodnika? Dużo będzie zależeć od niego samego. Jeśli uzna, że Carolina Hurricanes to najlepsze miejsce na dalsze kontynuowanie kariery być może obniży trochę swoje wymagania finansowe i pozostanie w Raleigh, co pewnie pozwoli mu też na wzięcie udziału w najbliższych MŚ, których gospodarzem będzie Finlandia. Na ten moment bardziej prawdopodobne wydaje mi się jednak odejście do jednego z „contenderów”, walka o Puchar, a w lipcu poszukiwanie umowy życia na rynku wolnych zawodników. Opcji dla takiego gracza jak Ruutu w najbliższym czasie brakować raczej nie będzie i to jak potoczy się jego dalsza kariera stanowi dla mnie jedną z najciekawszych zagadek najbliższych tygodni, a później może i także miesięcy.</p>
<p style="text-align: justify;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://3x20.pl/2012/02/przyszlosc-tuomo-ruutu-jedna-z-najciekawszych-zagadek-przed-trade-deadline/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Święto hokeja w Filadelfii</title>
		<link>http://3x20.pl/2012/01/swieto-hokeja-w-filadelfii/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=swieto-hokeja-w-filadelfii</link>
		<comments>http://3x20.pl/2012/01/swieto-hokeja-w-filadelfii/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Jan 2012 07:51:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Wojciech Świerkot</dc:creator>
				<category><![CDATA[NHL]]></category>
		<category><![CDATA[Za Oceanem]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://3x20.pl/?p=4155</guid>
		<description><![CDATA[W piękny, wietrzny, poniedziałkowy wieczór, liga NHL miała swoje prawdziwe święto — Winter Classic 2012. Mina czeskiej legendy, Jaromira Jagra, w trakcie odgrywania hymnów mówiła wszystko — Winter Classic to po prostu super sprawa i wielkie przeżycie dla zawodników, czego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W piękny, wietrzny, poniedziałkowy wieczór, liga NHL miała swoje prawdziwe święto — Winter Classic 2012. Mina czeskiej legendy, Jaromira Jagra, w trakcie odgrywania hymnów mówiła wszystko — Winter Classic to po prostu super sprawa i wielkie przeżycie dla zawodników, czego zresztą nie ukrywali w przedmeczowych wywiadach. Klasyczne koszulki, klasyczny ubiór sztabów szkoleniowych, niesamowita oprawa — trzeba przyznać, że Amerykanie są mistrzami w tego typu wydarzeniach.</p>
<p><img class="alignnone" src="http://www.sportsnet.ca/gallery/2012/01/02/winter_classic_2_640.jpg" alt="" width="576" height="382" /></p>
<p>Spotkanie rozpoczęło się od wzajemnego badania sił obu drużyn, lecz wraz z upływem pierwszej tercji tempo meczu przybierało na sile. Już w 5 minucie, po fantastycznej asyście Scotta Hartnella, w sytuacji sam na sam z Henrikiem Lundqvistem znalazł się Claude Giroux, jednakże szwedzki bramkarz fantastycznie obronił prawym parkanem jego strzał. Minutę później w doskonałej sytuacji znalazł się Marian Gaborik — słowacki napastnik minimalnie przestrzelił. Świetną asystą w tej sytuacji popisał się siedzący (!) na lodzie Artiom Anisimow. W 13 minucie meczu kombinację podań zawodników Flyers zakończył atomowym strzałem Kimmo Timmonen — górą ponownie był Lundqvist łapiąc krążek do raka. Ataki Filadelfii nie ustawały, a “Król Henryk” zwijał się jak w ukropie. Na 3 minuty przed końcem pierwszej odsłony raz jeszcze uchronił swój zespół przed stratą gola broniąc strzał Jaromira Jagra w sytuacji sam na sam. Rangers nie chcieli być dłużni i także szukali swojej szansy na otworzenie wyniku spotkania. Tuż po sytuacji Jagra, znów dał znać o sobie duet Anisimow — Gaborik. Tym razem podawał Słowak, a strzelał Rosjanin — bez efektu. Pierwsza tercja zakończyła się więc wynikiem bezbramkowym, ale postawa obu drużyn dawała nadzieję na znakomite widowisko w następnych 40 minutach.</p>
<p><img class="alignnone" src="http://www.sportsnet.ca/gallery/2012/01/02/winter_classic_3_640.jpg" alt="" width="576" height="382" /></p>
<p>Z hucznych zapowiedzi wyszło niewiele, bowiem drużyny wyraźnie spuściły z tonu na początku drugiej odsłony meczu. O ile Flyers jeszcze próbowali wykreować jakieś sytuacje pod bramką Lundqvista, to Rangers zupełnie “odpuścili” ofensywę i skoncentrowali się na neutralizowaniu poczynań rywali. Wszystko zmieniło wznowienie w 32 minucie i 26 sekundzie. Dwudziestoletni Brayden Schenn wygrał bulik w tercji Rangers, wycofał krążek do Matta Carle, który zdecydował się na strzał w kierunku bramki rywali. Lundqvist odbił krążek przed siebie (błąd!), dopadł do niego Schenn i wpakował go do pustej bramki, zdobywając swojego pierwszego gola w lidze NHL. Nie ma co, lepszego momentu nie mógł sobie wybrać — blisko 47 tysięcy osób na trybunach, miliony przed telewizorami na całym świecie. Szacunek. Dwie minuty później błąd Ryana McDonagh w tercji Flyers okazał się bardzo kosztowny dla drużyny z Nowego Jorku. Krążek przechwycił Maxime Talbot i popędził z nim w kierunku bramki Rangers, a następnie znakomitym podaniem obsłużył Claude’a Giroux. Ten zrehabilitował się za niepowodzenie w pierwszej tercji i tym razem pewnie pokonał Lundqvista. Dostać szybkie dwie bramki — to nie jest dobry scenariusz dla żadnej drużyny. Sztuką jest szybko się podnieść po tym knock-downie. Rangers zrobili to w sposób perfekcyjny. Trzydzieści sekund po bramce Giroux zamieszanie w tercji neutralnej wykorzystał Mike Rupp, wjechał do tercji Flyers i mocnym strzałem z nadgarstka pokonał Siergieja Bobrowskiego. Świętując gola Rupp dopuścił się małej prowokacji, kopiując “cieszynkę” Jaromira Jagra (salut!). Po dwóch tercjach na tablicy widniał wynik 2–1 dla Flyers, a nad Citizens Bank Park pojawiły się pierwsze płatki śniegu, jeszcze poprawiając i tak fantastyczną scenerię tego widowiska.</p>
<p>Piękno hokeja to zasługa m.in. jego nieprzewidywalności. Gdy Flyers prowadzili 2–0, kto mógł spodziewać się, że 10 minut czasu gry później będą przegrywać 2–3? W trzeciej minucie III tercji Mike Rupp po raz kolejny błysnął znakomitą formą i po raz drugi pokonał Bobrowskiego (błąd bramkarza Flyers, puścił strzał przy “krótkim” słupku”) wykańczając kontrę Rangers. Natomiast 150 sekund później Brad Richards dobił strzał Brandona Dubinsky’ego i dał Rangers prowadzenie. To był stanowczo za dużo dla trenera Flyers Petera Laviolette, który szybko zdecydował się na czas dla swojej drużyny. Niestety, dla fanów Flyers, efektów tego pociągnięcia nie było. Rangers kontrolowali spotkanie i wydawało się, że nic nie będzie w stanie im zaszkodzić. Na 90 sekund przed końcem meczu Laviolette zdecydował się na manewr ze zdjęciem bramkarza. O mały włos, a jego posunięcie przyniosłoby efekty. W zamieszaniu pod bramką Lundqvista, Ryan McDonagh przykrył krążek rękawicą w polu bramkowym, a zgodnie z przepisami takie przewinienie to automatyczny rzut karny dla drużyny przeciwnej. Na 20 sekund przed końcem oko w oko z Lundqvistem stanął Daniel Briere, lecz nie wykorzystał swojej szansy. Lundqvist popisał się bardzo dobrą interwencją i to właśnie on, obok Mike’a Ruppa był najjaśniejszą postacią tego meczu. Po znakomitym spotkaniu, New York Rangers pokonali Philadelphia Flyers 3:2. To byo prawdziwe święto hokeja w Filadelfii.</p>
<p><img class="alignnone" src="http://www.sportsnet.ca/gallery/2012/01/02/winter_classic_10_640.jpg" alt="" width="576" height="382" /></p>
<p><strong>CIEKAWOSTKI:</strong></p>
<p>- Jaromir Jagr w trakcie pierwszej tercji doznał kontuzji i praktycznie nie pojawił się na lodzie w II i III tercji</p>
<p>- Po raz pierwszy w tym sezonie na lodzie pojawił się Marc Staal — podobnie jak jego brat Jordan, który również rok temu rozpoczął sezon od Winter Classic</p>
<p>- spotkanie obejrzało 46,967 widzów</p>
<p><iframe src="http://www.youtube.com/embed/DY7q6CozbtY" frameborder="0" width="560" height="315"></iframe></p>
<p><strong>wszystkie fotografie użyte w tym tekście należą do: AP Photo/Matt Slocum</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://3x20.pl/2012/01/swieto-hokeja-w-filadelfii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Podsumowanie fazy grupowej mistrzostw świata do lat 20 w Kanadzie</title>
		<link>http://3x20.pl/2012/01/podsumowanie-fazy-grupowej-mistrzostw-swiata-do-lat-20-w-kanadzie/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=podsumowanie-fazy-grupowej-mistrzostw-swiata-do-lat-20-w-kanadzie</link>
		<comments>http://3x20.pl/2012/01/podsumowanie-fazy-grupowej-mistrzostw-swiata-do-lat-20-w-kanadzie/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Jan 2012 20:44:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Radzicki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://3x20.pl/?p=4151</guid>
		<description><![CDATA[Tegoroczne mistrzostwa świata juniorów w kanadyjskiej prowincji Alberta powoli wkraczają w decydującą fazę. Najważniejsze dopiero przed nami, ale jako, że mamy już pierwszych prawdziwych bohaterów i pierwszych prawdziwych przegranych nadszedł czas na podsumowanie tego wszystkiego, co wydarzyło się w fazie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" title="Friberg celebruje zwycięstwo nad Szwajcarią" src="http://www.edmontonjournal.com/sports/5921019.bin?size=620x400s" alt="" width="614" height="400" /></p>
<p>Tegoroczne mistrzostwa świata juniorów w kanadyjskiej prowincji Alberta powoli wkraczają w decydującą fazę. Najważniejsze dopiero przed nami, ale jako, że mamy już pierwszych prawdziwych bohaterów i pierwszych prawdziwych przegranych nadszedł czas na podsumowanie tego wszystkiego, co wydarzyło się w fazie grupowej.</p>
<p> </p>
<p> </p>
<p>Grupa A (Calgary)</p>
<p>Rywalizację w Scotiabank Saddledome na swoją korzyść rozstrzygnęła reprezentacja Szwecji, która w decydującym o awansie do półfinału bez konieczności rozgrywania dodatkowego spotkania starciu pokonała po dogrywce Rosję, choć przegrywała już 0:3. Reprezentacja „Trzech Koron” całe straty odrobiła w ostatnich dwudziestu minutach, a autorem trafienia doprowadzającego do remisu na zaledwie 40 sekund przed końcową syreną  został Max Friberg. Podopieczni Rogera Ronnberga poszli za ciosem i w dogrywce decydującą bramkę dołożył Joakim Nordstrom. Szwedzi w całym spotkaniu oddali aż 55 strzałów na bramkę Andreia Vasilevskiego. Wcześniej zdołali wygrać także pozostałe trzy spotkania, choć do pokonania Szwajcarów potrzebna była seria rzutów karnych, którą rozstrzygnął Friberg. Prospekt Anaheim Ducks (5 runda draftu 2011) wyrasta na bohatera swojej ekipy. Jak dotąd trafiał w każdym spotkaniu i po fazie grupowej ma w dorobku aż 7 bramek. Szkoda tylko, że ci sami kibice kanadyjscy, którzy wiwatowali po decydującym trafieniu Nordstroma wcześniej wybuczali tego samego Friberga, gdy ten po kończącym mecz z Helwetami karnym zaprezentował efektowną radość w stylu Dave’a „Tigera” Williamsa, który na początku lat 80 występował w barwach Vancouver Canucks. Ten młody chłopak nie zasłużył na coś takiego. Co do broniących mistrzowskiego tytułu Rosjan to nie stracili oni rzecz jasna szans na złote medale, ale droga po nie stała się po porażce ze Szwecją dłuższa i trudniejsza. Na pocieszenie kibiców „Sbornej” wydaje się, że ta ekipa, poza meczem ze słabą Łotwą, nie pokazała jeszcze pełni swoich możliwości ofensywnych, a do tego kunsztem zdążył już błysnąć bramkarz Vasilevski. Co ciekawe z czternastu bramek, jakie Rosja zaaplikowała Łotyszom aż przy dziewięciu maczał palce kapitan Evgeni Kuznetsov (3G+6A), co dało mu drugą pozycję w historii, jeśli chodzi o liczbę punktów zdobytych przez jednego gracza w pojedynczym meczu mistrzostw świata do lat 20. Rekord jest zaledwie o „oczko” lepszy i od 1993 roku należy do słynnego Petera Forsberg, który nie miał wtedy litości dla młodych Japończyków. Typowany na numer 1 najbliższego draftu do NHL Nail Yakupov na razie skupia się na obsługiwaniu kolegów podaniami i po fazie grupowej ma pięć asyst w czterech spotkaniach. Ogromne pretensje mogą mieć do siebie młodzi Szwajcarzy, w decydującym o awansie do czołowej szóstki imprezy meczu ze Słowacją prowadzili już 4:2, ale nasi południowi sąsiedzi wbili im cztery gole w niecałe pięć minut finałowej trzeciej tercji i odesłali ich do grupy, która zawalczy o utrzymanie. Szwajcarów nie tłumaczy raczej nieobecność kontuzjowanego w meczu ze Szwecją lidera drużyny Svena Bartschi’ego z Portland Winterhawks. Bohaterem Słowaków został autor hat-tricka Matus Chovan. „To wielkie zwycięstwo dla naszego małego kraju” cieszył się trener Ernest Bokros. Słowacy po raz pierwszy od 2009 roku nie będą musieli walczyć o utrzymanie w elicie. Plan na ten turniej został już wykonany, ale dlaczego nie pokusić się o jeszcze więcej? Bez zwycięstwa pozostają Łotysze, którzy choć polegli sromotnie z Rosją postawili się Szwajcarom (3:5), co pozwala im z optymizmem przystępować do walki o utrzymanie.</p>
<p> </p>
<p> </p>
<p>Grupa B (Edmonton)</p>
<p>W Rexall Place suwerennie, od zwycięstwa do zwycięstwa, kroczyli gospodarze turnieju. Młodzi Kanadyjczycy rozbili m.in. na inaugurację Finów, zwyciężając aż 8:1. Najsmutniejszą wiadomością dla miejscowych kibiców była z pewnością starta Devante Smitha – Pelly’ego. Twardy jak skała skrzydłowy, wypożyczony z Anaheim Ducks specjalnie na ten turniej, doznał złamania już w pierwszym meczu turnieju, kiedy to blokował strzał jednego z Finów. Zamiast walki o medale, a potem powrotu do NHL czeka go teraz co najmniej 4 tygodnie przerwy od hokeja. Póki co jego strata nie była odczuwalna, ale to się może zmienić w meczach z najsilniejszymi. Prawdziwego testu pod presją nie zaznała też jeszcze kanadyjska obrona i bramkarz Mark Visentin. Póki co największą gwiazdą Kanady jest Mark Stone. Skrzydłowy Brandon Wheat Kings został wybrany dopiero w szóstej rundzie draftu 2010, ale w bieżącej kampanii przewodzi całej WHL pod względem zdobytych punktów. Na razie potwierdza swoją klasę także na turnieju w Albercie, na którym zgromadził jak dotąd 7 goli i 2 asysty i jest współliderem imprezy pod względem bramek i punktów. Dwa oblicza w meczach fazy grupowej pokazali Finowie. Po sromotnej klęsce w pierwszym meczu, w którym to młoda obrona „Suomi” wyglądała na zupełnie zagubioną, a ponadto po potężnym ataku Boone Jennera straciła swój filar w postaci Olli Maatty (opuścił lód z objawami wstrząśnienia mózgu) przyszły trzy zwycięskie potyczki i otwierająca bardzo ciekawe perspektywy druga pozycja w grupie. Po meczu z Kanadą wielu niezrozumiało decyzji Raimo Helminena, który przez cały mecz trzymał w bramce Chrisa Gibsona, gotując mu traumę w postaci ośmiu straconych bramek. Jak się jednak okazało coach Finów wiedział co robi, nieskalany wysoką porażką Sami Aittokallio okazał się kluczową postacią w arcyważnych spotkaniach: z Amerykanami, których ostatecznie złamały dwa gole Joela Armii z trzeciej tercji oraz z Czechami, które fiński bramkarz zakończył bez straty bramki. Drugi ze snajperów ekipy „Suomi” Teemu Pulkkinen pokazał co potrafi w trzeciej tercji spotkania z Danią (10:1), w której ustrzelił aż cztery gole, czym wyrównał osiągnięcie reprezentanta Czechosłowacji Jana Vodily z 1979 roku. Powody do radości mają i juniorzy z Czech z niesamowitym bramkarzem Peterem Mrazkiem na czele. Mrazek noszący rzadki dla bramkarzy numer 2 na plecach turniej zaczął od czystego konta przeciwko Danii, potem pozwolił się pokonać tylko pięć razy Kanadyjczykom, broniąc kolegów od co najmniej kolejnych pięciu goli, by wreszcie ukraść cały show Amerykanom, broniąc wśród wiwatującej kanadyjskiej publiczności 52 z 54 strzałów, czym skazał ich na walkę o utrzymanie. Oczywiście na słowa uznania zasługują także jego koledzy, w tym Tomas Filippi, Tomas Hertl i Petr Holik, którzy postarali się by brak Martina Frka nie był za bardzo odczuwalny. W meczu o drugie miejsce w grupie nie udało się co prawda powstrzymać Finów (0:4), ale Czesi i tak mogą być z siebie zadowoleni, bo po raz pierwszy od trzech lat unikną nerwowej walki o utrzymanie. Tylko wstyd i nieznośna gorycz porażki pozostaje ekipie USA. Młodzi Amerykanie zawiedli na całej linii i przegrywając z Finami i Czechami skazali się na zawstydzający obowiązek gry o utrzymanie. Oczywiście nie ma mowy żeby spadli, ale nawet prawdopodobne trzy wysokie wygrane w tych meczach nic nie zmienią, jeśli chodzi o ich ocenę w tym turnieju. Kiedy inni faworyci dopiero gotują się do najważniejszych meczów dla nich cała zabawa już się właściwie skończyła. Na całej linii zawiodła obrona z Derekiem Forbortem i Jarredem Tinordim na czele. Na ich tle na ciepłe słowo zasłużył młody Jacob Trouba, który potwierdził swoje aspiracje do pierwszej dziesiątki najbliższego draftu. Atutem tej ekipy miał być wielce doświadczony w tej kategorii wiekowej bramkarz Jack Campbell, ale i on zagrał poniżej swoich możliwości. Jeśli do tego dodamy niemoc strzelecką w najważniejszych momentach meczów z Czechami i Finami oraz nieumiejętność wykorzystania gier w liczebnej przewadze to nie można powiedzieć, że Amerykanie nie zasłużyli na to, co ich spotkało. Na samym dnie zgodnie z oczekiwaniami młodzi Duńczycy, którzy zanotowali cztery porażki, tracąc aż 38 goli. Trzy dwu cyfrowe porażki pokazują jak wiele jeszcze pracy przed tą ekipą, która odstawała od pozostałej czwórki, ale jednak zdobyła pokaźny bagaż doświadczeń i na razie cieszy się drobnymi rzeczami w postaci 6 bramek strzelonych przeciwnikom z najwyższej półki. „To było niesamowite doświadczenie zdobyć bramkę przed tak liczną publicznością, coś podobnego do pięknego snu” mówił o swoim trafieniu na 1:7 w meczu z Kanadą duński napastnik Nicolai Meyer. Dla jego zespołu, podobnie jak dla Łotwy najważniejsza walka związana z pozostaniem w elicie tak naprawdę dopiero się rozpoczyna.</p>
<p> </p>
<p> </p>
<p>Co dalej?</p>
<p>Walka o medale, a także ta o zachowanie statusu ekipy z elity zostanie wznowiona 2 stycznia. Tego dnia odbędą się dwa ćwierćfinały, w których to Finlandia zagra ze Słowacją a Rosja z Czechami. Faworytów łatwo wskazać, ale ekipy zza naszej południowej granicy mogą zagrać na luzie i nie można im odbierać, choć odrobiny szans. Zwycięzcy zmierzą się odpowiednio ze Szwecją i Kanadą już w najlepszej czwórce. W czterozespołowej grupie walczącej o utrzymanie kluczowe będzie zapewne zaplanowane na 4 stycznia starcie Danii z Łotwą, zwycięzca powinien pozostać wśród dziesięciu najlepszych ekip U20 na kolejny rok.</p>
<p> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://3x20.pl/2012/01/podsumowanie-fazy-grupowej-mistrzostw-swiata-do-lat-20-w-kanadzie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przed mistrzostwami świata do lat 20 w Kanadzie — część trzecia</title>
		<link>http://3x20.pl/2011/12/przed-mistrzostwami-swiata-do-lat-20-w-kanadzie-czesc-trzecia/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=przed-mistrzostwami-swiata-do-lat-20-w-kanadzie-czesc-trzecia</link>
		<comments>http://3x20.pl/2011/12/przed-mistrzostwami-swiata-do-lat-20-w-kanadzie-czesc-trzecia/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 23 Dec 2011 18:46:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Radzicki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://3x20.pl/?p=4139</guid>
		<description><![CDATA[Zapraszam do lektury ostatniej części zapowiedzi zbliżających się mistrzostw świata do lat 20. Dzisiaj przyjrzymy się ekipom z grupy B, która swoje mecze rozgrywać będzie w Rexall Place w Edmonton. Potęga tej kategorii wiekowej Kanada po srebrnym medalu sprzed roku [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" title="Młodzi Kanadyjczycy po przegranym finale w Buffalo" src="http://www.cbc.ca/gfx/images/sports/photos/2011/01/06/canada-players-silver-cp-110106.jpg" alt="" width="592" height="334" /></p>
<p>Zapraszam do lektury ostatniej części zapowiedzi zbliżających się mistrzostw świata do lat 20. Dzisiaj przyjrzymy się ekipom z grupy B, która swoje mecze rozgrywać będzie w Rexall Place w Edmonton. Potęga tej kategorii wiekowej Kanada po srebrnym medalu sprzed roku u siebie będzie zainteresowana tylko i wyłącznie złotem, po dwóch bardzo udanych turniejach nie mniejsze apetyty mają Amerykanie, do tego jeszcze zawsze groźni Finowie, Czesi i wracająca po czterech latach gry poza elitą Dania.</p>
<p> </p>
<p> </p>
<p>Czechy</p>
<p>Czeski hokej to ciągle uznana marka, ale kryzys jest doskonale widoczny kiedy spogląda się na dokonania reprezentacji U20 na przestrzeni ostatnich lat. W najlepszej czwórce nasi południowi sąsiedzi nie pojawiają się od 2005 roku i tylko z rozrzewnieniem mogą wspominać dwa złote medale z rzędu z lat 2000 – 2001, kiedy swoje wielkie kariery rozpoczynali tacy gracze jak: Tomas Plekanec, Martin Erat czy Radim Vrbata. Ostatnie dwa turnieje przyniosły Czechom zaledwie siódmą pozycję. Do tegorocznej imprezy Czesi podchodzą z umiarkowanym optymizmem, w ich składzie będzie pięciu zawodników z zeszłorocznej ekipy, jak również kilku dobrze zapowiadających się prospektów dostępnych w drafcie 2012. Pierwszym wyborem trenera Miroslava Prerosta jeśli chodzi o obsadę bramki powinien być Petr Mrazek (141 numer draftu 2010, Detroit Red Wings), który z powodzeniem występuje na lodowiskach OHL. W obronie najważniejszą postacią powinien być David Musil (31 numer draftu 2011, Edmonton Oilers), który rozgrywa już trzeci sezon w barwach Vancouver Giants (WHL). Wiele do powiedzenia będzie miał też na pewno 19-letni Bohumil Jank, wprawdzie dotąd nie znalazł on uznania wśród ekip NHL, ale za to od początku sezonu zdobywa bezcenne doświadczenie w barwach HC Lev Poprad, ekipy rywalizującej na co dzień w najmocniejszej w Europie lidze KHL. Jeśli chodzi o siłę ataku to ta poniosła wielką stratę wraz z absencją Martina Frka. 18-letni napastnik Halifax Mooseheads (QMJHL) został sklasyfikowany na drugiej pozycji wśród graczy tej ligi, jacy będą dostępni w drafcie 2012. Błyskotliwy skrzydłowy nadal boryka się z problemami zdrowotnymi po wstrząśnieniu mózgu. Wrócił już co prawda do gry, ale sam uznał, że nie jest w stanie dać z siebie 100% i z udziału w turnieju zrezygnował. Jak wielka to strata dla reprezentacji naszych południowych sąsiadów pokazują jego statystyki z ostatniej kampanii. Frk miał 22 gole i 50 punktów w 62 meczach swojego debiutanckiego sezonu w QMJHL, a na ostatnim turnieju do lat 20 w Buffalo rywalizując ze starszymi do siebie zawodnikami miał sześć punktów w sześciu meczach. Na środku drugiej formacji należy się spodziewać Tomasa Hertla ze stołecznej Slavii, najwyżej klasyfikowanego prospekta wśród czeskich graczy występujących w ojczyźnie. W nowym sezonie OHL świetnie poczyna sobie 17-letni Radek Faksa z Kitchener Rangers, który znalazł się na czwartej pozycji wśród prospektów z tej ligi. Mocnymi punktami ekipy powinni być także trzej napastnicy mający już doświadczenie z zeszłorocznej imprezy w Buffalo tj. Jakub Culek (76 numer draftu 2010, Ottawa Senators), Petr Straka (55 numer 2010, Columbus Blue Jackets) i niedraftowany dotąd Petr Holik. Drugim przedstawicielem KHL-owych „Lwów” z Popradu jest napastnik Jiri Sekac, szerszej publiczności zaprezentuje się też Dmitrij Jaskin, wybrany z dosyć wysokim 41 numerem ostatniego draftu przez St. Louis Blues. Czesi to dosyć nieobliczalna ekipa, z dość ciekawym składem, ale chyba raczej nie aż tak silnym by pokusić się o czołową czwórkę imprezy.</p>
<p> </p>
<p> </p>
<p>Dania</p>
<p>Duńska ekipa do lat 20 powraca do grona dziesięciu najlepszych zespołów świata po czteroletniej przerwie. W swoim debiucie w 2008 roku młodzi hokeiści z tego kraju zajęli ostatnią pozycję i nie odnosząc ani jednego zwycięstwa z hukiem spadli stopień niżej. Wrota do elity po raz drugi w historii udało się sforsować rok temu, kiedy to na turnieju w słoweńskim Bledzie „Wikingowie” minimalnie wyprzedzili gospodarzy imprezy. W Kanadzie młodych Duńczyków czeka bardzo trudne zadanie, ale poza nauką celem będzie też na pewno poprawa osiągnięć z 2008 roku, tym bardziej, że reprezentacja prowadzona przez Todda Bjorkstranda ma swoje atuty. Niestety nie jest to raczej obsada bramki. Z najpewniejszego, typowanego na „jedynkę” Sebastiana Feuka jakiś czas temu zrezygnowała młodzieżowa ekipa szwedzkiej Timry, a inni goalkeeperzy wyższego poziomu nie gwarantują. Formację obronną, od której bardzo wiele będzie zależeć tworzą gracze w miarę regularnie występujący w najwyższej klasie rozgrywkowej w kraju, ale brakuje w niej kogoś kto zdecydowanie by się wyróżniał. Jeśli chodzi o reprezentację Danii na ten turniej to śmiało możemy powiedzieć, że im bardziej do przodu tym więcej mocnych kart. Takiej formacji ataku naprawdę nie trzeba się wstydzić, a przecież gdyby nie kontuzje mogło być jeszcze lepiej. Ofensywę trenera Bjorkstranda rozświetla przede wszystkim gwiazda kapitalnie rozwijającego się za Oceanem Nicklasa Jensena. Obdarzony znakomitymi warunkami fizycznymi skrzydłowy Oshawa Generals (wybrany z numerem 29 przez Canucks w drafcie 2011) w nowej kampanii bez problemów powinien poprawić swoje osiągnięcia ofensywne z ostatniego sezonu OHL (29 goli i 58 pkt). Jensen ma wszystko by stać się kolejnym duńskim graczem w NHL, warto też dodać, że już w ostatnim okresie przedsezonowym dostawał sporą ilość gier od trenera ekipy z Vancouver i z pewnością będzie liderem tej reprezentacji. Dania U20 to jednak nie tylko Jensen. Warto będzie zwrócić uwagę choćby na Thomasa Spellinga, który strzela jak na zawołanie w najwyższej klasie rozgrywkowej w Danii i w pierwszym notowaniu znalazł się na najwyższej pozycji wśród duńskich prospektów na draft 2012. W kadrze jest też trzeci na tej liście Nicki Kisum i bardzo skuteczny w juniorskiej ekipie szwedzkiego Malmo Nicolai Meyer. Co ciekawe trener Todd Bjorkstrand to nie jedyny przedstawiciel rodziny, w reprezentacji zagrają jego dwaj synowie: Patrick i Oliver, obaj znakomicie spisują się w seniorskiej ekipie Herning, którą trenuje na co dzień…Todd Bjorkstrand. Młodszy z braci ma ledwie 16 lat, a już zdążył strzelić 12 goli w najmocniejszej lidze seniorskiej w kraju. W liniach ataku odnajdziemy jeszcze jednego 16-latka, Madsa Ellera, młodszego brata znanego z lodowisk NHL Larsa. Mads wydaje się podążać ścieżką wyznaczoną przez brata, bowiem podobnie jak on dojrzewa w ekipie szwedzkiej Frolundy i za kilka lat może być o nim głośno. Kibice duńscy mogą żałować, że urazy wyeliminowały z turnieju takich graczy jak Felix Scheel, Patrick Russel czy Sebastian Ehlers, ale o atak chyba jednak i tak martwić się będą najmniej. Jeśli obrona stanie na wysokości zadania to nie powinno być źle. Rzuceni do bardzo trudnej grupy Duńczycy będą zapewne bić się o utrzymanie, jeśli uda im się zachować miejsce w elicie za rok z pewnością będą mocniejsi, ale tej ekipy i tak w żadnym razie nie muszą się wstydzić.</p>
<p> </p>
<p> </p>
<p>Finlandia</p>
<p>Mimo bardzo zdolnych roczników wśród juniorów ekipa „Suomi” od sześciu lat nie potrafi wedrzeć się do najlepszej trójki imprezy do lat 20. Również i w tym sezonie ekipa wydaje się być naprawdę wyrównana i mocna, ale konkurencja może mieć jeszcze więcej atutów. Finowie jak to Finowie będą próbowali nadrabiać braki dyscypliną w grze i rezygnacją z jednostki na rzecz dobra ogółu. Obecny szkoleniowiec Raimo Helminen ma do dyspozycji sześciu zawodników, którzy przed rokiem występowali na turnieju w Buffalo i teraz mają być centralnymi postaciami zespołu. Wśród nich bramkarz Sami Aittokallio (107 numer draftu 2010, Colorado Avalanche), przymierzany do roli „jedynki”, choć wydaje się, że szanse gry dostanie także Christopher Gibson (49 numer draftu 2011, Los Angeles Kings). Centralną postacią obrony będzie bez wątpienia 17-letni Olli Maatta, najlepszy z młodych Finów dostępnych w najbliższym drafcie. Mimo młodego wieku już przed rokiem był ważnym ogniwem kary U20, a teraz gdy świetnie zaadoptował się do gry w OHL (London Knights) jego wartość dla ekipy jest w zasadzie bezcenna. Ten wszechstronny defensor dobrze jeździ na łyżwach, jest bardzo trudny do ogrania jeden na jeden i wielu uważa, że w razie udanego występu w Kanadzie może się spodziewać wyboru w pierwszej połowie pierwszej rundy, a przecież już teraz uchodzi za pewniaka do pierwszej trzydziestki draftu do NHL. Bardzo podobnie grającym obrońcą jest Ville Pokka z Karpat Oulu, mówi się o nim mniej, ale i on nie powinien umknąć uwadze skautów ekip z najlepszej hokejowej ligi świata. Osobiście bardzo ciekawi mnie występ Rasmusa Ristolainena, 17-latek z TPS w wielkim stylu wywalczył sobie miejsce w seniorskim zespole występującym w SM-liidze, ma świetne warunki fizyczne i choć jego kolej w drafcie przyjdzie dopiero w 2013 roku to już teraz mówi się o nim jako o potencjalnym wyborze w pierwszej rundzie. W ataku najważniejsza będzie zespołowość, ale trzeba sobie jasno powiedzieć, że gwiazd tam nie brakuje. Największą jest bez dwóch zdań Mikael Granlund (9 numer draftu 2010, Minnesota Wild). 19-letni środkowy stołecznego HIFK stracił zeszłoroczny turniej z powodu kontuzji, ale w wielkim stylu odbił to sobie w rywalizacji seniorskiej. Po złotym turnieju w Bratysławie cała Finlandia oszalała na punkcie starszego z braci, który zapisał się w pamięci przede wszystkim niesamowitym trafieniem w półfinałowym meczu z Rosją. Na imprezie do lat 20 presja na tym graczu będzie ogromna, bo nikt nie wyobraża sobie by nie dominował tam tak jak choćby w seniorskiej SM-liidze, gdzie jest liderem zarówno pod względem asyst jak i punktów. Na skrzydle pierwszej formacji towarzyszyć mu będzie zapewne jego młodszy brat Markus (45 numer draftu 2011, Calgary Flames), który coraz częściej gra też na tej pozycji w klubie. Mocne wsparcie dadzą im zapewne doświadczeni na tym poziomie Jonas Donskoi (99 numer draftu 2010, Florida Panthers), Teemu Pulkkinen (111 numer draftu 2010, Detroit Red Wings), Miikka Salomaki (52 numer draftu 2011, Nashville Predators), którzy już teraz odgrywają bardzo ważne role w swoich klubach SM-liigi. Osobne zdanie należy się Joelowi Armii, jedyny poza starszym Granlundem fiński zawodnik tej reprezentacji, który został wybrany w pierwszej rundzie draftu do NHL (16 numer 2011, Buffalo Sabres) po słabszym początku sezonu wraca na właściwe tory i może być jedna z gwiazd imprezy. Przed rokiem w Buffalo nie zachwycił, ale wtedy jako 17-letni debiutant nieznający angielskiego, tłumnie oblegany przez dziennikarzy mógł tego wszystkiego nie wytrzymać. Teraz jest szansa, że będzie dużo lepiej. W cieniu znanych nazwisk kolegów pokaże się zjawiskowy Alexander Barkov junior. 16-letni środkowy o rewelacyjnych warunkach fizycznych z powodzeniem rywalizuje już z seniorami i obok Ristolainena uchodzi za największą nadzieję Finów na draft 2013. Niektórych dziwi pewnie brak w kadrze Teuvo Teravainena, młody gracz Jokeritu to najwyżej klasyfikowany prospekt występujący w Finlandii, jeśli chodzi o najbliższy draft, ale przy obecności wymienionych wyżej graczy zwyczajnie brakowałoby dla niego miejsca w top six, a do pełnienia ról w niższych liniach trener Helminen wolał zapewne graczy innego typu. Błyskotliwy, acz nie najmocniejszy fizycznie zawodnik może się więc skupić na mistrzostwach do lat 18 i wcale nie jest powiedziane, że nie zostanie wybrany w pierwszej rundzie najbliższego naboru do NHL. Finowie przez słaby finisz na zeszłorocznym turnieju trafili do bardzo trudnej grupy, zdystansowanie zamorskich potęg wydaje się być mało prawdopodobne, kluczowy dla tej ekipy będzie zapewne mecz grupowy z Czechami i ew. późniejszy ćwierćfinałowy, jeśli tam uda się zagrać najlepszy mecz powrót do najlepszej czwórki nie jest niemożliwy.</p>
<p> </p>
<p> </p>
<p>Kanada</p>
<p>Gospodarz, wielki faworyt i największa obecnie potęga tej kategorii wiekowej. Młodzi Kanadyjczycy na mistrzowskich imprezach do lat 20 nie schodzą z podium od 1998 roku, a zdarzało się, że i przez pięć kolejnych sezonów nie oddawali medalów z najcenniejszego kruszcu. Ostatnie dwie edycje mistrzostw kończyli jednak „tylko” ze srebrnym medalem, doznając bolesnych porażek najpierw ze Stanami Zjednoczonymi, a następnie z Rosją. Teraz na własnych lodowiskach w grę wchodzi tylko i wyłącznie złoto, rywale są jednak mocni i choć Kanadę stać na zrealizowanie założeń trzeba sobie też powiedzieć, że kłopotów w tej ekipie przed startem imprezy nie brakowało. Przede wszystkim nie jest to zespół bardzo doświadczony w tej kategorii wiekowej, jedynie czterech hokeistów pamięta przegrany finał sprzed roku. Są to: typowany do roli pierwszego bramkarza Mark Visentin (27 numer draftu 2010, Phoenix Coyotes) oraz napastnicy Brett Connolly (6 numer draftu 2010, Tampa Bay Lightning), Quinton Howden (25 numer draftu 2010, Florida Panthers) i mianowany kapitanem Jaden Schwartz (14 numer draftu 2010, St. Louis Blues). Oczywiście Kanada jako najbardziej hokejowo utalentowana nacja cierpi najbardziej na szybkim przechodzeniu młodych graczy z lig juniorskich do NHL. Gdyby nie obowiązki w najlepszej lidze świata szkoleniowiec kadry U20 Don Hay mógłby skorzystać z takich asów jak: Jeff Skinner, Tyler Seguin, Ryan Nugent – Hopkins czy Erik Gudbranson; a przecież gdyby nie decyzje Tampa Bay Lightning i Anaheim Ducks zwalniające z klubowych obowiązków Bretta Connolly’ego i Devante Smitha– Pelly’ego brak doświadczonych zawodników mógł być jeszcze bardziej widoczny. Mimo wszystko Kanada ze swoim hokejowym potencjałem powinna być w stanie znaleźć odpowiednich następców, tych szukano głównie wśród młodych graczy wybranych w ostatnim drafcie, którzy nie zdołali z marszu wskoczyć do swoich nowopoznanych ekip NHL. Tutaj warto wymienić przede wszystkim takie nazwiska jak: Jonathan Huberdeau (3 numer, Florida Panthers), Ryan Strome (5 numer, New York Islanders), Mark Scheifele (7 numer, Winnipeg Jets), jeśli chodzi o napastników oraz Dougie Hamilton (8 numer, Boston Bruins), Jamie Oleksiak (14 numer, Dallas Stars) w szeregach obronnych. Poza wspomnianymi już Connolly’m i Schwartzem z graczy, wybranych z wysokim numerem we wcześniejszym drafcie 2010 ostał się jeszcze ofensywnie nastawiony obrońca Brandon Gormley (13 numer, Phoenix Coyotes). Wracając do problemów to trzeba powiedzieć, że młodych Kanadyjczyków nie oszczędzały kontuzje. Z urazami zmagali się m.in. Huberdeau, Connolly, który ucierpiał w wewnętrznej gierce na campie oraz Howden, którego w kolejnym sparingu poturbował ten sam Connolly. W ostatecznie wybranym składzie aż trzech swoich młodych graczy ma Montreal Canadiens (Nathan Beaulieu, Michael Bournival, Brandan Gallagher). Po raz pierwszy od 30 lat w kadrze kanadyjskiej są też dwaj bracia, Dougie i Freddie Hamilton z Niagara IceDogs. W tegorocznej ekipie znalazło się też miejsce dla typowanego do najwyższych numerów w drafcie 2012 defensora Ryana Murray’a i 19-letniego Tannera Pearsona, który po tym jak w zeszłym roku nie został draftowany rozgrywa wyśmienity sezon w barwach Barrie Colts. Kanada na pewno zrobi wszystko żeby wygrać ten turniej przed własną publicznością i przerwać passę przegranych finałów, wiele o mocy tej ekipy dowiemy się już podczas grupowych starć z Finlandią i przede wszystkim z USA, ale przykład turnieju olimpijskiego w Vancouver pokazuje, że nie zawsze zwycięzca takiej konfrontacji musi być górą w dalszej części turnieju.</p>
<p> </p>
<p> </p>
<p>USA</p>
<p>Amerykanie przystępują do kolejnego mistrzowskiego turnieju do lat 20 w znakomitych nastrojach i z wielkimi nadziejami. W 2010 roku w Saskatoon było złoto, rok później u siebie w Buffalo brąz, dwa medale z rzędu młodzi hokeiści z USA zdobyli po raz pierwszy w swojej 35-letniej historii startów w tej imprezie. Teraz celem jest trzeci kolejny krążek. Ekipie trenera Deana Blaisa nie można odmówić doświadczenia, aż ośmiu graczy pamięta zeszłoroczny domowy turniej. Generalny menadżer ekipy Jim Johannson starał się dobrać zbalansowany skład, w którym każdy pełnić ma ściśle określoną rolę. Zaporą nie do przejścia dla rywali ma być wielce doświadczony w tej kategorii wiekowej goalkeeper Jack Campbell (numer 11 draftu 2010, Dallas Stars), dla którego będzie to już trzeci turniej mistrzowski. Za jego plecami na okazję do gry czekać będzie młodszy John Gibson (39 numer draftu 2011, Anaheim Ducks), który ma przede wszystkim zebrać doświadczenie na przyszłość. Wśród obrońców brąz sprzed roku mają w dorobku Jon Merril (38 numer draft 2010, New Jersey Devils) i Derek Forbort (15 numer draftu 2010, Los Angeles Kings). Ogromnym wzmocnieniem byłaby obecność innego medalisty Justina Faulka, tego jednak nie puściła jego ekipa  NHL, Carolina Hurricanes. Wśród niedraftowanych jeszcze graczy znalazło się miejsce dla utalentowanego Jacoba Trouby z USHL, który jest mocnym kandydatem do wyboru w górnej połowie pierwszej rundy draftu 2012. O sile ognia decydować mają wybrani w pierwszej rundzie i mający doświadczenie z Buffalo: superstrzelec na poziomie WHL Emerson Etem (29 numer draftu 2010, Anaheim Ducks), środkowy Nick Bjugstad (numer 19 draftu 2010, Florida Panthers), Charlie Coyle (28 numer 2010, San Jose Sharks, prawa do gracza mają obecnie Minnesota Wild) oraz Austin Watson (18 numer draftu 2010, Nashville Predators). Za prawdziwego weterana ekipy można uznać Jasona Zuckera (59 numer draftu 2010, Minnesota Wild), który pamięta nie tylko trzecie miejsce sprzed roku, ale i złoto z Saskatoon. Wśród graczy ataku debiutujących w tej kategorii wiekowej warto wyróżnić J.T. Millera (15 numer draftu 2011, New York Rangers) oraz skrzydłowego Brandona Saada, który rozegrał dwa mecze bieżącego sezonu NHL w barwach Chicago Blackhawks, którzy wybrali go z 43 numerem draftu 2011. Z kolei w którejś z kolejnych rund najbliższego draftu wybrany może zostać Austin Czarnik, utalentowany gracz, acz obdarzony bardzo mizernymi warunkami fizycznymi. Amerykanie myślą co najmniej o powtórzeniu pozycji medalowej, choć na pewno chcieliby zagrać po roku przerwy w meczu o złoto, realną siłę tej ekipy poznamy w starciu grupowym z Kanadą, który może się okazać walką o automatyczne wejście do najlepszej czwórki.</p>
<p> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://3x20.pl/2011/12/przed-mistrzostwami-swiata-do-lat-20-w-kanadzie-czesc-trzecia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

